System przyznawania rent był w PRL dość znany. Sprawnie przygotowane papiery, jakaś zaprzyjaźniona Komisja i pacjent wychodził z „trójką”. Najwygodniejsza renta, bo pozwalała pracować bez ograniczeń. Pracodawcy z zakładów Pracy Chronionej,mieli z takich rencistów wydajne źródła pracy roboczej, z dotacją od państwa.(PEFRON) Zdarzało się,że pracowników z wyższa grupą inwalidzką (II) w zakładzie widziano po wypłaty,bo kto by się przejmował organizacją stanowiska pracy dla mniej wydajnego pracownika. Ważne były dotacje na ten cel.
Inną grupą byli ludzie, którzy otrzymywali renty z litości: brak perspektyw zatrudnienia w okolicy,był przyczyną,że wystarczyło być, chociaż trochę chorym, aby taką rentę otrzymać.
Najmniejszą, (chociaż wcale niemałą) grupę stanowili ludzie zdrowi jak dęby, którzy podejmowali pracę w różnych miejscach na świecie, w Polsce natomiast korzystali z ubezpieczenia i „datków” comiesięcznych dla rodzin.
Liczba rencistów osiągnęła blisko 3 mln ludzi. Spora ich część,to ofiary brutalnej transformacji,nad którymi litowali się lekarze. W 1997 roku nastąpiła reforma w zakresie przyznawania rent.Od tej pory liczba rencistów z 2,6 w 1996 spadła do 1,6 w 2006r.W 2007 liczba spadła do 1,46 mln uprawnionych do renty.W 2009 było ich już 1,3 mln
„Zdaniem zarządu ZUS nie ma niebezpieczeństwa, by zwiększyła się liczba rencistów. ZUS w całym kraju wprowadził jednolite standardy orzekania o niezdolności do pracy. Zakład zwraca też uwagę, że zwiększenie tzw. czynnika obiektywności w procesie orzekania jest podstawowym powodem zmniejszania się liczby nowych świadczeń.W efekcie renty są przyznawane wyłącznie osobom niezdolnym do pracy.”
Czy jednak, w słusznym dążeniu, do ograniczania prawa do rent ludziom te świadczenia w ten czy innych sposób „wyłudzających”,nie wylano przysłowiowego dziecka z kąpielą? Czy czasem czynnik obiektywności, nie zamieniony został w czynnik poprawności politycznej?Liczne rozprawy przed Sądem Pracy przeciwko orzecznictwu ZUS mogą świadczyć, że pytania ostatnie jest zasadne.
Historia pewnej renty, życiem pisana.
Chorobę Crohna –Leśniowskiego zna bardzo mało osób. Niestety,wiedza wielu lekarzy ogranicza się także do podstawowych znamion, bez znajomości jej licznych imponderabiliów skrócie ta choroba to nieswoiste zapalenie jelita cienkiego (lub całości przewodu pokarmowego),o podłożu genetycznym (skłonność),powodująca ataki autoimmunologiczne na inne narządy (głównie na stawy, ale także na miesień sercowy).Prowadzi często do silnej osteoporozy zapalenia zesztywniającego kręgosłupa. Jej objawem są permanentne biegunki, krwawienia, wyniszczenie organizmu,brak tolerancji laktozy i glutenu. Jest bardzo trudna do zdiagnozowania, dlatego pacjent na nią chory zwykle diagnozowany jest w pełnym rozkwicie choroby. Często przypadkiem, przy okazji wywołanego podstawową chorobą,zapalenia wyrostka robaczkowego. Choroba ma zaostrzenia i okresy remisji, leczenie farmakologiczne ma na celu wydłużenie okresów remisji. Konieczne jest zwykle leczenie chirurgiczne, polegające na wycinaniu zwężonych stanem zapalnym, części jelita cienkiego. Jest chorobą nieuleczalna.
W 2006 roku komisja ZUS orzekła u pacjenta niezdolność do pracy, z powodu wyżej opisanej,choroby.Ewidentny Crohn od wielu lat. Pacjent z zaawansowaną osteoporozą, z licznymi atakami na stawy i mięsień sercowy. W 2009 roku, z uwagi na bardzo krótkie okresy remisji (kilka tygodni) mimo dużej dawki leków, zakwalifikowany do leczenia „biologicznego”.
W marcu orzecznik ZUS uznał (mimo ostrego ataku podniedrożności i pobytu w szpitalu w związku z nim) uznał, że pacjent jest zdolny do pracy. Pacjent się odwołał. Przed Komisją ZUS,ponownie trafił do w szpitala,z kolejnym stanem niedrożności. Nastąpił także atak na staw barkowy. Z powodu długotrwałego zapalenia w kręgach szyjnych, pacjent jest kierowany na leczenie operacyjne. Lekarz, szef komisji,po badaniu per rectum( badanie odbytu sic!) Oraz,wbrew dostarczonym dokumentom,orzeka jak pierwotnie uczynił do orzecznik: pacjent jest zdolny do pracy. Pacjent odwołuje się do Sądu Pracy i prosi o powołanie biegłych.Są biegłych powołuje, ale w międzyczasie u pacjenta następuje konieczność pilnej operacji zmienionych chorobowo, kręgów szyjnych. Zaatakowany staw barkowy, powoduje ograniczenieruchomości lewej ręki do 30% (tak było już w trakcie badania przez Komisję). Odbywa się badanie u pierwszego biegłego(reumatolog),następne musza zostać przesunięte, bo pacjent trafia do szpitala z kolejnym atakiem podniedrożności. Badania wykazują, ze zwężenia zapalne jelita cienkiego są tak duże, iż w każdej chwili może dojść do pełnej niedrożności. Kwalifikują pacjenta do kolejnej operacji. Spotkań z biegłymi, więc w najbliższym czasie być nie może. Pacjent, którego leczenie miesięczne kosztuje około 650 zł,od ponad pół roku świadczenia nie otrzymuje. Wszak, obiektywnie,zdaniem Komisji, jest zdolny do pracy.
Szef Komisji,swoją decyzję,uzasadnił tak: z akt chorego oraz badania w trakcie Komisji (pacjent choruje na zmiany jelita cienkiego,a lekarz badał jelito grube!) wynika,ze jest zdolny do pracy. Ja stawiam tezę, że w takim razie do pracy w tej Komisji nie jest zdolny jej szef. Rodzi się także pytanie, czy wg lekarzy,orzeczników ZUS, ważniejszy, aby nie stał się interes firmy, nad formalnie zalecany obiektywizm w ocenie stanu pacjenta? I pozostaje wątpliwość tytułowa, czy szef działał pod wpływem niewiedzy,czy inspirowany poprawnością urzędniczą, nakazującą przede wszystkim o dbałość firmy.
http://www.egospodarka.pl/26543,Spada-liczba-rencistow,1,39,1.html


Komentarze
Pokaż komentarze (12)