Sawa zachwyca się szybką reakcją ministra Grzegorka i jego rezygnacją z funkcji w odpowiedzi na doniesienia z kręgów Onet i TVN w sprawie podejrzeń o korupcję związanych z koncernem Johnoson@Johnson. Stawia go za wzór czystości wizerunku politycznego jako sztandaru PO. Czy słusznie?
Odrobiłam lekcje i słuchałam wczoraj informacji dot. sprawy wiceministra Grzegorka TVP i TVN. Obejrzałam także program z jego udziałem w „Teraz my”z Sekielskim i Morozowskim oraz minister J. Piterą.
I zastanowiło mnie bardzo kilka rzeczy , które powiedział na antenie TVN sam pan minister.
Pan minister powiedział ,że jego rezygnacja to reakcją na informacje z wiadomości TVN. Że decyzję podjął po usłyszeniu o zarzutach w nich przedstawionych. Tymczasem w trakcie dość agresywnej „przepytywanki” okazało się, że decyzję musiał podjąć przed wiadomościami, a nie po. Wyniknęło to z pytań Pary S i M i odpowiedzi ministra Grzegorka ,dotyczącą sekwencji czasowej –wiadomości- rezygnacja .Małe różnica –ale stawia pod znakiem wątpliwości zarówno samodzielność pana Grzegorka w podjęciu decyzji o złożeniu rezygnacji. jak i jego prawdomówność.
S@M dozowali informacje o skali dowodów na korupcję ,pozyskanych w trakcie śledztwa dziennikarskiego wobec ministra , pokazując najpierw film z rozmowy z byłym przyjacielem (współtwórca PO w regionie , zastępca ministra w partii) a później ujawniając zeznania innych osób. Co się stało później ? Skąd wątpliwości?
Po pierwszym filmie, zawierającym zeznania obciążające swojego „przyjaciela” minister Grzegorek przedstawił swoja wersję : otóż przyjaciel jest niewiarygodnym alkoholikiem. Kiedyś bardzo bogaty, chciał obecnie wymóc na Grzegorku jakąś pracę, a ponieważ Grzegorek odmówił- zemścił się obciążając go fałszywymi zeznaniami. Brzmiało to wiarygodnie . Wiarygodność jednak podważyły kolejne wypowiedzi ministra.
Otóż okazało się, że około dwa tygodnie temu ów przyjaciel dzwonił do ministra i prosił o spotkanie ( z późniejszych wypowiedzi G. wynikało, że chodziło o załatwienie posady sic!) . Ministrowi znane były problemy przyjaciela .Spotkał się z nim. Tyle ,że do spotkania doszło na skutek wyjazdu ministra następnego dnia do miejscowości gdzie ów przyjaciel mieszka! Już następnego dnia po telefonie.
Gdyby chodziło przyjacielowi o spotkanie w sprawie pracy, to raczej on by przyjechał do ministra , a nie odwrotnie. A tu minister pojechał w trybie natychmiastowym.
Po powrocie z tej miejscowości natychmiast powiadomił panią minister .Ewę Kopacz . Czy o fakcie, że przyjaciel chciał od niego posady , a kiedy usłyszał odmowę groził oskarżeniem o korupcję, która nie miała miejsca? Dwa tygodnie temu!Ustalił z Ewą Kopacz ,że złoży doniesienie do prokuratury .I złożył.
Ale tu rodzi się pytanie: skoro wiedział ,że oskarżenia , które padły jako groźba ,są absolutnie bezpodstawne, nie wystarczyło spokojnie poczekać na rozwój wydarzeń? Nie potraktować konfabulacji przyjaciela jako niewiarygodne bełkotanie , niewiarygodnego alkoholika?
A potem było , jak mówią, już tylko gorzej dla wiarygodności ministra. Kiedy okazało się, że oskarżający przyjaciel mówi o sposobie przekazywania pieniędzy na „lewe faktury” z biura turystycznego ,należącego do oskarżyciela – Grzegorek przyznał, że kiedyś wyjeżdżał razem z żoną i dzieckiem na kolonie z tą firmą oarz ,kategorycznie zaprzeczył ,żeby brał jakiekolwiek pieniadze od niego.
Oczywiście do tego momentu mieliśmy słowo na słowo. No bo procedura była taka : Johnson@Johnson wystawiała fakturę prowizyjną na firmę kolegi Grzegorka, tamten pieniądze wypłacał i przekazywał Grzegorkowi.
Kiedy jednak S@M ujawnili kolejne nagranie, okazało się ,że nie tylko przyjaciel przynosił Grzegorkowi pieniądze z lewych prowizji J@J. Pojawia się na ta okoliczność kolejny świadek. Oraz zeznania pracowników firmy Johnson.
Wiarygodność ministra Grzegorka, po tym co mówił w programie , jest dla mnie mocno wątpliwa. Na podstawie jego własnych reakcji i niespójnych odpowiedzi.
Z uwagi na dobro śledztwa dziennikarze pokazali tylko niektóre aspekty sprawy. Bardzo niekorzystne dla Grzegorka.
Minister Grzegorek, o czym pisałam wczoraj ,jest prawą ręką minister Kopacz. Która wiedziała o potencjalnych zarzutach niewiarygodnego kolegi z PO.
Przez dwa tygodnie dla ministra Grzegorka i jego szefowej prawdopodobne zarzuty nie stanowiły problemu i niosły skazy na ich funkcjach. Wystarczyło o nich zawiadomić prokuraturę. Co wiec zmieniło się teraz w ocenie? Czy rezygnacja Grzegorka była zatem dobrowolna i bardzo szybka?
Śledztwo w tej sprawie wykaże ,czy minister jest winny czy nie. Ale teza o kryształowości decyzji, postawiona przez sawę ,jest dla mnie w świetle wypowiedzi Grzegorka, wątpliwa. .
PS Właśnie trwa konferencja p.minister Kopacz. Podkreśla,ze sprawa Grzegorka dotyczy czasu sprzed współpracy z ministerstwie.Przypominam ,że pani Kopacz była w okregu mazowieckim PO , a min. Grzegorek to Skarżysko Kamienna.
Uzupełnienie faktów:
Ewa Kopacz skłamała w sowim ośwaidczeniu,że nie wiedziała o problemach swojego ministra. 27 maja poseł Gosiewksi złożył wniosek o rzoszerzenie kontroli NIK w sparwie nieprawidłowości w skarżyskim szpitalu, zarządzanym przez Grzegorka. Nie tylko w sprawie kontaktów a firmami farmaceutycznymi, ale takze nieprawidłowosci w sprawach przetargów.
W pażdzierniku podobne zawiadomienie poseł Gosiewski złożył w UKS. Minister Kopacz , powołujac Grzegorak wiedziała o zarzucanych mu nieprawidłowościach!I jesczce jedno. Z wypoweidzi Gosiewskiego wynika,że Gregorek był w Komisji Zdrowia PO , przygotwującej projekt jej restrukturyzacji.
Tyle fakty.A w komentrzu dodatkowym pytanie : czy człowiek, który nie radził sobie z prowadzeniem jednego szpitala (wykazały to kontrole NIK i US stweirdzając liczne nieprawidłowości) ma dostateczną wiedze do przygotowania zmian w całym systemie służby zdrowia? Co na to pani minister Kopacz i premier Tusk?


Komentarze
Pokaż komentarze (30)