Źródło: PAP/Leszek Szymański
Źródło: PAP/Leszek Szymański

Kulesza się modli, a wiara w narodzie powróciła. Prowadź Panie Probierz

Redakcja Redakcja Euro 2024 Obserwuj temat Obserwuj notkę 8
Za niecałą godzinę Polacy wybiegną na murawę Volksparkstadion w Hamburgu, by pokrzyżować plany Holendrom. "Biało-czerwoni" nie są faworytami spotkania inaugurującego zmagania grupy D podczas Euro 2024, a zwycięstwo raczej graniczy z cudem. Stąd też prezes PZPN Cezary Kulesza postanowił udać się do kościoła, by ten cud wymodlić. Kontrolne mecze podopiecznych Michała Probierza dają jednak światełko nadziei i wiarę w narodzie. Polacy nic nie muszą, ale za to mogą. I z takim nastawieniem powinni wyjść na mecz z Holendrami.

Reprezentację da się oglądać 

Polska dostała się na Euro 2024 po barażach i zwycięstwach kolejno: z Estonią (5:1) i Walią (0:0, k. 5:4). Reprezentację w trakcie nieudanych eliminacji przejął Michał Probierz, który zmienił zasadniczo grę drużyny. Od meczów barażowych "Biało-Czerwonych" da się po prostu oglądać. 

Polacy pojechali na Euro do Niemiec po dwóch zwycięstwach w meczach kontrolnych z Ukraina i Turcją. Dyspozycja podopiecznych Probierza w obu spotkaniach spowodowała, że kibice zaczęli wierzyć, że jest jakakolwiek nadzieja na awans z "grupy śmierci". Przypomnijmy, że "biało-czerwoni" rozpoczną zmagania w Niemczech od meczu z Holandią, a później czeka na nich już Austria i Francja. Mecze towarzyskie spowodowały jednak ogromne osłabienia w kadrze. Kontuzji nabawili się się m.in. Robert Lewandowski oraz Karol Świderski. O ile na tego drugiego można liczyć, że zagra chociaż kilka minut w pojedynku z Holandią, tak najlepszy polski napastnik rozpocznie raczej zmagania na Euro od meczu z Austriakami w Berlinie. 


Wiara czyni cuda 

Michał Probierz miał więc ciężkie zadanie, by skompletować wyjściową "jedenastkę". Pewniakami są Piotr Zieliński, który zagra z opaską kapitana, Wojciech Szczęsny oraz odkrycie Probierza, Nicola Zalewski. Fenomenalnie w meczach kontrolnych wyglądała przede wszystkim współpraca między Zielińskim, Zalewskim i debiutantem Kacprem Urbańskim, który raczej nie wyjdzie w podstawowym składzie, ale selekcjoner powinien dać mu szansę w drugiej połowie meczu z Holendrami. Pomocnik włoskiej Bolonii może być bowiem takim samym objawieniem na Euro, jakim był Bartosz Kapustka podczas mistrzostw we Francji w 2016 roku. 

Tak jak wspominałem, wiara w narodzie jest, ale eksperci są bezlitośni i nie dają reprezentacji żadnych szans w meczu z Holandią. Nic nie robi sobie z tego Michał Probierz, który na każdej z konferencji prasowych podkreśla, że Polacy są "dobrze przygotowani do turnieju" i w każdym z meczów będą walczyć o 3 punkty. Cud próbuje wymodlić z kolei prezes PZPN Cezary Kulesza, który wyznał w rozmowie z Meczykami.pl, że przed spotkaniem na Volksparkstadion uda się do kościoła. Można powiedzieć: "Daj Boże!". 

Szansą z Holandią są, ale potrzebna jest radość 

Jednak schodząc już na ziemię, Polacy przede wszystkim podczas spotkania na Volksparkstadion muszą po prostu bawić się piłką. O czym mówili m.in. Robert Lewandowski i Piotr Zieliński po meczu z Francją w 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze. To widać od momentu, gdy kadrę przejął Probierz i należy to również powtórzyć w niedzielę. I niech Euro 2024 w wykonaniu Polaków to potwierdzi. Dodatkowo na korzyść Polaków przemawia to, że wolą grać z reprezentacjami silniejszymi. Przypomnijmy sobie m.in. mecz z Holendrami podczas Ligi Narodów, gdzie na wyjeździe zdołali zremisować 2:2 oraz wspomniany mecz z Francuzami. 

Holendrzy mają również więcej problemów kadrowych niż reprezentacja Polski. W turnieju nie wystąpią świetni pomocnicy: Frenkie de Jong, Marten de Roon i Teun Koopmeiners. Na dodatek w meczu z Polską z powodu kontuzji musi pauzować napastnik Brian Brobber, a pod dużym znakiem zapytania stoi występ podstawowego prawego obrońcy Denzela Dumfriesa.

Probierz i jego podopieczni będą musieli się jednak zmierzyć z niekorzystną statystyką meczów Polski z Holandią. Trzy zwycięstwa, przy czym ostatnie w 1979 roku, siedem remisów i dziewięć porażek - to bilans dotychczasowych 19 spotkań reprezentacji obu krajów. Statystyki są jednak po to, by je poprawiać, a mistrzostwa Europy to najlepsza ku temu okazja. 

Mateusz Pacak 

Źródło: PAP/Leszek Szymański

Czytaj dalej:

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj8 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport