Donald Tusk (C). Fot. PAP/Wojtek Jargiło/Canva
Donald Tusk (C). Fot. PAP/Wojtek Jargiło/Canva

Tusk nie rządzi. Tusk panuje

Rafał Woś Rafał Woś Donald Tusk Obserwuj temat Obserwuj notkę 165
Na naszych oczach Donald Tusk zmienił polski model ustrojowy. Nasz premier już nie rządzi. On panuje. On nie podejmuje decyzji. To decyzje muszą się orientować na to co premier ma aktualnie na myśli.

Tusk się sroży

Drobna scenka z ubiegłego tygodnia. „Odebrałem meldunek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie Prokuratury i Żandarmerii Wojskowej wobec naszych żołnierzy budzi uzasadniony niepokój i gniew ludzi. Oczekuję szybkich wniosków i decyzji organizacyjnych, prawnych oraz personalnych” - napisał w mediach społecznościowych Donald Tusk po tym jak media ujawniły fakty na temat działań ŻW wobec polskich żołnierzy strzegących granicy z Białorusią.


Zatrzymajmy się przez chwilę nad tym twitem. Oto premier rządu w stylu niepozostawiającym miejsca na interpretację „wzywa na dywanik” ministra obrony. Nie ma tu mowy o tym, że odbyła się jakaś rozmowa szefa rządu z jego zastępcą. Nie ma wspólnego komunikatu, że „wspólnie dołożą wszelkich starań”. Nie, jest ostre - wezwałem, złożył meldunek, podkulił ogon i pozamiatane. Oczywiście gdyby Donald Tusk wezwał w ten sposób swojego partyjnego kolegę lub koleżankę to zdziwienia by nie mogło być. W końcu fotel takiego ministra czy ministry w pełni zależy od dobrej woli partyjnego bossa. A i to nie zawsze, bo bywa, że taki boss nie ma władzy absolutnej nad własną partią i musi liczyć się z funkcjonowaniem w jej ramach różnych grup interesu i frakcji. Ale to przecież jest jeszcze inny przypadek.


Szef MON idzie do Tuska i składa mu hołd lenny

A Władysław Kosinak-Kamysz nie jest partyjnym podwładnym Donalda Tuska. Tylko jego koalicjantem. Szefem ugrupowania o nazwie PSL (które jeszcze do KO nie wstąpiło) i współszefem bloku wyborczego o nazwie Trzecia Droga. A PSL i TD są w koalicji z Tuskiem nie z łaski tego ostatniego, który mógłby rządzić bez nich, no ale chce tak szeroko i ekumenicznie. Tak przecież nie jest. Większość rządu Donalda Tuska zależy od tego, czy poparcia udzielą mu posłowie i posłanki Trzeciej Drogi. Bez nich potrwa trochę na czele rządu mniejszościowego. Ale tę łajbę ten sam PSL będzie mógł wywrócić w dowolnym momencie popierając PiS-owski wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla premiera Tuska. Kto tu więc od kogo zależy?

A jednak - pomimo korzystnej dla Kosinaka arytmetyki parlamentarnej - szef MON idzie do Tuska i składa mu hołd lenny. Zaś jego polityczne zaplecze nie oferuje żadnego - nawet retorycznego - sprzeciwu wobec takiego traktowania swego lidera. Podobnie był z resztą jakiś czas tem z Lewicą. Która zrozumiała, że nie może liczyć na poparcie Tuska w kwestii tak istotnych dla siebie postulatów obyczajowych. I co zrobili? No właśnie… nic. Skończyło się paroma połajankami ze strony Anny Marii Żukowskiej. I to jeszcze wymierzonymi wcale nie w Tuska. Tylko we współkoalicjantów od Szymona Hołowni. I tu blask bijący od Wielkiego Szu okazał się zbyt oślepiający. A strach zbyt duży. A Tuskowi tylko w to graj. Im bardziej koalicjanci (nie mówiąc już o partyjnych kolegach) traktują go jak pół Boga tym mocniej on dokręca śrubę. Mówiąc na przykład (na wiecu w Warszawie) „żałuję, że posiedzenia rządu nie są jawne. Gdybyście słyszeli, co mówię do ministrów, to uszy by zwiędły”.


Pełzająca zmiana systemu politycznego w Polsce

Wygląda to wszystko coraz bardziej na pełzającą zmianę systemu politycznego w Polsce. Z opisanego konstytucją i ustawami systemu parlamentarno-gabinetowego w ład w zasadzie prezydencki. Z Tuskiem w roli takiego właśnie „prezydenta-premiera”. Formalnie zależnego od łaski i niełaski parlamentarnej większości. Ale zachowującego się jakby miał bezpośredni demokratyczny mandat na całą kadencję rządów.

Co ja mówię „rządów”. Tusk przecież nie rządzi. On panuje. On nie podejmuje żadnych kluczowych decyzji. Gdy trzeba złamać prawo wprowadzając likwidatorów do mediów publicznych to żyruje minister Sienkiewicz. W wybierze sprawiedliwości ręce brudzi sobie minister Bodnar. Gdy trzeba posłać policję do pałacu prezydenckiego łamiąc wszelkie zasady i konwenanse konstytucyjne to znajdujemy tam podpis ministra Kierwińskiego. Podwyżka VAT to minister Domański. Zawierucha na granicy? Gdzie jest Kosinak-Kamysz? I tak dalej. A Tusk? Tusk jest wszędzie i nigdzie.


Jak system Tuska ma działać w praktyce

Jakiś czas temu doszło w PR24 do ciekawej scysji. Kłócili się prorządowy dziennikarz Szubartowicz z polityczką Trzeciej Drogi Różą Thun. Ich spór dotyczył… Donalda Tuska. I tego, czy polski premier jest za unijnym paktem migracyjnym nakazującym Polsce uczestnictwo w relokacji ludzi spoza Europy. Czy może jest przeciw. Szubartowicz dowodził, że Tusk jest przeciwko. Thun się na niego denerwowała, że przecież… jest za. To piękny obrazek. Pokaz tego, jak system Tuska ma działać w praktyce. To użytkownicy (politycy, obywatele, komentatorzy) mają się spierać, co uważa Tusk. On sam ma zaś pozostawać skryty za chmurką. Możemy tylko interpretować jego znaki i strzępki słów. Ale pewności mieść nie będziemy.

Nie dowiemy się, czy Tusk jest za paktem migracyjnym czy przeciw. Nie będziemy wiedzieli, czy jest za czy przeciwko budowie CPK. Nie dla nas maluczkich wiedza o tym, czy polski premier popiera czy przeciwstawia się polityce klimatycznej UE. Ani o tym, czy ceny energii będą czy nie będą rosły.

Donald Tusk ma być wszędzie i nigdzie. On ma panować. A reszta? Reszta to zderzaki, które można w każdej chwili wymienić na nowe. 

Rafał Woś

Źródło zdjęcie: Donald Tusk (C). Fot. PAP/Wojtek Jargiło/Canva

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj165 Obserwuj notkę
Rafał Woś
Dziennikarz Salon24 Rafał Woś
Nowości od autora

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka