372 obserwujących
1750 notek
4423k odsłony
780 odsłon

Grudzień 1970 z lotu ptaka, czyli oczami Wałęsy

Wykop Skomentuj55

     15  grudnia robotnicy ze stoczni wyruszyli pod Komitet Wojewódzki partii .Stamtąd  poszli dalej, jak mówi Wałęsa: 

      „Ludzie podzielili się na dwie grupy. Jedna grupa poszła na Świerczewskiego, na Komendę, druga zaś -- w stronę, gdzie stało około 40-tu milicjantów cofających się. Tam kiedyś, troszeczkę dalej, jak Dom Meblowy, były czerwoniaki. Widzę, że ci milicjanci mają ochotę z nami zacząć, ale chyba się wahają i dlatego cofają się. Wyprzedziłem łudził mówię do tych milicjantów: panowie, przed chwilą była akcja przed stocznią. Tam milicjanci dostali po łbach - dostaniecie, i wy. Wycofajcie się! Jak nas nie przepuścicie, potłuczemy i was. Posłuchali mnie i powoli się wycofali.

Teraz widzę, że grupa, która poszła skosem, już dochodzi na wysokość wiaduktu, przez który jadą kolejki. Idzie milicja i ludzie. Zatem jakieś zmiany, nastawienie pokojowe. Biegnę. Dogoniłem tę grupę milicjantów. Mówię do nich, żeby się wycofali. Przecież pod stocznią, przed chwilą było mniej więcej tylu milicjantów i dostali od nas. Po co mają dostać i oni. Niechaj nas spokojnie przepuszczą. My idziemy po zatrzymanych robotników ze stoczni... Odbierzemy swoich ludzi, bez walki. Po co mamy się  bić?

Oni mnie słuchają, ja im tak gadam i gadam. Nie zauważyłem jak wszedłem do Komendy Milicji na Świerczewskiego. Pomyślałem sobie -- skoro tu jestem, to dowiem się, kto tu dowodzi. Odpowiedziano mi, że na trzecim piętrze jest gabinet dowodzenia. Mówię, żeby mnie tam zaprowadzono. Wchodzę. Jest jakaś radiostacja, jest dużo ludzi. Mówię, że przyszliśmy po naszych, tutaj zatrzymanych. Jeśli zostaną zaraz zwolnieni, to wszystko zakończy się spokojnie, bo my nie chcemy walki.”
W tym czasie tłum dotarł już przed budynek Komendy. Rzucane są kamienie, lecą szyby. Podano mi skądś tubę. Staję w oknie. Wyrzucam kaski kartę zegarową. Miałem to przy sobie, ponieważ było rano. Wyrzucając to, chciałem, żeby ludzie rozpoznali, że ja też jestem ze stoczni. Zawołałem: stójcie! Tam było bardzo dużo moich kumpli. Liczyłem na to, że mnie poznają. Na moment udało mi się uciszyć ludzi. Powiadam, że milicja się zgadza wypuścić naszych i nie będzie z nami walczyć.

Ponieważ nie znam zatrzymanych, proszę żeby ktoś do mnie przyszedł i ich odebrał. Ludzie się uciszyli, ale to trwało bardzo krótko. Cała obsługa milicyjna podeszła do okien i patrzy. Ale, powtarzam, to trwało bardzo króciutko. Dowódca prawdopodobnie nie zdążył wydać rozkazu do tyłu. Milicja już z obu stron naciera na nas, wprost zamyka ten tłum jakby w klamrę. Teraz z gromady ludzi padają pod moim adresem słowa: zdrajca, świnia. Sądzą, że ich oszukuję. No i nie trwało to sekundy jak tysiące kamieni poleciało w okna. Wszyscy milicjanci stojący w oknach byli zaskoczeni. Są wśród nich ranni. Leje się krew. Ja byłem u góry i dlatego kamienie mnie nie dosięgnęły. Zrozumiałem, że przegrałem akcję. Teraz trzeba szybko stąd wyjść. Jakież tam było zamieszanie!!! Na podłodze zbite szyby, kamienie i ranni milicjanci. Zaczyna być groźnie. Muszę stąd koniecznie wyjść. Zaczynam się dusić, bo w pomieszczeniu eksplodowały
petardy czy świece dymne rzucane przez milicjantów w tłum i odrzucane przez ludzi aż tu do budynku.”

      Proszę o zestawienie tych wspomnień  z następującymi faktami:
    1. Idąc od  budynku KWPZPR ,żeby dojść do Komisariatu na Świerczewskiego ,idzie się w prawo, w kierunku byłego budynku Żak , i po przejściu wiaduktu i ulicy ,dochodzi się do  budynku milicji.

    2. Grupa, na czele której szedł Wałęsa, poszła około 100 m prosto .Mniej więcej tyle samo , ile miała grupa idąca do budynku MO.

    3. Wałęsa mówi do grupy, która chce podobno starcia, ale się cofa (a wiec do rozmowy z nimi Wałęsa musi iść dalej prosto, oddalając się od ul. Świerczewskiego ) ,żeby się ...cofnęli.

   4. Wałęsa biegnie w kierunku grupy  idącej na Komisariat (ma do pokonania odległość taką samą jak cała grupa, która pierwotnie wyszła spod budynku KW PZPR(sic!).Rozmawia z milicjantami ,wchodzi razem z nimi do budynku milicji ..Prowadzą go na 3 piętro do punktu dowodzenia  i tam dają mu tubę ,żeby mógł przemówić do tłumu...

    5. Na parterze budynku milicji jest portiernia. Musiał więc Wałęsa zdążyć udowodnić ,że jest kimś na tyle ważnym ,żeby móc tam swobodnie wejść. W 1970 r. nikt nie znał elektryka Wałęsy. Wyjaśnił kim jest i co może zrobić dla uspokojenia tłumu.  To musi trwać. Nie 5 minut. 

     6. Wałęsa wyprzedził jednak tak znacznie kolegów z drugiej grupy ,że zdążył być  na czele pierwszej pod Domem Meblowym, potem przebiec przed grupę drugą ,pofrunął na 3 piętro i witał drugą grupę z okna milicji.

     7. Nikt nie pamięta Wałęsy idącego z grupami stoczniowców. Tak bardzo ich wyprzedzał. Pamiętają natomiast Wałęsę stojącego w oknie milicji 8. Dlaczego Wałęsa szedł sam? 

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale