380 obserwujących
1799 notek
4581k odsłon
  4886   2

O Donaldzie, który się prawdzie nie kłaniał...

(..)albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy - mówił.) Jerzy Miller

  Cztery lata temu napisałam tak, cytując wypowiedź Jerzego Millera ”„(..)Ujawnione w programie śledczym Anity Gargas stenogramy zadają jednoznacznie kłam stwierdzeniu o wadze i niezależności polskich badań* I tę świadomość miał minister Miller od początku. Nie usłyszeliśmy ani słowa o tym, że badamy i ustalamy obiektywnie, co jest przyczyną, tylko od początku ideą było zachowanie spójności protokołu z rosyjskim raportem MAK. Z tej dbałości o spójność przekazu i rezygnacji ze współudziału w badaniu katastrofy smoleńskiej (iluzoryczność roli Edmunda Klicha, jako Akredytowanego dobitnie wykazują dokumenty, książka EK i materiały zgromadzone przez ZP) wynikają kolejne zaniedbania.”

    Ujawniony obecnie przez Anitę Gargas zapis ze spotkania premiera Donalda Tuska z akredytowanym przy Komisji Anodiny do badania przyczyn katastrofy Edmundem Klichem, oprócz potwierdzenia powyższej oceny, odkrywa jeszcze inne fakty.

1.Premier Donald Tusk, w 13 dni po katastrofie nie wie, że były inne- poza zastosowaniem 13 załącznika do konwencji chicagowskiej. Co oznacza, wprost, że nie wykonano nawet żadnej próby do zwiększenia udziału Polski lub przejęcia śledztwa smoleńskiego. Nie powołano żadnego komitetu kryzysowego, a jedynym formalnym przedstawicielem, jakim był akredytowany Edmund Klich. Pozostawiony sam sobie. Bez wsparcia tłumacza, bez pieniędzy.

2. Do Smoleńska delegowany jest przez rząd, jako akredytowany szef Komisji Badania wypadków lotniczych w lotnictwie cywilnym. Do Moskwy- minister zdrowia Ewa Kopacz, która, jak wyjaśnia później, pełniła tam rolę lekarza. Tak rząd Donalda Tuska zareagował na śmierć prezydenta, dowódców wojsk, senatorów, posłów i najznamienitszych przedstawicieli narodu.

3. Przez 13 dni premier polskiego rządu nie widzi sam potrzeby kontaktu z akredytowanym Klichem, ani nie reaguje na jego prośby o spotkanie. Nie deleguje także żadnego z ministrów do takiego kontaktu.

4. Premier Tusk dowiaduje się 23 kwietnia 2010 roku, od Edmunda Klicha o tym, że procedowanie wg 13 załącznika nie daje możliwości wpływu na przebieg śledztwa i raport końcowy.Mimo to, w kilka miesięcy później wprowadza w błąd Polaków twierdząc, ze mamy możliwość podważenia raportu! 14.01.2011, Rzeczpospolita: „W czwartek po publikacji MAK (Międzypaństwowy Komitet Lotniczy) obciążającej winą za katastrofę smoleńską stronę polską premier Donald Tusk powiedział, że Polska może odwołać się od konkluzji raportu do instytucji międzynarodowych. Bronił też decyzji o prowadzeniu śledztwa MAK według konwencji chicagowskiej. Tymczasem, jak wynika z artykułu 3 konwencji, dokument ten stosuje się wyłącznie do cywilnych samolotów, nie zaś państwowych. A nawet MAK w swoim raporcie uznał polski Tu154M za "samolot lotnictwa państwowego RP". Był on maszyną wojskową z 36. Specjalnego Pułku Lotniczego. Z raportu MAK wynika też, że komitet nie pracuje według konwencji chicagowskiej. Premier Władimir Putin, jako przewodniczący komisji państwowej ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy przekazał 13 kwietnia kierowanie pracami MAK. Na podstawie tego zarządzenia określono, że "badanie powinno być prowadzone zgodnie z załącznikiem 13 do konwencji o międzynarodowym lotnictwie Cywilnym. (...). Ta decyzja została zaaprobowana przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej".

5. Z zapisu te rozmowy wynika, ze premiera Donalda Tuska interesował głównie przekaz medialny śledztwa. A nie jego prowadzenie czy też nadzorowanie.

6. Kropkę na i stawia obecnie akredytowany Edmund Klich: „ Myślę, że tutaj jeszcze wiele rzeczy jest nieznanych. Nie wiemy, o czym rozmawiali ówcześni premierzy Tusk i Putin, jakie były ustalenia. W rządzie właściwie robiono niewiele. Sam za własne pieniądze zamówiłem wówczas ekspertyzę prawną, za którą na początku nie chciano mi nawet zwrócić pieniędzy. Rząd takiej nie zamówił. Byłem zaskoczony, że przez kilka dni nic nie robiono. Premier tłumaczył wtedy: "zajęliśmy się pogrzebami, zapomnieliśmy o Smoleńsku". Przecież rząd takiego kraju, jak Polska powinien mieć siły, aby zająć się i pogrzebami, i badaniem katastrofy, a przynajmniej wsparciem badania - powiedział w piątek PAP Edmund Klich, akredytowany po katastrofie smoleńskiej przedstawiciel Polski przy komisji MAK. " Przedstawione w TVP kwestie opisywałem już w swojej książce z 2012 r. Nie jest to żadna sensacja. Nie wiem dlaczego teraz robi się z tego sensacje. Książka została wówczas przytłumiona przez władze, a opozycja, czyli Prawo i Sprawiedliwość nie chciało mnie wybielać."

7. Należy również do analizy wydarzeń dodać jeszcze jedną informację: śledczy, wysłani do Smoleńska również nie otrzymali wsparcia finansowego od państwa polskiego.

Lubię to! Skomentuj269 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka