W związku z kryzysem finansowym, bezrobocie w Polsce wzrosło w ciągu ostatnich dwóch lat znacząco. Mimo tego, że Polska nie ma ujemnego przyrostu gospodarczego, ślady kryzysu widać wszędzie. W UP, w Bankach, które wstrzymały akcje kredytowe. W zmniejszonych obrotach sklepów i centrów handlowych. W rosnącej liczbie zagrożonych kredytów itp. Masowe zwolnienia w dużych zakładach pracy, powodują często protesty. Lokalne i przed urzędami rządowymi w Warszawie Jest jednak sfera działalności, gdzie liczba miejsc pracy nie podlega redukcji. Sfora urzędników państwowych ma się znakomicie. Tu miejsc pracy przyrasta.
„zatrudnienie w administracji państwowej wzrasta lawinowo. Dla przykładu: resort gospodarki na początku stycznia 2007 roku zatrudniał 858 osób. Rok później w ministerstwie pracowało 877osób, na początku tego roku: 908 osób. W Ministerstwie Sportu i Turystyki latem tego roku pracowało 198 osób. To o ponad 50 proc więcej niż dwa i pół roku temu. Nowych ludzi zatrudnia również Ministerstw Finansów. W resorcie kierowanym przez Jacka Rostowskiego stan zatrudnienia zbliża się do 2400 osób, choć jeszcze na początku stycznia tego roku wynosił 2175 osób.”
Na ich płace rocznie z budżetu wydajemy ok.18 mld złotych. Ale to nie wszystko. Utrzymujemy służbowe samochody,telefony, nierzadko mieszkania.Nie mówiąc o zdublowanych urzędach,które zajmują się tymi samymi zagadnieniami (np. Ministerstwo Infrastruktury oraz Krajowa Dyrekcja Dróg i Autostrad).I na pewno z tego tytułu dróg nam nie przyrasta. Czego nie można powiedzieć o kosztach.
Za czasów PiS,opozycyjne PO grzmiało, że tworzy się urzędy dla koalicjantów,a wizja taniego państwa,głoszona przez Marcinkiewicza nie jest realizowana. Powstał specjalny raport na ten temat. Rząd zapowiedział w sierpniu, że nosi się z pomysłem zwolnienia około 10& urzędników państwowych. Jak widać z nieco wyżej przytoczonych liczb, i tak sytuacja nie wróci do stanu wyjściowego z początku kadencji tego rządu. Nie o to chodzi, więc, by gonić złapać króliczka... Dzieje się dokładnie odwrotnie do obietnic przedwyborczych Kolejny dowód na to ,że :kampania rządzi się swoimi prawami” .A zapowiedzi, są odwrotnie proporcjonalne do czynów.
Wzrosła liczba asystentów w gabinetach politycznych,. Na zapleczu „tego deficytowego sklepu „, działają rzesze prawników i speców od marketingu. Nie ma, co się jednak dziwić, przykład idzie od źródła. Rządząca partia ma jednego szefa i 6 zastępców.
I tak mieliśmy „Tanie Państwo „za czasów PiS. Za czasów PO mamy Przyjazne Państwo (głównie dla urzędników, polityków i ich kolesi).A kiedy będzie tanie państwo dla obywateli , do jasnej cholery?
http://wyborcza.pl/1,75478,3571854.html


Komentarze
Pokaż komentarze (28)