Katastrofa lotnicza w Brazylii. Nikt nie przeżył
Na pokładzie nie było Assisa, który stawił się do odprawy za późno. Pracownicy poinformowali go, że nie zostanie wpuszczony do samolotu.
Dziennik „Estadao” w sobotę przytoczył rozmowę Assisa z córką, do której zadzwonił z lotniska, gdy dowiedział się o katastrofie. „Tata już jedzie do domu. Spóźniłem się na samolot (…) który się rozbił. Bój jest bardzo dobry. Tatuś cię kocha, dobrze?” - mówił mężczyzna.
„To był cud. Spóźnienie uratowało mi życie”
„Wiem, że to był cud. Spóźnienie uratowało mi życie” – powiedział, cytowany przez portal Infobae.
Assis odniósł się też do pracownika lotniska, który nie pozwolił mu wsiąść do samolotu. –Sprzeczałem się z nim, ale był stanowczy i mnie nie wpuścił. Dziś chcę mu podziękować, bo jeśli zrobiłby dla mnie wyjątek, byłbym jedną z ofiar – podkreślił ze łzami w oczach.
Na samolot spóźnił się również 21-letni Jose Felipe Araujo Lima, który powiedział dziennikarzom, że jeszcze kilka innych osób wykłócało się przy okienku o możliwość wejścia do samolotu, ale pracownicy ich nie wpuścili.
Z kolei lekarka Juliana Chiumento przekazała „Estadao”, że również miała lecieć tym samolotem, ale w ostatniej chwili przebukowała lot na następny dzień na prośbę swojego ojca. W katastrofie zginęło natomiast kilkoro jej kolegów ze szpitala onkologicznego w Cascavel.
KW
Źródło zdjęcia: Katastrofa lotnicza w Brazylii. Nikt nie przeżył. Fot. PAP/EPA/ISAAC FONTANA




Komentarze
Pokaż komentarze (3)