Pierwsza część posiedzenia dotyczyła wniosku o odwołanie z funkcji przew. Komisji posła Czumy. Zgodnie z przewidywaniami ,wniosek przepadał. Z wystąpienia posła Mularczyka, wynikało, że za pozytywną opinię w sprawie eksperta Stachowiaka odpowiada p.Bondaryk.
I ,że przew. Czuma nie widzi potrzeby sprawdzenia, dlaczego pan Bondaryk taką pozytywną opinie wystawił.
Inną ciekawostką było oświadczenie posła Czumy (który zgodnie z przewidywaniami nie odpowiedział merytorycznie na stawiane mu zarzuty ) ,że uznał (sic!) iż odstępstwo od powołania do prezydium Komisji jako wiceprzewodniczącego posła opozycji , to on sam uznał za nieracjonalne. (dla podkreślenia warto powiedzieć, że nigdy do tej pory takiego przypadku nie było)
Przesłuchania przyniosły epokowe ustalenia : prokuratorzy z wydziału V pracują na IV piętrze, a z IV na III. Albo odwrotnie.
Myślę ,że taktyka posła Kurskiego , który zadawał pytania wprost „czy były naciski, które mają być podstawą prac komisji, znacznie przyspieszyły jej praceJ
Warto wspomnieć ,że procedura pracy prokuratury jest następująca: prokurator prowadzący sprawę , zgodnie z wszystkimi przepisami , wykonuje swoja pracę pod nadzorem pracownika wyższego szczebla. Prowadzi ją samodzielnie, uzgadniając z przełożonym kierunki swojej pracy. Jeśli są różnice zdań- dochodzi do uzgodnienia stanowisk. Jeśli jednak przełożony chce przeforsować swój kierunek śledztwa czy postępowania , MUSI uzasadnić to na piśmie. Prokurator prowadzący ma prawo odmówić wykonania takiego polecenia ,oczywiście wraz z uzasadnieniem , bądź też może (w ramach protestu) poprosić o odsunięcie od sprawy. Reasumując : jeśli jest nacisk musi być pisemny ślad tego nacisku.
Brak śladu pisemnego w sposób prosty wiedzie do innego wniosku : jeśli były nieprawidłowości nie potwierdzone notatką czy pismem , była zmowa prokuratorska.We wszystkich przypadkach jak do tej pory żaden z prokuratorów nie prosił o odsunięcie od sprawy , ani nie żądał na piśmie uzasadnienia dla kierunku prowadzonego śledztwa od swoich przełożonych .
Zakres prac Komisji jest jednoznaczny. Chodzi o nielegalne naciski .Została postawiona teza ,że były. Tylko jak to w tej sytuacji udowodnić?
Komisja zatem jest niesmacznym spektaklem politycznym. Kolejny raz przew. Czuma dał wyraz swojej stronniczości, kiedy –po zgodzie na przerwanie pytania posłowi Mularczykowi przez posła Karpiniuka (tenże protestował, że pytanie kolegi jest ..hipotetyczne i nie związane z przedmiotem badań Komisji) poseł Mularczyk wyraził zastrzeżenia ,co do związku pytania posła Widackiego z zakresem prac Komisji – Czuma polecił posłowi Widackiemu wyjaśnienie tego związku Mularczykowi na przerwie, bądź wieczorem..... do poduszki...I pozwolił kontynuować pytania ,nie mające tego związku. W trakcie pytań posła Widackiego interesowały „ustalenia korytarzowe” w prokuraturze....
Żeby było weselej, prokuratorzy dzisiaj przesłuchiwani nie mieli bezpośredniego związku ze sprawą zatrzymania posła Lipca , która teoretycznie miała być przedmiotem śledztwa podczas posiedzenia.
Wezwano kolejnych prokuratorów (chyba 8 lub 9) . Szybciej i taniej byłoby sprawdzić chyba , czy w dokumentach w prokuraturze istnieją ślady nacisków w formie pisemnych notatek , czy ich nie ma. Jak nie ma, to nadal będzie to tylko Komisja Nacisków na Prokuratorów. W tym tak jak dzisiaj, prokuratorów prowadzących postępowania nie związane z zakresem prac Komisji , a których posłowie natarczywie pytają o daty i ustalenia prowadzonych przez nich postępowań. Co jest po prostu skandalem.
Na zakończenie tego teatru został przyjęty Mularczyka o ściągniecie z prokuratury stenogramu rozmów min. B.Kempy i dr Durlika , w których podobno padło określenie „prokuratura ukręci sprawę”
W rewanżu posłowie opozycji załączyli oświadczenie Kempy , prostujące rewelacje Newsweeka na ten temat oraz jej prośbę o udostępnienie wszystkich nagrań z okresu jej kontaktu ze szpitalem i rozmów z lekarzami, ponieważ w tym czasie na oddziale w szpitalu umierała jej matka. Było ich podobno sporo.
Wspomnę tylko na koniec, że przesłuchiwanie taśm nie mieści się w zakresie prac tej Komisji . Nagrania bowiem dotyczą sprawy dr G , który nie był niewątpliwie ani dziennikarzem, ani członkiem rządu , ani posłem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)