10milionów 10milionów
184
BLOG

F. Pech: Vox Populi, vox Dei?

10milionów 10milionów Polityka Obserwuj notkę 1

Nie dalej jak kilka dni temu w pewnej dyskusji (internetowej, bo internetowej, ale jednak) moja znajoma stwierdziła, że większość uważa tak i tak a większość mylić się nie może. Nie jest istotne w jakiej kwestii owa większość się wypowiedziała - mnie zdumiała niezachwiana wiara koleżanki w słuszność wyborów większości. Cóż może jestem małej wiary w ród ludzki, ale większość nigdy nie była dla mnie wyznacznikiem słuszności. Pewna rocznica którą dziś "świętujemy" zdaje się potwierdzać moje obawy.

19 sierpnia 1934 roku to szczególny dzień dla pewnego człowieka, pewnego państwa i całego świata. Tym człowiekiem był nie, kto inny jak Adolf Hitler a państwem III Rzesza Niemiecka. Zaledwie kilka dni wcześniej 2 sierpnia 1934 roku zmarł Paul von Hindenburg, Prezydent Rzeszy. Hitler postanowił pozostawić owo stanowisko nieobsadzone. Mimo, iż już wcześniej przeprowadził w parlamencie ustawy, które dawały mu praktycznie pełnię władzy w państwie (zakazując między innymi działalności wszystkich innych partii poza NSDAP) Hindenburg z racji pełnionego urzędu i estymy którą cieszył się w społeczeństwie był ostatnią przeszkodą na drodze do władzy absolutnej. Hitler mógł oczywiście narzucić swoją wolę bez oglądania się na kogokolwiek. Jednak już wcześniej jego partia zdobywała w wyborach - wolnych i demokratycznych co należy podkreślić - ponad 90 procentowe poparcie społeczeństwa. Zarządził, więc referendum, w którym Niemcy mieli się wypowiedzieć czy są za zniesieniem funkcji prezydenta i przekazania pełni władzy w ręce wodza III Rzeszy. Ludzie nie zawiedli. 95,71% uprawionych stawiło się do głosowania, z których ponad 90% poparło postulaty Hitlera. Odtąd oficjalnie tytułował się Führerem i Kanclerzem Rzeszy. Od tego dnia żołnierze nie ślubowali już wierności narodowi i ojczyźnie, ale bezpośrednio Führerowi.

Można oczywiście powiedzieć, że ludzie nie wiedzieli na kogo głosują. Że te wszystkie okropności, które przyniosły późniejsze lata nie były do przewidzenia. Że Hitler był dobrym demagogiem, Niemcy mu zaufali a on zawiódł to zaufanie i wprowadził rządy terroru. Może przy pierwszych wyborach, gdy Hitler zostawał kanclerzem Rzeszy można, by utrzymać taki pogląd (choć osobiście szczerze w to wątpię, każdy mógł zajrzeć, chociażby do Mein Kampf) jednak, odkąd jego rządy się rozpoczęły dawał wyraźnie do zrozumienia jaki będzie to model sprawowania władzy. A Niemcy na niego przystali. W pełni wolnie i demokratycznie. Zdecydowana większość z nich popierała go do samego smutnego końca. Aż do 1945 roku. Czy nie wiedzieli o mordach i obozach zagłady? Część na pewno nie. Ale wielu wiedziało. O wypowiadanych wojnach wiedzieli wszyscy.

Claus von Stauffenberg, z którego Hollywood próbowało w ostatnim czasie robić męczennika i bohatera poświęcającego swoje życie w imię szlachetnych idei uwolnienia ludzkości od potwora Hitlera w 1939 pisał do swojej żony o polakach: "Ludność to niesłychany motłoch, tak wielu Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych." Hitler uwiódł Niemców. Nawet Ci, którzy w ostatnich latach wojny, kiedy przegrywał próbowali się go pozbyć mieli umysły zatrute jego poglądami. Nie czynili tego z odrazy moralnej którą wzbudził w nich Führer. Chcieli ratować III Rzeszę uznając, że bez niego może się to udać. Ale to on ich stworzył. Adolf Hitler zdobył serca wszystkich Niemców. Od zwykłego piekarza po Heinricha Himmlera. Większość nie miała racji.

 

Filip Pech

 

tekst ukazal się na portalu 10milionow.pl 

10milionów
O mnie 10milionów

Portal 10milionow.pl gromadzi ludzi dla których sprawy Ojczyzny nie są obojętne, którzy interesują się historią najnowszą Polski i chcą wyciągać z niej wnioski oraz czują się odpowiedzialni za swój Kraj i jego obywateli. Jest to też miejsce, gdzie na nowo spotkają się ludzie opozycji demokratycznej z czasów PRL. Mamy nadzieję, że te „spotkania po latach“ przywołają wiele wspomnień, a ich utrwalenie na portalu uchroni je od zapomnienia. Portal 10milionow.pl nie jest projektem, który po raz kolejny wyróżni tylko liderów i przywódców opozycyjnych - to portal dla uczestników opozycji i organizacji podziemnych, którzy często anonimowo i bez rozgłosu, bohatersko walczyli o wolną Polskę. Utrwalając pamięć o tych wyjątkowych ludziach i wydarzeniach chcemy także pokazać, że wolność po roku 1989 nie byłaby możliwa właśnie bez tych milionów indywidualnych aktów patriotyzmu. Chcemy, by portal miał również charakter edukacyjny - planujemy szereg działań, które będą młodym pokoleniom przybliżać trudne wydarzenia z najnowszej historii Polski. Chcemy kontynuować tę sztafetę pokoleń, którą przed nami prowadziły pokolenia Polskiego Państwa Podziemnego, a później pokolenie "Solidarności".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka