1maud 1maud
161
BLOG

Gra operacyjna:Anna Walentynowicz

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 16

 Raport Komisji ,która miała ocenić zasadność zarzutów wobec Anny Walentynowicz ,nie dotarł nigdy do całej rzeszy zainteresowanych. Postawiono „szlaban” na druk w KK . Z tego zakazu wyłamała się Ewa Kubasiewicz, która wydrukowała ten raport w WSM w Gdyni. Kolportaż jednak nigdy nie doszedł do skutku. Wola Lecha Wałęsy była „święta”.

Dzięki pracy Giz-a.3miasto , można przeczytać cały raport (skanowany z malutkiego druku) w bardzo dobrej jakości na stronie annawalentynowicz.wordpess.com, a niedługo w zakładce Urodziny Pani Anny Walentynowicz ,która wróci do salonu pod koniec lipca

Konkluzje, płynące z tego raportu, który obejmuje okres od Strajków Sierpniowych do czerwca 1981 ,są znamienne. Warto jest je przeanalizować pod kątem innych, znanych obecnie powszechnie ,dokumentów. Takich jak np. rozmowa Lecha Wałęsy z Hipolitem Straszakiem i Bolesławem Klisiem.: „W. - W sumie to w pierwszym okresie otrzymałem pomoc od KOR-owców(15)i innych, mimo że ich generalnie nie znałem. W tym okresie kiedy ich znałem, to do nich nie mam najmniejszych pretensji. Nie wnikam w to o czym nie wiedziałem. Ma pan dowody na to, że robiłem porządek. W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać - Borusewicza(16), Walentynowicz(17).

D. - Wiemy dlaczego Walentynowicz.

W. - Dlaczego? Dlatego, że za bardzo się mieszała, a jednocześnie bardzo mi przeszkadzała. Przyznaję się do tego. Ja naprawdę nie mam ambicji przewodzenia itd. Nigdy ich nie miałem i do dzisiaj ich nie mam.

P. - Walentynowicz to nie jest osoba, która mogłaby przewodzić.

W. - Wiedziałem, że to się władzy nie podoba.

P. - Mogło się nie podobać, albo mogło podobać.

W. - Nie zarzuci pan mi nic, że w Gdańsku miał pan jednego człowieka, który wam mógł się nie podobać. Wyczyściłem. Nie zarzuci mi pan też, że tam gdzie miałem wpływ, to znaczy w prezydium KK(18), które dobierałem, dobrałem jednego człowieka, który wam nie odpowiadał. Pytałem się nawet. Myśli pan, że odsunięcie Onyszkiewicza(19), Modzelewskiego (20)czy Gwiazdy (21)to była łatwa sprawa? Poradziłem sobie jednak. A że nie mogłem załatwić pozostałych, bo nie zrobię wyborów w Warszawie, niech to robi ktoś inny. To był demokratyczny związek, więc nie mogłem. Jednocześnie wiedziałem, że jest bardzo leciutko, ledwie siedzi Rulewski(22), Jurczyk (23), Kopaczewski(24)i wielu innych. Jakieś większe spotkania rozliczeniowe i oni spadali.”

W zestawieniu z wnioskiem Komisji :

„Otóż nastąpiło to dopiero w dniu 31.03.81 r.(oświadczenie o tym, że Anna Walentynowicz groziła strajkiem i zbierała rzekomo podpisy pod petycja o usunięcie Lecha Wałęsy-przyp.au.) kiedy świadek Łabędzki wygłosił cytowane już wcześniej słowa przez radiowęzeł, iż A. Walentynowicz nawołuje do udzielenia votum nieufności L. Wałęsie. Ta informacja zamiast zjednoczyć Związek - taka była wg zeznań intencja świadka - podzieliła załogę Stoczni jeżeli chodzi o ocenę charakteru konfliktu, zbulwersowała związkowców "Solidarności" nie tylko w skali regionu, a i w dużym stopniu w kraju, doprowadzając do eskalacji form zarzutów względem Anny Walentynowicz ze strony Prezydium KZ Stoczni Gdańskiej,które zamiast podjąć wysiłek wnikliwego i bezstronnego zbadania ścisłości informacji radiowęzła z a ł o ż y ł o jej bezwzględną ścisłość niejako z góry, a całą energię skierowało w kierunku poszukiwania materiałów obciążających. Co więcej zaczęto szperać w przeszłości, że A. Walentynowicz obraziła mistrzów w audycji TV o alkoholizmie, pomimo, że fakt ten po audycji nie wywołał poza protestem mistrzów żadnych konsekwencji wobec Anny Walentynowicz - wybrana została do Prezydium KZ organizacji związkowej Stoczni Gdańskiej. Przypomniano sobie "grożenie strajkiem" w okresie przed odsłonięciem pomnika i wszystko po to, by wzmocnić zarzut, który nie tylko w konsekwencji prac Komisji, ale i od początku był nieprawdziwy.”

Po przeczytaniu obu dokumentów, jakże mocno zabrzmi informacja Komisji o technice dezinformacji: „- pierwsze informacje o tym, że A. Walentynowicz namawia do strajku podał przez radiowęzeł I Sekretarz Partii Stoczni Gdańskiej Łabędzki.”A dopiero potem szukano dowodów obciążających panią Annę. Nie ma wątpliwości, że Anna Walentynowicz mocno komuś przeszkadzała, a metoda „przecieku kontrolowanego” i całe postępowanie zarówno osób zainteresowanych jak i odbioru społecznego tych informacji, była starannie wyreżyserowaną grą. Grą operacyjną ,której skutki (albo dalszy ciąg) trwa do dzisiaj. Bo jak można budować nieskazitelny mit wodza, o którym w grudniu 198o roku, ówczesna ikona Stoczni mówiła, że ma „upaprane ręcę”? Trzeba było udowodnić, że jest awanturnicą i szkodzi związkowi. No i usunąć z gremiów zarządu związkiem.

Jeszcze mocniej brzmi  stwierdzenie D.(Hipolita Straszaka) , w trakcie rozmowy z Wałęsą :

D. - Wiemy dlaczego Walentynowicz.

Ciekawe byłoby brzmienie wniosków współcześnie, kiedy znane są różne tajne dokumenty, o których komisja wtedy nie miała pojęcia. Należałoby sobie postawić zasadnicze pytanie, komu tak bardzo zależało w KZ Stoczni i KK ,aby niewygodny raport wyciszać? Kto wydał zakaz jego rozpowszechniana i uniemożliwił kolportaż Ewie Kubasiewicz? Kto sterował Borowczakiem i miał w tym okresie największy wpływ na Szablewskiego? I na czyje zlecenie działał?Anna Walentynowicz musiała pójść na pierwszy odstrzał. Jej nie można było zmanipulować, kupić, zastraszyć. Widziała zło i nazywała je wprost.

http://annawalentynowicz.wordpress.com

 

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka