1maud 1maud
109
BLOG

Naleśniki z serem, a w tle : Palikot a ustawa 212 z lat 80 tych

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 4
       Dzisiaj piątek . Postanowiłam ,że w trakcie wysłuchiwania porannych wiadomości przygotuje naleśniki z serem. Udało  mi się spokojnie zebrać niezbędne składniki i nagle bum.   Dowiaduje się, że dzięki wspaniałej Komisji Przyjazne Państwo nie będzie zezwoleń na budowę na własnych gruntach! Bingo, długo oczekiwany  cud!Nota bene podobne dywagacje były już za rządów PIS.  Za chwilę jednak wyjaśnienie, ze tylko wszędzie tam, gdzie są plany zagospodarowania przestrzennego. Kubeł zimnej wody na łeb. Z własnych doświadczeń w trakcie próby uzyskania zezwolenia na budowę w gminie ,w której takich planów nie ma, wiem, że  mnóstwo biednych gmin w Polsce nie ma pieniędzy na bardzo drogie studia i plany i pewnie –jeśli nie będą się tam osiedlać nowi mieszkańcy -tych pieniędzy gmina mieć nie będzie.Ale, ale..poseł  Palikot ma na to sposób- bardzo duże kary za niesporządzenie takich planów! Zaraz , zaraz...kara za biedę???? I z czego zapłacić ? Komornik zlicytuje ???Ale wtedy będzie na karę, a na plany? A co na równość obywateli wobec prawa ? Wlaściciel gruntu nie ma wpływu na fakt sporządzania planów ...ten, którego gmina ma kasę nie musi mieć zezwoleń, a ten którego gmina kasy nie ma -musi???? Przecież płacą tak samo podatki...   aaaa poseł Palikot ma na to sposób : nie płacić podatków!  To jest droga do uzdrowienia kasy biednej gminy! Ma kasy za mało na plany gmina...niech nie ma nic!  Dlaczego poseł Palikot nie wymyslił ,ze biedne gminy , których nie stać na zrobienie takich planów skorzystają z pomocy budżetowej na ten cel?? Ano pewnie kasy w budżecie nie ma to i Rostkowski nie da...A może by tak w Unijnej kasie poszperać???    Kilka dni temu jakieś równie słuszne pomysły posła Palikota okazały się być mało konstytucyjne, inne jeszcze niemożliwe do spełnienia bez totalnej zmiany prawa...na kolejne nie ma przyzwolenia ministerstwa finansów, które nie może sobie pozwolić na rezygnację z jakichś dochodów.. I nagle mnie olśniło. Przecież to przypomina dokładnie medialny szum zrobiony w latach 80 wokół konsultacji społecznych wokół ustawy 212 zapalającej „zielone” światło dla rzemiosła.Mając wtedy dwadzieścia i kilka lat mniej  ,pełna woli zmiany otaczającej mnie rzeczywistości (bardzo szarej)  ochoczo odpowiedziałam na zapotrzebowanie stworzenia społecznej Komisji konsultacyjnej. Ponieważ przypadkowo zupełnie trafiłam do grona doradców społecznych Prymasa Wyszyńskiego –zostałam umieszczona w składzie Komisji ds. rzeczonej uchwały. Założenie było chlubne : znaleźć wszystkie absurdy w przepisach , które utrudniają działalność rzemieślniczą i wspólnie z  ówczesnym Ministerstwem Gospodarki pod kierownictwem wicepremiera Ozdowskiego  wypracować zapisy uchwały , które skutecznie i na stałe zapalą zielone światło dla prywatnej , małej przedsiębiorczości. Wiedzę miałam z praktyki, jako że od 1979 roku byłam członkiem Cechu Rzemiosł , a w praktyce od 1957 roku  wzrastałam  przysłuchując się problemom związanymi z różnymi przepisami , które rozwiązywał mój Tatuś. W gronie Komisji był prof. Romulad Kukułowicz , kilku naukowców i rzemieślnicy (ja i jeszcze właściciel zakładu fotograficznego ze Szczecina).Wiedzę ekonomiczną   z teorii  (studia w Akademii Ekonomicznej w Poznaniu)takoż posiadałam  Pełni zapału przygotowaliśmy cały szereg przepisów do zmian , każda propozycja zmiany poparta był przykładami utrudnień w funkcjonowaniu w życiu codziennym zakładów prywatnych  itp., itd. Pękłam prawie z dumy , kiedy na pierwszym spotkaniu w trakcie mojej  prezentacji sam wicepremier Ozdowski zdziwił się, że takie durnoty w przepisach funkcjonują...  Ulżyło mi także, bo doszłam do przekonania, że biedny wicepremier nie wiedział, że takie idiotyzmy w ogóle są w przepisach  , przecież on biedny nie wie jak na co dzień boryka się z urzędami rzemiosło....Kiedy podczas kolejnego spotkania premier poprosił o przykłady.. ja powtórzyłam , a on znowu się zdziwił   -lekko byłam zaniepokojona.  Szlag mnie trafił na trzecim spotkaniu, w trakcie którego kolejny raz wicepremier wyraził zdumienie z powodu 3 raz przytoczonego przykładu...Wtedy wypaliłam bez pardonu : ponieważ Pan wicepremier dziwi się już trzeci raz z tego samego powodu , rozumiejąc ,ze to zdziwienie wynika z ogromu spraw , którymi na co dzień musi się zajmować, mam propozycję ,aby nasze spotkania były stenografowane... bo my, jako rzemieślnicy, żyjący z pracy własnych rąk , także nie mamy czasu na wielokrotne powtarzanie tych samych argumentów. .I w dodatku ,żeby moc to kolejny raz powtórzyć jechać z Gdańska czy Szczecina do Warszawy, co zajmuje nam wiele godzin (z Gdańska 5,5 godziny)   Od tej pory ktoś tam coś pisał. Ale ja już wiedziałam w czym rzecz. Prasa szeroko pisała o konsultacjach, o zielonym świetle , o odwilży...  (w tym momencie niestety do twarogu –nadzienia zamiast cukru wsypałam sól...)   Po roku 80 potrzebne były społeczeństwu sygnały o chęci zmian na lepsze. Podobnie jak teraz PO potrzebny jest medialny szum o wspaniałych rzeczach , które należy zrobić. Rzeczach pozytywnych, dającym wiarę społeczeństwu, że rząd efektywnie działa na rzecz obywatela. Ale, że nie będzie na coś pieniędzy w budżecie –to się nie zrobi z winy poprzedników...albo z powodu założonego w tym celu a priori -veta prezydenta ,albo z powodu niezgodności z Konstytucją ..   czyli praca Syzyfowa Komisji wspaniała, a ,że bez efektów ? Albo z efektami założonymi z góry jako możliwymi do spełnienia (tak jak w przypadku  ustawy 212?)   Z mojej pracy w Komisji ds. uchwały 212 pamiętam świetną kawę i poczęstunki serwowane podczas posiedzień.. ciekawych ludzi z naprawdę wspaniałymi pomysłami.. I to, że faktycznie przeszło w niej tylko to, co było z góry założone ,że przejść może.     Sądzę, ze podobne wspomnienia pozostaną po Komisji Przyjazne Państwo.   Natomiast sam poseł Palikot jest Kocim  Lwem PO ! Kiedy zaczął pyskówkę, mało przyzwoitą, o rzekomej chorobie prezydenta wołając o ujawnienie  jego stanu zdrowia  czułam, że ta błazenada  to preludium do czegoś...Kolejny raz BINGO! Kilka dni później  Sensacja w prasie! Prezydent pod Sąd za niezapłacone rachunki za  karetkę reanimacyjną, która stałą z pełną obsadą pod płotem w Juracie!....   I mamy pośredni dowód na słuszność żądań posła Palikota... Pomijam fakt, ze na całym świecie głowę państwa się chroni i zabezpiecza. .że nikt nie próbuje obciążać za ten fakt samej głowy...   Ale szum medialny to jest to! Konkluzje mogą wyciagać ci, którzy maja czas na myślenie. Spora część społeczeństwa zapamiętaja  tytuły, sensacyjne pseudofakty...Kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się dla wielu swoistą prawdą...To zadanie poseł Palikot doskonale wypełni!       Cholerne asocjacje.... spaliłam kolejnego naleśnika. L Cóż, chyba pójdę do sklepu i kupię gotowe!
1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka