373 obserwujących
1747 notek
4410k odsłon
3909 odsłon

7 lat kłamstw smoleńskich

Wykop Skomentuj116

„(..)albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy - mówił.) Jerzy Miller

Ujawnione w programie śledczym Anity Gargas z ostatnich dni stenogramy zadają jednoznacznie kłam stwierdzeniu o wadze i niezależności polskich badań* I tę świadomość miał minister Miller od początku. Nie usłyszeliśmy ani słowa o tym, że badamy i ustalamy obiektywnie, co jest przyczyną, tylko od początku ideą było zachowanie spójności protokołu z rosyjskim raportem MAK.
    Z tej dbałości o spójność przekazu i rezygnacji ze współudziału w badaniu katastrofy smoleńskiej (iluzoryczność roli Edmunda Klicha, jako Akredytowanego dobitnie wykazują dokumenty, książka EK i materiały zgromadzone przez ZP) wynikają kolejne zaniedbania.
Szybki pochówek ciał (bez sekcji i badań genetycznych), brak własnych badań na miejscu katastrofy, wykorzystanie zdjęć Amielina oraz udowodnienie, że raport Anodiny jest rzetelny. Tylko jednego nie udało się nigdy uzgodnić: błędnego naprowadzania pilotów na podejście do lądowania. Tu widzę ogromną zasługę naszego kolegi ndb2010 Konrada Matyszczaka. Bo to on właśnie ten zabieg uniemożliwił. I to on jest rzeczywistym sprawcą możliwości oskarżeń postawionych rosyjskim kontrolerom z wieży w Smoleńsku.
    
U podłoża dostrzeżenia wagi rozkładu szczątków samolotu i ciał ofiar leży żmudna praca kilku (społecznych!) współpracowników ZP. Tu wymienię niestrudzonego Stanzaga, czyli Staszka Zagrodzkiego. Mimo dręczących go przypadłości zdrowotnych, mimo braku wsparcia materialnego ( o to mam żal!) – analizował materiały z miejsca katastrofy tak skutecznie, że dzisiaj mogą być podstawą do stworzenia takiej mapy. Bez jego pracy musielibyśmy czekać (bądź w ogóle by zrezygnowano) na taką mapę jeszcze lata.  Staszek zna zasady badań kryminalistycznych z praktyki. I mam nadzieję, ze nadal jego uwagi- choćby o konieczności zakupu wysokorozdzielczych aparatów do katalogowania szczątków w Smoleńsku – będą respektowane. Staszek nie tylko stracił rodzinę w katastrofie. On także –przez 100% poświęcenie się próbom racjonalnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy – tracił przez ostatnie lata swój jedyny dochód. A tak być nie powinno. Państwo polskie łożyło na opłatę medialnego wyjaśniania tego, co powinno być wyjaśniane w ramach obowiązków (Komisja Millera-Laska), a zignorowano nakład samodzielnych, żmudnych badań.  Mam nadzieję, że ten gorzki wyrzut stanie się nieaktualny.
   Spójności raportów rekomendowanej przez ministra Millera zaszkodzić mogły mocno Polskie Uwagi do raportu MAK. W ich posumowaniu niezgodności z procedurami badań z Załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej mogliśmy przeczytać: „ w związku z powyższym strona polska wnosi o ponowne sformułowanie przyczyn i okoliczności wypadku samolotu TU154M oraz zaleceń profilaktycznych, po uwzględnieniu wszystkich czynników mających wpływ na zaistnienie wypadku, w tym opisanych w niniejszym dokumencie „· Mimo
jasnej wskazówki, ze raport MAK należy napisać od nowa, Komisja Millera, bez korekt przyjęła ustalenia techniczne MAK.  Uwagi stały się załącznikiem (w języku polskim jedynie) do w/w raportu, a strona polska nie zadbała o przetłumaczenie ich na język angielski. Te lukę wypełnili blogerzy…..Inicjatorem akcji był Konrad Matyszczak, wsparł Rolex, czyli Tomek Pernak oraz autorka tego tekstu. Oczywiście pracowaliśmy za darmo i finansowaliśmy różne aktywności sami. (Uwaga ograniczająca potencjalny zarzut o zarabianiu przez nas na Smoleńsku). Wsparł nas Ruch Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego przez udział w akcji pana Jerzego Milewskiego.  A znaczenie Uwag oddaje oświadczenie przygotowane przez nas dla pracy zagranicznej, przekazywane podczas Konferencji zorganizowanej w lipcu 2011 roku w polskim Sejmie „Oświadczenie prasowe dotyczące wykonania i udostępnienia opinii międzynarodowej certyfikowanego tłumaczenia Uwag Rzeczypospolitej Polskiej do projektu Raportu końcowego z badania wypadku samolotu Tu-154m nr.boczny 101, który wydarzył się w dniu 10 kwietnia 2010 roku., opracowanego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK”· „W styczniu 2011 roku komisja MAK działająca na zlecenie rządu Federacji Rosyjskiej opublikowała raport końcowy dotyczący katastrofy w okolicach Smoleńska polskiego rządowego samolotu Tu-154m. Główne serwisy prasowe na świecie poza informacją o publikacji rosyjskiego raportu podawały informację, która mówiła, że premier rządu RP- Donald Tusk akceptuje ustalenia Rosjan zawarte w raporcie końcowym. Media i specjaliści międzynarodowi mieli prawo przypuszczać, że słowa premiera Donalda Tuska wynikają z ustaleń powołanej przez państwo polskie komisji ds. wypadków lotniczych, której celem jest wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. W wielu czołowych zagranicznych mediach pojawiły się takie informacje. Zapewne nie wiedzieli oni o dokumencie stworzonym przez w/w komisję zatytułowanym: · „Uwagi Rzeczypospolitej Polskiej jako państwa rejestracji i państwa operatora do projektu Raportu końcowego z badania wypadku samolotu Tu-154m nr.boczny 101, który wydarzył się w dniu 10 kwietnia 2010 roku., opracowanego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK”
  Komisja MAK odmówiła umieszczenia rosyjskojęzycznej wersji tego dokumentu na swojej stronie internetowej. Dokument ten pomimo zapewnień urzędnika obecnego rządu RP nie został również przetłumaczony na język angielski i udostępniony opinii międzynarodowej.
   Brak tego tłumaczenia mógł spowodować i najprawdopodobniej spowodował w połączeniu ze słowami premiera rządu RP Donalda Tuska brak właściwego zrozumienia stanowiska Rzeczypospolitej Polskiej do raportu opracowanego przez Międzypaństwowy Komitet
Lotniczy MAK.”
   
Gdyby zalecenia z uwag zostały uwzględnione może nie doszłoby do podziału społeczeństwa na zwolenników zamachu i zwolenników nacisku. Nie zostały.
    Z perspektywy upływu czasu dzisiaj muszę powiedzieć, że Uwagi chyba miały być dla poprzedniej ekipy rządzącej i instytucji zaangażowanych w jej wyjaśnienia swoistym płaszczem ochronnym, przygotowywanym na wypadek, gdyby coś tam wychynęło jednak spod grubej kołdry nałożonej na śledztwo smoleńskie.

  
Bo tak naprawdę to wiadomo było od początku, ze Rosjanie skrzynek nie dodadzą. Za zgodą polskiej strony.  Wrak został od razu zdekompletowany. Utrudniając rzetelne śledztwo. Rosyjskie dokumenty sekcyjne dotarły wiele miesięcy po pochówkach. A pochówków dokonano w pełnej świadomości, że żadne z polskich prokuratorów w nich nie uczestniczył.
  
To zainicjowało
7 lat kłamstw smoleńskich· Pierwszechwile po katastrofie pamiętam jakby miały miejsce wczoraj. Szok, niedowierzanie. Telefon do śp. Anny Walentynowicz, bo mówili, że chyba nie pojechała do Katynia. Numer był zajęty! Po chwili jednak znowu wolny sygnał i nikt nie odbierał. Miałam niedaleko-kilkaset metrów. Ubrałam wnuczkę i poszłam sprawdzić. Niestety. Domofon milczał. Potem płacząc oglądaliśmy z całą rodziną TV. Czekając na tę jedną informację- przeżyli.
   
Wieczorem pojechaliśmy do Katedry Oliwskiej na mszę. Spotkaliśmy sporo znajomych, W tym Krysię. Ciężko chorą na raka. Do Kościoła przyjechała w kapciach. Butów nie mogła założyć. Ale musiała być wśród ludzi….tych, od których choroba zabrała Ją stosunkowo niedługo po katastrofie.
  
Mimo skojarzeń, że w samolocie siedzieli w dużej mierze ludzie mający stosunek do Putina i Rosji niezbyt przyjazny- w pierwszej chwili większość z nas skupiła się na skutkach nie przyczynach katastrofy.
  
Wątpliwości przyszły później. Zdumiewiająco szybki werdykt dot. przyczyn, w dodatku dla znających choćby śp. Prezydenta Kaczyńskiego ( a z Jego przyjaciółmi miałam stały kontakt od pierwszych chwil po katastrofie) -kompletnie niewiarygodny.
Zaczęłam robić harmonogram wydarzeń. Pozyskiwanych z mediów. I narastały wątpliwości. Co do godziny zdarzenia, dziwnych zaniechań w wyjeździe specjalistów (medycy z Łodzi) itp. Zdziwienie wzbudził fakt, ze po stronie rosyjskiej powołano od razu komisję na czele której stanął Putin (wtedy premier), a u nas nic. Jakaś Komisja instytucjonalna.

  
A potem rozpoczęło się równoległe do dziennikarskiego -„śledztwo internautów”. Bardzo szybko okazało się, że wśród nas są członkowie rodzin. Że są ludzie, których doświadczenie zawodowe pozwalało stwierdzić, że coś tu jest nie tak z tym śledztwem. Wreszcie powołano Zespół Parlamentarny ds. Katastrofy Smoleńskiej. Dla tych wszystkich, o których pisze jedno było jasne; śledztwo zostało oddane Rosjanom. MAK- z nazwą międzynarodowej komisji miał jednostronnie badać przyczyny katastrofy. Wiarygodność jej ustaleń dla większości Polaków w tym momencie była niezwykle niska.
  
Zespół Parlamentarny od początku był wyśmiewany. Dziennikarze prasowi, którzy przez, dwa, trzy miesiące sami mieli wiele uwag i wątpliwości, co do sposobu badania przyczyn katastrofy- dołączyli do tzw. mainstreamu. ZP był atakowany za to, że jest. Podważano kompetencje naukowców i specjalistów, polscy naukowcy wspierający badania byli przedmiotem ataków i zakazów wydawanych przez ich macierzyste uczelnie.  Donoszono również na naukowców pracujących zagranicą. Skala tego ataku świadczyła nie o sile argumentów. Znamionowała raczej próbę wyeliminowania z dochodzenia przyczyn tych, którzy mogli skutecznie podważyć ustalenia oficjalne.
 
Poza grupką dziennikarzy konsekwentnie szukających dowodów, informacji i niezależnych analiz. W ZP Antoniego Macierewicza pojawili się biegli w swoich dziedzinach wiedzy naukowcy, specjaliści.  Wspierały ich zawsze członkowie rodzin. Gdyby nie Zespół Parlamentarny -raport MAK i powtórzony, co do istoty przyczyn katastrofy –raport Millera zakończyłby jakiekolwiek próby dojścia do odtworzenia tego, co tak naprawdę stało się w Smoleńsku. Nie byłoby zapewne poparcia i idei powołania nowej Podkomisji ds. katastrofy, nie byłoby zmiany podejścia do dowodów przez zespół prokuratorów, czyli zaangażowania międzynarodowych laboratoriów w celu przebadania szczątków samolotu oraz szczątków ofiar z próbek pobieranych podczas ekshumacji.
  
Minister Macierewicz bywa – jak to określił Jarosław Kaczyński- ekstrawagancki. Gdyby jednak nie jego determinacja i siła znoszenia nacisków medialnych, ostracyzmu mediów i nagonek politycznych – dawno byłoby po Smoleńsku „pozamiatane”.
  
Czasem może zbyt szybko informował o wynikach cząstkowych prac ZP i swoich biegłych.  Zapewni licząc na to, że potraktują to, jako cząstkową, ale ważna wiedzę. Ja byłam od zawsze zwolenniczką wyczekania z informacjami medialnymi do momentu zebrania większej ilości poszlak dowodowych – w obawie, przed przypisaniem tym cząstkowym informacjom rangi werdyktu. Wykorzystania jej do ośmieszania wszystkich prac ZP. Minister chyba jednak zbyt uwierzył w rzetelność dziennikarską oraz zwykła przyzwoitość oponentów politycznych. Szczególnie tych, którzy też utracili w katastrofie sowich bliskich i przyjaciół.
   Dopiero w siódmym roku od katastrofy dochodzi do nadrobienia skandalicznych zaniedbań z identyfikacji oraz badań ciał, które powinny były być zrobione przed pochówkami. W atmosferze skandalicznych ocen o rzekomym bezczeszczeniu ciał z powodu ekshumacji (rodziny są motywowane do składania sprzeciwów.       Podpuszczają ci sami ludzie, dla których bezczeszczeniem nie było zaszywanie w ciałach ofiar gałęzi, niedopałków papierosów, zaszywaniu narządów wewnętrznych w nogę, wkładanie do trumien części ciał innych ofiar itp. Ze świadomością, że protokoły sekcji były sfingowane, a wyniki badań sekcyjnych z uwagi na ilość błędów i jawne kłamstwa (opisywano narządu usuniętych ofiarom w trakcie zabiegów operacyjnych) nigdy nie mogłyby być wiarygodnym dowodem w śledztwie smoleńskim i przed sądem.
   Dzisiaj wiadomo, ze ówczesne władze miały świadomość swojej niemocy w badaniu przyczyn- wiedzieli, że polska komisja nie ma żadnych praw, a przyjęcie tzw. Konwencji chicagowskiej to oddanie wszystkiego w ręce Rosji. Tą wiedzą dzielili się jedynie miedzy sobą. Społeczeństwu wmawiano od początku, że dzięki zgodzie na załącznik 13 do Konwencji Chicagowskiej Polska ma prawo do…współudziału w śledztwie.
  Przez kolejne lata sączono do świadomości Polaków różne półprawdy i kłamstwa. Do neutralizowania mozolnie pozyskiwanych ekspertyz z ZP powołano specjalną komisję. Panowie z tej Komisji pobierali dodatkowe uposażenie, poza wynagrodzeniem za funkcje pełnione w KBWL za „tłumaczenie Polakom”, że raport MAK i Millera ostatecznie i do „bólu” wyjaśnił przyczyny katastrofy. I częściowo się to udało- dzisiaj w sondażach procent ludzi przekonanych o innych niż w raporcie przyczynach katastrofy jest zdecydowanie mniejszy. Mimo, że pan Lasek potrafił zaprzeczać ustaleniom prokuratorów. Np: „
2015 r. Prokurator płk Szeląg na konferencji prasowej 27 marca podkreślał, że zasada sterylnego kokpitu nie została złamana”, a dla GW ten sam pan mówi, iż nie zmienia zdania i jego zdaniem czystość kokpitu została złamana.
  
I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że w ostatnim roku udowodniono kilka kłamstw związanych z badaniem katastrofy smoleńskiej. A kolejne ekshumacje obnażyły skandaliczne zaniedbania w identyfikacji ofiar. ·   Groteskowo brzmi lament niektórych mediów i celebrytów o bezczeszczeniu przez ekshumację oraz informacje o braku zainteresowania tym, kto w grobach ich bliskich leży. Być może powtarzają zdanie cząstki rodzin. Ignorując rodziny tych, których kończyny zostały pochowane w innych miejscach a wolą, aby szczątki ciała spoczywały w grobie, który odwiedzają? Tego pytania nikt nikomu nie zadał. Prawda?
 Narracja oficjalna brzmi ciągle tak samo, bez względu na ujawnienia szeregu kłamstw: Polacy, nic się nie stało. Wicie, rozumicie. Rosyjski bardak”
· Nigdynie ujawniono rzekomych nagrań z rozmowy podczas lotu do Katynia śp. Lecha Kaczyńskiego z bratem, na które od lat powołują się manipulanci polityczni-, bo ich NIE MA. Za to wciśnięto tezę, że Jarosław Kaczyński nakazał Bratu lądowanie.  Cynicy tak długo to powtarzali, ze część społeczeństwa w to uwierzyła. Mimo, że wszyscy wiedzą też, iż to Jarosław Kaczyński namawiał brata do jazdy pociągiem. Lęk Jarosława przed lotami samolotem miał nagle zniknąć? I zamienić go w Kozaka nakazującego lądowanie mimo niesprzyjających warunków?
    Albo przywoływanie analogi do lądowania w Gruzji z woli samego sp. Prezydenta. Ta wola była wyrażona na ziemi, w trakcie postoju i przy wiedzy, ze lądowanie w Gruzji wykonał prezydent Francji.

  
Bajka o lądowaniu na rozkaz była komuś potrzebna. Zapewne tym, którzy tuż po katastrofie podali jej przyczynę: winni byli piloci, wystarczy ustalić, kto ich do tego zmusił.
  
 Kwestia śp. Generała Błasika. Podano wersję o „pijanym Generale”. Chociaż wiadomo było, że zawartość alkoholu była pochodzenia endogennego. To była wersja zapasowa dla istnienia nacisków. Nie ma dowodu w postaci rzekomego namawiania śp. Lecha Kaczyńskiego, nie ma w zapisie rozmów z kokpitu takiego nakazu, więc trzeba uwiarygodnić. Ten endogenny alkohol nadawał się jak znalazł. Tym bardziej, że rodziny wojskowych oraz piloci z Jaka(którzy mogliby rozprzestrzenianiu takiej wersji mogliby zapobiec) zostały objęte wojskowym nakazem milczenia.
Dopiero po roku ten obowiązek został zdjęty.
Pamiętam łzy pani Ewy Błasik w chwili, gdy opowiadała o swoim bólu z powodu ostracyzmu wojskowych kolegów męża. O poczuciu własnej bezsilności i absurdzie zarzutów wobec męża, ze mógłby jakikolwiek alkohol wypić prze planowanym przystąpieniem do Komunii świętej w Katyniu. Ona wiedziała, że to było niemożliwe. Wiedziała, że wiara Jej męża to nie zabieg marketingowy.

   
Ale wersja pijanego Generała poszła w świat. I zapisała się w pamięci niektórych Polaków.
   Gdyby sposób procedowania w badaniu i śledztwie katastrofy smoleńskiej był prowadzony z najwyższą starannością- niepotrzebne byłyby dodatkowe uzasadnienia. A w przypadku Smoleńska nic nie było badane tak naprawdę przez Polaków, więc należało uprawdopodobnić za wszelka cenę wersję rosyjską.

  
Badanie przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej to był obowiązek Państwa Polskiego. Jeśli instytucje państwa pod nadzorem premiera Donalda Tuska tych obowiązków zaniedbali- należy wyciągnąć wobec nich konsekwencje prawne. Inaczej być nie może.

Wykop Skomentuj116
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka