Wszelkie zmiany i rekonstrukcja rządu niczego tak naprawdę w naszym życiu nie zmienią. I nie ma, co się „rajcować”,kto jest krzakiem a kto maliniakiem. Najważniejszy jest zawsze szef, który odpowiada za dobór odpowiednich współpracowników. A którego podstawowym obowiązkiem, poza zarządzaniem państwem, jest być dobrym zwierzchnikiem korpusu służby cywilnej.
Art. 153 Konstytucji stanowi:
1.W celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa,w urzędach administracji rządowej działa korpus służby cywilnej.
2. Prezes Rady Ministrów jest zwierzchnikiem korpusu służby cywilnej.
Służba cywilna obejmuje swym zasięgiem osoby zatrudnione na stanowiskach urzędniczych w administracji rządowej. Chodzi tu osoby pracujące w: Kancelarii premiera, urzędach ministrów i przewodniczących komitetów wchodzących w skład Rady Ministrów.Szef Rady Ministrów odpowiada także,że zapobieganie zjawiskom korupcyjnym. Ponosi odpowiedzialność polityczną za swoich ministrów.
Chociaż w prawie polskim nie ma dookreślenia zjawiska korupcji,to za korupcję, zgodnie z innymi przepisami prawa międzynarodowego, które Polska zobowiązała się honorować(przyjmując strategię walki z korupcją na lata 2005-2013),uważa się:
-protekcję – kumoterstwo. Czyli faworyzowanie oparte na nieformalnych powiązaniach
A także świadome,niezgodne z prawem,dysponowanie środkami budżetowymi i majątkiem będącym dobrem publicznym.Oba te znamiona można spokojnie przypisać, na podstawie ujawnionych stenogramów, działaniom podległych mu ministrów. A także, działaniom szefa gabinetu politycznego, jednego z nich.
Jakiego my,Polacy, mamy szefa? Dzisiejsza konferencja pana premiera dowodzi, ze Pan premier,zamiast wypełniania podstawowych obowiązków,jest głównie skoncentrowany na walce o imię własnej partii. Co chwilę padały słowa o konieczności ratowania dobrego imienia jego partyjnych kolegów i rzucenia na front wszystkich sił przeciwko PiS-owi, który przy pomocy Mariusza Kamińskiego zastawił podła pułapkę. Tak mówi szef państwa???Gdzie my żyjemy?
Dziennikarze „Teraz My!” Dotarli do dokumentu, z którego wynika, że to nie szef CBA Mariusz Kamiński poinformował jako pierwszy premiera, że w pracach nad ustawą hazardową są nieprawidłowości.
Dokument datowany jest na 14 lipca 2009 roku. Napisał je do Kancelarii Premiera Marek, Przybyłowicz, były prezes spółki Służewiec Tory Wyścigów Konnych. „<<Przypadkowo>>, w tym samym dniu 30 czerwca minister sportu pan Mirosław Drzewiecki wystosował pismo do pana Jacka Kapicy, wiceministra finansów, w którym niewątpliwie pod wpływem działań lobbingowych wycofał się z propozycji objęcia dopłatą zasilającą Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej innych gier, niż gry objęte monopolem państwowym”.
„Premier mówił niedawno, że pracom nad ustawą zaczął przyglądać się dopiero po sygnale szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego, który 12 sierpnia alarmował, że „zagrożony jest interes państwa”. Na dywanik zostali wezwani kolejno Jacek Kapica, któremu podlegają prace nad nowelizacją oraz były już minister sportu Mirosław Drzewiecki.
Dziennik Gazeta Prawna” przedstawił pokrótce sylwetkę Przybyłowicza. To były wiceprezes Związku Tenisa Stołowego. Na własną rękę tropi nieprawidłowości w grach losowych. Donosi służbom, że w Ministerstwie Sportu pisma tworzą lobbyści od hazardu, informował też o tym minister Julię Piterę.”
Może wiec do Komisji Śledczej w aferze hazardowej powołać pana Przybyłowicza? Jeśli nie, należy go bezwzględnie w tej sprawie przesłuchać.Szef rządu,być może, (bo dowodu na przeczytanie listu od Paszkiewicza pewnie nie będzie) wiedział,a na pewno powinien wiedzieć, o sygnalizowanych nieprawidłowościach w Ministerstwie Sportu
Pan premier, mimo takiej wiedzy społeczeństwa na ten temat, wielokrotnie podkreśla, że nie było powodu,do jakichkolwiek działań formalnych....Nie widział nawet postawy do natychmiastowego odwołania ministra Drzewieckiego.Czekał, aż pułapkę w tej sprawie założy mu Kamiński.
Pan premier odwołuje kilku ministrów, z pełnym przekonaniem o ich braku udziału w sprawie hazardowej, spokojnie społeczeństwu komunikując, że są świetni, ale stracili zaufanie społeczne, i nie ukrywa, stracili zaufanie do partii. I to jest powód do ich odwołania. A nie potrzebą, wynikająca z interesu państwa, które reprezentuje.
Pan premier nie chce, aby jakieś CBA, pod wodza Kamińskiego, patrzyło na ręce jego kolegom i zakładało pułapki, polegające chyba na namawianiu do nieformalnych kontaktów w sprawie ustawy hazardowej.
Obejmując swoje stanowisko, polski premier składa przyrzeczenie:” Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (Wiceprezesa, ministrów) uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom RP, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą zawsze dla mnie najwyższym nakazem." Może dodać”Tak mi dopomóż Bóg.”
W przysiędze ,która każdy premier składa,nie ma słowa ani o dbałości o dobre imię partii, którą reprezentuje ani o słupkach, wynikających z zaufania społecznego do rządu. Słuchając dzisiejszej konferencji premiera Tuska ,odniosłam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Kiedyś tez tak było, a podobno miło nie być: Dobro Partii dobrem narodu.
Brakowało mi tylko na koniec wezwania:
(Socjalistyczne) państwo jest silne świadomością swoich obywateli! Tak więc panie i panowie posłowie do roboty! Do boju o świadomość
P.S.
A o swój dobrobyt, jak zwykle, musimy zadbać sami. Bo rząd się zawsze wyżywi.
http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/83/2965/
http://polska.netbird.pl/a/23812,1


Komentarze
Pokaż komentarze