„Nam strzelać nie kazano. Spojrzałem na pole dwieście armat grzmiało..”
Najpierw żyliśmy w państwie miłości. Pod wodzą uśmiechniętego premiera, który wspólnie z kolegami miał się jawić jako przeciwieństwo stanowczego poprzednika. Żyło nam się pięknie: żadnych afer, żadnych dymisji po ujawnieniu nieprawidłowości .Zgodnie ze swoim wizerunkiem,szef wszystkim wybaczał. Kolegom-koalicjantom nepotyzm własnym ministrom różne przewiny. Miłość zobowiązuje.
Premier do dziennikarzy mówił wy, (wiecie rozumiecie)dziennikarze widzieli w nim „swojego chłopa”.W takim państwie niepotrzebne jest wojsko, ani tarcze antyrakietowe. Premier kokietował media i społeczeństwo.Po prostu ludzkie panisko.Co i zajara, pociąg w Andach popchnie,na wagary z Sejmu na boisko umknie....
I nagle przebudzenie. No, może nie tak nagle, bo już od jakiegoś czasu,pan premier zaczął się jawić bardziej jak wódz niż jak kumpel wszystkich.W marcu Cezary Michalski pisał” Skandal" - tak opozycja ocenia rządowe plany utworzenia superbazy danych o Polakach. "To świadectwo bezradności władzy" - mówi DZIENNIKOWI Ryszard Kalisz. Tadeusz Cymański uważa, że ilość podsłuchów jest większa niż za rządów PiS, gdy - jak ironizuje - "podsłuchiwaliśmy prawie wszystkich Polaków".)
W lipcu RAZ pisał” Skończyły się uśmiechy, zaczął wojskowy dryl. Minister Grabarczyk publicznie "melduje wykonanie zadania" (udało mu się wreszcie podpisać kontrakt na kawałek autostrady A-2), minister Boni "melduje wykonanie zadania" znalezienia oszczędności w ministerstwach”).
Przy okazji afery hazardowej ostatnie ślady miłości zostały skutecznie zatarte. Jednym ruchem wódz zmiótł potencjalnych konkurentów do niekłamanego przywództwa we własnej partii,przy okazji niszcząc jednego,groźnego przeciwnika.
I udowodnił publicznie,ze miłość łatwo może się przerodzić w nienawiść. Ba, on to ogłosił. Zapowiedział wojnę z PiS. Na ta wojnę skierował do Sejmu swoje najtęższe głowy. Zamierza przejąć nadzór nad ostatnią z podległych,ale nieuległych mu służb (taki sprytny manewr wojenny). Niech społeczeństwo widzi, że mamy silnego przyszłego prezydenta. Scenariusz pisali doskonali doradcy (ocena wedle Mistkiewicza). Więc teraz mamy wirtualnego wodza, który swoją partię na bój prowadzi....
Tylko....czy premier jest wodzem tylko jednej partii? Czy premier może koncentrować się na walce o dobre imię kolegów? Czy priorytetem nie powinno raczej być dobro państwa? A cała reszta powinna wynikać z rzetelnej oceny zarówno społeczeństwa jak i samego premiera?
Premier Tusk ogłosił wojnę z PiS-em. To obecnie oznacza stan wojny z od 25-30% jego zwolenników. Czy jednak ta część wyborców pana premiera, która miłość nad wojnę przedkładała,zechce założyć kamasze? Czy nie dojrzy, że próba przekształcenia nieetycznych działań najbliższych współpracowników,w wynik działań zaczepnych ich przeciwników,tę wojnę usprawiedliwiających, może stać się bardzo niewiarygodna? Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że o nieprawidłowościach przy ustawie hazardowej już w lipcu 2009 informował pana premiera p.Paszkiewicz....A pan premier czekał cierpliwie, jak w związku z ta sprawą Mariusz Kamiński założy pułapkę w sierpniu.
Jak się zachowa na wojnie niewidoczny koalicjant? Czy nadal będzie siedział cierpliwie pod butem premiera? Bo, że koalicjant piastuje urzędy, a nie rządzi, to jest chyba dla wszystkich jasne. Czy i on wpisze się w wykreowaną bajkę pt.”oni odeszli za niewinności” i z potrzeby tęgich głów w sejmie?.Na użytek potrzeb PO?Dla kontynuacji tej bajki potrzebne są nowe nazwiska na stanowiska. Które się dobrze skojarzą.Bo w tym rządzeniu tylko o skojarzenia chodzi. Nie o meritum.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)