Mazurek w ostatnim Wprost pisze o nim „niezatapialny Rosół”. On sam o sobie mówił, dziennikarzom Newsweeka tak” z Zabrza przyjeżdża do Warszawy studiować nauki polityczne, koledzy namawiają go, żeby zapisał się do Stowarzyszenia Młodych Demokratów, młodzieżówki Unii Wolności. Porywa go hasło: "Fajna przygoda, świetna ekipa". Zaprzyjaźnia się ze Sławomirem Nowakiemzwiązanym ze środowiskiem gdańskich liberałów, który do 2002 r. szefuje Stowarzyszeniu. ”
Kariera Marcina Rosoła nabiera rozpędu. Zostaje asystentem Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska, (Marcin Rosół, będąc asystentem sekretarza generalnego partii Grzegorza Schetyny, jest jednocześnie od dwóch lat szefem biura klubu parlamentarnego PO – jak możemy przeczytać z infor.PAP)
W czerwcu 2006 roku red. Jerzy Jachowicz ujawnia dziwne machinacje Marcina Rosoła.Oskarża jego i Wawrzynowicza o okradanie własnej partii.(wyprowadzanie z partii pieniędzy z kampanii na tzw. „słupy”).
Reakcje PO” Rosół i Wawrzynowicz we wspólnym oświadczeniu napisali, że w artykule "Newsweeka" znalazły się "informacje fałszywe i nie poparte dowodami". "W związku z tym wystąpimy przeciwko redakcji i autorowi na drogę sądową. Kierowane pod naszym adresem pomówienia należy potraktować jako czyny spełniające przesłanki z art. 212 par. 1 i 2 Kodeksu karnego tj. fałszywego pomówienia za pomocą środków masowego komunikowania" - napisali.
Rosół i Wawrzynowicz nie rozmawiali z dziennikarzami. Ich oświadczenie przedstawił skarbnik PO Mirosław Drzewiecki. Ten sam skarbnik mówił „księgowość, wszystkie raporty i sprawozdania finansowe zawsze były przyjmowane i nie było żadnych zastrzeżeń do nich". W związku z tym - dodał - "mało prawdopodobne" wydaje mu się, by sytuacja opisana w "Newsweeku" mogła mieć miejsce. „
Biuro prasowe klubu PO oceniło natomiast, że tekst "Dojenie Platformy" to kolejny artykuł Jachowicza "wymierzony w dobre imię PO". "Po raz kolejny red. Jerzy Jachowicz publikuje tekst oparty na insynuacjach, a nie na dowodach" - głosi oświadczenia biura prasowego. Oficjalnie Marcin Rosół zostaje zawieszony w prawach członka klubu PO (słynne standardy etyczne PO –sic!).
Władze partii zapowiadają skierowanie sprawy do wyjaśnienia do prokuratury.
Zawiadomienia do prokuratury PO jednak, mimo obietnic nie składa.Składa je jeden z wyborców PO. Świadkowie,którzy zgodzili się zeznawać, pod naciskami (podobno jednym z naciskających na zmianę zeznań był ...skarbnik Drzewiecki) –odmawiają oskarżania młodych działaczy.)zmiana zeznań),Prokuratura nie docieka, dlaczego zeznania zmienili i umarza sprawę. Marcin Rosół razem z wice skarbnikiem PO Wawrzynowiczem postanawiają zażądać od red, Jachowicza przeprosin. I zakładają sprawę w Sądzie.
W lutym2007 roku kariera Marcina Rosoła ma się znakomicie.Red. Pawłowicz z GW pisze” Dzięki rekomendacji PO do zarządu wszedł też Marcin Rosół, b. szef Biura Klubu Parlamentarnego PO. - Młody, dynamiczny - mówi o Rosole wicemarszałek Mazowsza Jacek Kozłowski (PO). Nie chce jednak zdradzić, kto zaproponował tę kandydaturę.”
Biuro prasowe PO wydaje oświadczenie:” Kara nałożona na pana Rosoła nadal obowiązuje. Od ponad pół roku nie ma on żadnych związków z naszym klubem - usłyszeliśmy od Jarosława Ważnego z biura prasowego PO.”(chyba zostanę masochistką!) Kto stał za awansem Rosoła? „- Ani Donald Tusk, ani Grzegorz Schetyna - zapewnia poseł Paweł Graś, rzecznik dyscypliny partyjnej PO. Jego zdaniem po doniesieniach prasowych Rosół zawiesił wszelką działalność partyjną, a o jego przyszłości powinny rozstrzygnąć prokuratura i ewentualnie sąd. - Nie wiem, gdzie i jakie wydeptywał ścieżki, by dostać posadę z partyjnej rekomendacji. To jego sprawa, a nie PO - kończy poseł Graś.”.
25 lutego 2008 roku Marcin Rosół zostaje wiceprezesem Agencji Rozwoju Mazowsza.( Odwołany zostaje z tej funkcji w dniu 20.02.2009 roku. –czy ma to związek z przegraną sprawą sądową, o której pisze 13 lutego w swoim artykule Luiza Zalewska?)
We wrześniu 2008r. Marcin Rosół zostaje szefem biura politycznego ministra sportu. Zostaje nim nadal nawet po tym, jak przegrywa razem z kolegą proces o zniesławienie. Sąd, inaczej niż prokuratura ocenia zarówno zeznania świadków potwierdzających opisany przez red, Jachowicza proceder, jak i wycofanie się z pierwotnych zeznań przez pozostałych.
Mimo dbałości o standardy, nikomu z prominentnych członków PO obecność pana Rosoła w kręgu zaufanych ludzi premiera,nie przeszkadza. Przyjaciel ministra Nowaka, szef gabinetu politycznego szefa Partii, asystent ministra Schetyny, a potem dyrektor gabinetu ministra Drzewieckiego.
Z wyroku sadowego wynikało, że oskarżenia red. Jachowicza miały uzasadnienie. Co oznacza, że nieprawidłowości w prowadzeniu rozliczeń z udziałem Marcina Rosoła były. Czy należy, zatem sadzić,że one nijak nie przeszkadzały nikomu w PO, na czele ze skarbnikiem? I zapytać, dlaczego? Gdzie się podziały wyprowadzane pieniądze? Albo też, co wie Marcin Rosół o PO, że nikomu świadomość,iż pieniądze za jego przyczyną wypływały, nie przeszkadza? O co tu chodzi?
Marcin Rosół o swojej nowej funkcji,w październiku, 2008 r. mówi tak” Prokuratura w czerwcu umorzyła śledztwo dotyczące oskarżeń "Newsweeka". W sądzie toczy się natomiast proces o naruszenie moich dóbr osobistych. Jestem przekonany, że skończy się dla mnie pomyślnie - mówi tvp.info Rosół. - Po umorzeniu śledztwa Platforma mnie odwiesiła, a mniej więcej miesiąc temu minister zwrócił się do mnie z prośbą o przyjście do jego gabinetu politycznego i to był początek naszej współpracy - dodaje. „
Czy Drzewieckiemu nie przeszkadza opinia, która ciągnęła się za Rosołem od czasów publikacji "Newsweeka"?
„Minister stwierdził, że skoro dobrze nam się kiedyś współpracowało, a prokuratura umorzyła dochodzenie, to nie ma powodu, bym nie pomógł mu w zajmowaniu się bieżącymi sprawami resortu? Obowiązków mam tyle, że pod koniec października zamierzam odejść z Agencji Rozwoju Mazowsza - tłumaczy Rosół.”(Tvpinfo).Jednak z funkcji w ARM zrezygnował dopiero po w lutym 2009 roku.Co dwie pensje z budżetu to nie jedna.(Pecunia non olet.)
Warto przypomnieć pytania Luizy Zalewskiej:
1. Dlaczego prokuratura uznała, że wiarygodne są zeznania tych świadków, którzy przestali obciążać działaczy PO, czyli dokładnie odwrotnie niż ich zeznania ocenił sąd?
2. Czy bez znaczenia jest fakt, że prokuratura umorzyła sprawę kompromitującą PO w czerwcu zeszłego roku, czyli gdy Platforma była już u władzy?
3. Czy to normalne, by młody działacz rządzącej partii, który okazał się być osobą o nie najlepszych kwalifikacjach w dziedzinie obracania publicznych pieniędzy (partie i ich kampanie finansują podatnicy), zajmował dziś tak eksponowane stanowisko w Ministerstwie Sportu?
4. Czy to w ogóle dobry pomysł, by po takich doświadczeniach pozwolić Marcinowi Rosołowi zajmować jakiekolwiek stanowisko opłacane z publicznych pieniędzy?
5. Czy obecna, jego wyjątkowo udana kariera pod skrzydłami rządzącego ugrupowania nie potwierdza najgorszych przypuszczeń, które towarzyszyły tekstowi Jachowicza - że liderom PO wyprowadzanie pieniędzy z kasy tej partii zupełnie nie wadziło?
Bardzo znamienna była reakcja ministra Drzewieckiego,kiedy dziennikarze poprosili o możliwość rozmowy z Marcinem Rosołem podczas jego konferencji prasowej. Zanim do tego minister dopuścił, zamknął się na długi przeciąg czasu, ze swoim dyrektorem w zamkniętym pokoju. Jakie wersje uzgadniali?
Marcin Rosół czuje się nadal dobrze umocowany. Świadczy o tym choćby taka wypowiedź:
„Tym niemniej skandaliczne jest sytuacja, w której służba specjalna - CBA jest wykorzystywane do gry politycznej w celu zniszczenia konkurenta politycznego. W tej sprawie złożę zawiadomienie do ABW i prokuratury o popełnieniu przestępstwa upublicznienia materiałów operacyjnych w celu zdyskredytowania osób publicznych" - oświadczył. Rosół zapowiada też złożenie zawiadomienie do ABW i prokuratury o popełnieniu przestępstwa upublicznienia materiałów operacyjnych "w celu zdyskredytowania osób publicznych". Chodzi oczywiście o pobyt w hotelu należącym do p.Sobiesiaka, bohatera afery hazardowej.
Wydaje się,że dociekliwi dziennikarze śledczy powinni się bliżej przyjrzeć temu fenomenowi kariery Marcina Rosoła. A może nie tylko dziennikarze.
P.S.Co z ta prokuraturą? W sprawie afery gruntowej zapadły wyroki skazujące. Sąd nie dopatrzył się nieprawidłowości CBA. A jednak prokuratuira,po 2 latach od samych wydarzeń, decyduje się postawić szefowi CBA zarzuty.
Można zadać pytanie, podobne do pytania Luizy Zalewskiej:, dlaczego prokuratura uznała,że szef CBA jest winien podżegania do przestępstwa, czego nie uczynił Sąd,nie zauważając sprawczej roli szefa CBA,skazując obu oskarżonych w sprawie? Ani tez nie kwestionował legalności dowodów mu przedstawionych?
Czyżby prokuratura działała obecnie, jak lekarz z dowcipu o babie: przychodzi do lekarza baba z nożem w plecach. A lekarz do niej mówi: niech się pani położy.....
http://www.dziennik.pl/opinie/article318811/Kradli_czy_nie_kradli_w_Platformie_.html
http://politbiuro.gazeta.pl/politbiuro/1,90039,6423098.html
http://platformaobywatelska.cba.pl/?tag=marcin-rosol
http://polska.netbird.pl/a/23812,1
http://www.wprost.pl/ar/173582/Rosol-bylem-na-nartach-wtedy-co-Drzewiecki/
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3928800.html
http://www.biznesnet.pl/ar/20/224974/newsweek,dojenie,platformy.html
http://fakty.interia.pl/polska/news/zarzucano-mu-dojenie-po-dzis-doradza-ministrowi,1188757


Komentarze
Pokaż komentarze (10)