Za czasów PRL, władza znała metody socjotechniczne, które doskonale pozwalały robić naród w „bambuko”. Przy okazji, cynicznie wichrowała kręgosłup moralny narodu. Wmawiano wszystkim, że donosiciel jest patriotą i prawym człowiekiem. Czasami,tylko, pragmatykiem. Zgodnie z wolą tresera, lekarz zarabiał głodową pensję, a naród był zobowiązany do odwdzięczania się za opiekę, oraz miejsce w szpitalu. Zdobycie dobrej pracy, a jeszcze bardziej,stanowiska, wymagało poręczeń i odwdzięczenia.
W dobie ogólnych braków, stworzono specjalne sklepy, gdzie uprzywilejowana ( przynależnością do elitarnej grupy władzy lub dostępem do specjalnych bonów) część społeczeństwa, mogła nabyć luksusowe towary. Nikt się nie burzył na codzień, najwyżej starał się też jakoś tych dóbr,uszczknąć. Donoszenie było zasługą, łapówka normą, podział społeczeństwa wynikał z „naturalnych „praw okoliczności przyrody”. Co najwyżej,niektórzy z zazdrością patrzyli na tych, którzy mogli więcej. Nauczyliśmy się także żyć w kłamstwie. Władza okłamywała nas, a my władzę. Tak kłamstwo stało się też normą.
Kiedy brakowało nam czegoś, co było dostępne w miejscu pracy, większość bez skrupułów zabierała potrzebne artykuły do domu. Mydełko, przydziałową herbatkę, papier toaletowy, zeszyty czy ołówki dla dzieci. Bardziej zaradni,z dostępem do zakładowych magazynów, dostarczali swoim bliskim i znajomym świetlówki, żarówki itp. Nikt tego nie ścigał, nikt tego nie potępiał, a wielu korzystało. Z czasem, niektórzy traktowali magazyny jako swoją prywatną własność i sprzedawali „swój towar” innym. W końcu kradzież też stała się normą.
Kiedy Jan Paweł II nawoływał Ducha Św., aby zmienił oblicze tej ziemi, wzywał nas do odnowy moralnej, do naprawy, zdegenerowanego do cna,systemu wartości. Nie tylko do walki z komuną,ale także jej skutkami. Mówił tak” Deformacja stałych wartości moralnych oraz zmiana ustroju społeczno-politycznego w Polsce przyniosły ogromne zniszczenia w dziedzinie moralności „Mieliśmy od nowa odkryć fundamentalne znaczenie Prawdy w życiu człowieka, która jest fundamentem wolności zewnętrznej i wewnętrznej. Jak wiele się w naszym życiu zmieniło od tamtych dni, gdy Ojciec Święty nawoływał do odnowy? Jak zmieniliśmy się my, jak zmieniły się uwarunkowania, tworzone nam przez władzę?
Donoszenie. Nadal wielu z polityków,imputuje, że bycie TW,było normą,określoną okolicznościami. Jeśli nawet lekko naganną, to wielce usprawiedliwioną. Nadal na szczytach władzy, można nieporównywalnie więcej,niż zwykłemu szaraczkowi przystoi. Poseł skandalista obyczajowy, to wybryk. Jednak ten sam poseł,podający fałszywe zeznanie finansowe,to oszust. Co czyni szef rządu? Rozlicza, nazywa po imieniu? Nie: na chwilę usuwa z Komisji, potem, mimo obietnic wyjaśnienia społeczeństwu niejasnych finansów, posła awansuje.
Asystent innego posła,(były premiera):zarzuty o manipulacje wyborcze. Usunięty w cień na intratne stanowisko z nadania politycznego(sejmik Wojewódzki),powraca, po to, aby pomagać w nieetycznych machlojkach kolegów partyjnych (załatwianie pracy córce kolesia wielu prominentnych działaczy rządzącej partii).Co robi szef rządu? Gani, usuwa, piętnuje?.A skąd, szef nie zauważa, a asystent znika.
Ministrowie i najważniejsi działacze polityczni, rządzącej partii,są zamieszani w dwuznaczne bardzo kontakty biznesowe z biznesmenami czy lobbystami. O co słyszymy od szefa rządu”. Ano są nieskazitelni w swojej uczciwości, a dopuścili się pewnych niezręczności. Sprawa jest zbyt głośna,
więc , w zależności od stopnia upublicznienia ich "umoczenia", jednych usuwa, drugich przesuwa na mniej eksponowane stanowiska, Nikt z partii, która z dumą głosi dezyderat o swoich „wysokich standardach moralnych” nie zostaje wyrzucony. Niektórzy sami mogą się, co najwyżej „zawiesić”,
A nam, wmawia się,że nic się nie stało. Marszałek Sejmu, o swoich kontaktach ze szpiegiem, informuje służby państwa z opóźnieniem ,a sprawa, na oczach widowni, zamieciona pod dywan. Ministrowie okłamują społeczeństwo co do swoich intencji (vide:Kopacz -przyczyna braku szczepionki, Fedak”obowiązkiem państwa jest wspomóc opiekę nad obłożnie chorymi w domu,Rostowski-III filar emerytalny)Premier, przyrzeka różne rzeczy, z których się nie wywiązuje. Ba, kiedy przyrzeka, to wie, że spełnienie obietnic jest niemożliwe. (chemiczna kastracja, termin wejścia do strefy Euro, zmniejszeni podatków itp. Itd.). Doskonała
kontynuacja hasła, „żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostanej”. Efekty długoterminowe przesytu fałszywych haseł- znamy. Na bieżąco jednak wielu z nas chciało w to wierzyc. Dokładnie tak jak teraz…Jeśli coś się nie udawało, to wszyscy w domyśle mieli mieć pewność, że to nie z woli władzy i z powodu jej decyzji. Straszakiem było wejście Rosjan. Teraz rządząca partia,każe nam zapominać o jej działaniach pod hasłem: „nie dopuścimy, aby PiS wrócił do władzy”. Minister, które nazwisko pojawiało się w stenogramach afery hazardowej,jest głównym rozmówcą dziennikarzy, w sprawie powołania Komisji ds. afery hazardowej. Która z woli władzy zmieniła się już w badanie nieprawidłowości przy konstruowaniu ustawy o hazardzie. Ba, ci, z których powodu powstała, będą jej szefować. Pod hasłem, „wyjaśnimy wszystko do bólu. To tak jakby oddać sąd nad Hansem Frankiem w ręce gestapo .Przesadziłam? Na pewno. Ale to ewidentna próba bycia sędzią we własnej sprawie. Uznanie takiego założenia przez premiera, jest psuciem państwa. Tak jak niemoralne jest, aby głównym informatorem o intencjach Komisji był człowiek, którego nazwisko jest wymieniane w aferze hazardowej.W tak prosty sposób naczelny treser oswaja nas z nierządem swoich współpracowników.
Główny sprawca ujawnienia nieprawidłowości przy prywatyzacji stoczni oraz manipulacji przy formowaniu ustaw- musi odejść w niesławie. Podobno jest zbyt „upolityczniony”. Tak mówi premier, zatroskany o dobre funkcjonowanie państwa. Zatem z jego partii nie muszą wcale odchodzić ludzie, którzy prywatne relacje przedkładali nad dobro publiczne. A mnie nie obchodzi jakby jego sympatia polityczna, mnie obchodzą fakty ,które ujawnił. Czy są one zgodne z interesem mojego państwa , czy nie.
Normą staje się,że nepotyzm to „zachowania wywodzące się z wielowiekowej tradycji”. Że „knajacki język polityków” i urzędników najwyższych szczebli państwowych,to emocjonalne,wynikające z sytuacji, normalne zachowanie,. W najgorszym przypadku niezręczność. Że urzędujący urzędnicy państwowi, czerpią dodatkowe dochody,czy inne pożytki,od zaprzyjaźnionych biznesmenów, czy firm (Bondaryk, Graś).
Żeby tresura była skuteczna, trzeba wieścić głośno, ze wszystko jest w granicach prawa. I dochodzimy do sedna. Prawo, które ma obowiązek chronić podstawowych zasady norm współżycia społecznego, jest tak skonstruowane,aby nieprawość łatwo prawem się stała. A jeśli nie, to można sięgnąć po przychylną interpretację, do tzw.. podręcznych autorytetów. I wtedy można oświadczyć: pewne niezręczności były, ale prawo nie zostało złamane. Żeby nie narazić się,że ewentualne rozpatrywanie przez,być możne, niezależnych luminarzy prawa, wypadki się wymkną spod kontroli, lepiej dochodzenia nie wszczynać. Mamy przecież pod ręką niezależną prokuraturę, która chętnie umarza. Umarza, bądź rozwleka rozpoznanie sprawy, zgodnie z oczekiwaniami politycznymi.
Różnica pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, polega głównie na nazewnictwie. Kiedyś mówiło się „propaganda, sukcesu, i ubeckie metody (socjotechnika), teraz nazywa się to elegancko marketingiem politycznym.
Kiedy patrzę na stabilne sondaże, po ujawnianiu kolejnych afer wśród „elyt” władzy, kiedy słucham czołobitnych wypowiedzi niektórych dziennikarzy,na temat kunsztu w kreowaniu wizerunku swojej postaci,wobec obecnego premiera, to coraz bardziej utrwalam się w przekonaniu, że „złe” z przeszłości nie umarło. Ono nadal nami rządzi. Dlatego brak jest społecznego sprzeciwu, wobec różnych machlojek. Tak świetnie udało się nas wytresować. Dziennikarzy też.Bo zauważają kunszt, a nie widzą metodycznego psucia państwa, opartego na podstawowych wartościach. Takich,jak chociażby prawda.
P.S. jakże aktualne jest przesłanie rymowanki, napisanej w 1990 r...
Kabaret
Publiczność tego kabaretu
starych aktorów wciąż widziała.
Że- nienajlepszych? Cóż, la vie.
Nie brakowało im tupetu,
klika się z kliką zamieniała,
a pogłos braw do dzisiaj brzmi.
Klaskali wszyscy bez pamięci
Z aktorem –krytyk i publiczność
I nie wiedzieli co się świeci,
aż przyszedł Sierpień. Bielmo prysło.
Zewsząd okrzyki ; stary program,
A rój aktorów wciąż ten sam.
Publiczność już się śmiać nie musi,
precz z fałszem, wiwat wolny stan!
Aktorów nowych wraz przyjęto,
Nieco zmieniono scenografię,
Lecz..cóż to? Mimo zmian,
uśmiechu wywołać nie potrafią
Może aktora znowu zmienić?
Na nowa nutę piosnki dać?
Program wygląda jakby nowy,
a ludzie wciąż się nie chcą śmiać.
Może stracili sens of humor?
Może zgubili swój exprit?
Serdeczny uśmiech publiczności,
noc w noc autorom już się śni.
Lecz nie pojęli oni niestety
tej gorzkiej prawdy: za ten stan
nie można winić Kabaretu!
To.. sufler ciągle jest ten sam
http://www.wychowawca.pl/miesiecznik/01-121/08.htm


Komentarze
Pokaż komentarze (35)