383 obserwujących
1808 notek
4604k odsłony
  9148   0

Stefan W. nie zabił dla Hurys. Cyniczna orkiestra polityczna gra

   Mieszkańcy Gdańska godnie pożegnali swojego wieloletniego Prezydenta. Śp. Paweł Adamowicz pracował w UM od 1990 roku. Od 1998 jako Prezydent. Bez względu na ocenę całokształtu Jego postawy czy działań, sympatie czy antypatie- wszyscy byli zdruzgotani tym bestialskim morderstwem. Dokonanym w najbardziej medialnym momencie zbiórki na WOŚP –wysyłaniu światełka do Nieba.

W słusznym gniewie, w ogromnym szoku Polacy słuchali kolejnych ocen haniebnego i niezrozumiałego czynu. cytowanych przez media wypowiedzi dziennikarzy, bliskich i dalszych znajomych śp. prez. Adamowicza, dziennikarzy, użytkowników mediów społecznościowych.

Wszyscy nawoływali do pojednania, a jednak, wraz z upływem minut, godzin i dni –pojawiały się tych komentarzach oceny wskazujące na powrót do „starych „ nawyków: znaleźć jednostronnie winnego, wskazać nieomal palcem sprawcę uruchomienia i obsługi medialnej machiny, który podobno była przyczyną bestialskiego mordu.

   Z jednej strony ci, nawykli do rzucania kalumnii i oskarżeń mających ewidentny podtekst polityczny, z drugiej stanęli zaś owi, którzy medialny przekaz chcą neutralizować. Norma. Szkodliwa dla społeczeństwa. Dla nas, zwykłych ludzi.

   W kilka minut pod zamachu Jerzy Owsiak powiedział milionom Polaków, że w Polsce od 3 lat się wzajemnie nakręcamy. Jakby nie było wcześniej Cyby, nożownika w biurze poselskim p. poseł Wiśniewskiej. Szeregu gróźb, kierowanych na forach społecznościowych wobec różnych polityków. Nie od 3 lat. W mojej ocenie trwa to od wyborów 1998 roku. Chociaż rację ma w jednym, liczba agresywnego marketingu politycznego wzrosła. Bez wskazywania winnych. Brat śp. Pawła Adamowicza miał żal o umorzenie śledztwa w sprawie plakatu Młodzieży Wszechpolskiej, głoszącego śmierć polityczną kilkunastu prezydentów miast. Przypomnę inne zdarzenie: „Zawiadomienie o „śmierci” koalicji PO-PSL w formie symbolicznej klepsydry zostało przywieszone przez posła oraz jego asystenta na drzwiach wejściowych do Biura Poselskiego Eugeniusza Grzeszczaka. Nie wisiało ono jednak tam zbyt długo. Reakcja Michała Grzeszczaka była natychmiastowa, a wywieszona przez organizatorów happeningu kartka po chwili została zerwana i zabrana przez syna posła Grzeszczaka.” Zdarzenie zostało ocenione jako happening….w stosunku do pierwszego – to groźba. Różnica w tych dwóch happeningach jest dla mnie taka, ze użycie w ogłoszeniu śmierci politycznej dotyczyło konkretnych ludzi i było niesmaczne· W październiku 2010 roku, po serii gróźb w internecie, kierowanych pod adresem polityków PiS, posłowie zaoponowali zaostrzenie prawa. Stanowisko rządzącej partii PO/PSL było następujące: „ „Posłowie Platformy zgadzają się z posłami PiS, że w internecie jest za dużo agresji. Ale - jak zauważa Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO - do zmiany tego stanu nie potrzeba ani nowych regulacji prawnych, ani obligatoryjnego ścigania przez prokuraturę internautów zamieszczających takie wpisy. - Już w tej chwili prawo stawia granice: nie pozwala na bezkarne grożenie innym ludziom lub ich obrażanie. Są odpowiednie procedury i jeśli każdy obywatel, nie tylko polityk, czuje się obrażany, może skierować wniosek do organów ścigania. Z tego co wiem coraz częściej korzystają z tego osoby publiczne - zauważa posłanka PO.”. O skazaniu autorów wspomnianych gróźb – nie słyszałam. Już od dawna granice dobrego smaku w walce politycznej zostały przekroczone.
     Niestety, w napędzaniu spirali agresji mają wydatny udział dziennikarze. Wszystkich mediów. Słucham codziennie wiadomości na wszystkich kanałach. TVN ‘jedzie ‘jak może po PiS, TVP –‘jedzie’ jak może po Opozycji, Polsat się bardziej stara, ale i on ma wpadki przeginania w jedną lub drugą stronę. Problem leży w tym, że telewizja informacyjna stała się ewidentnie telewizją propagandową. Bardzo wiele w polityce informacyjnej TVP mi się nie podoba, ale jedno jest pewne: każda telewizja publiczna ma tez obowiązek relacjonowania działań rządzących i pokazywania jego dorobku. Co nie oznacza, ze pochwalam sposób, w który to czyni. Natomiast dobór komentatorów do programów publicystycznych u wszystkich nadawców odpowiada dokładnie schematowi polityki informacyjnej. Kółko napędowe niezgody się zamyka.
    Politycy, biorący udział w programach telewizyjnych i radiowych coraz bardziej zbliżają się w odbiorze do jazgocących na bazarze przekupek. Tego się nie da słuchać. W miejsce rzeczowych argumentów, krzyk, odpowiedzi nie na temat i wzajemne obrażanie. Niektórzy prowadzący po prostu nie panują nad tym, co się dzieje w studio. Innym- w to graj. Bo kłótnie, wg niektórych, zwiększają atrakcyjność programu. Miałam okazję komentować wielokrotnie w Radio Gdańsk. Przed wejściem na antenę –miła rozmowa wszystkich, biorących udział w programie. Po wejściu na antenę – kłótnie. Przytyki, zarzuty kłamstwa, (którego nota bene nie było).Ważne w takim przypadku jest to, aby oskarżenie o mówienie nieprawdy rzucić na odchodne. Tak, aby rzekomy kłamca nie miał czasu i okazji zareagować. Po wyjściu ze studia- pełna kultura, spokojne rozmowy. Ale zło w eter czy na wizji poszło. Które (skrupulatnie) zwolennicy swoich pupilów gromadzą w swoich ogródkach. Zgromadzone, stają się cennymi kamieniami do obrzucania nimi przeciwników: politycznych, światopoglądowych i życiowych.
    Od 11 lat piszę teksty w salon24pl. Mam prawicowe poglądy. Z rozsądnym konserwatyzmem. Zawsze dopuszczałam do głosu i starałam się merytorycznie odpowiadać na argumenty moich komentatorów z innych opcji. Zarzucano mi, ze tracę czas na trolli. Dla mnie jednak ważne było, aby starać się odpowiadać merytorycznie każdemu. Bo tylko dyskusja na argumenty ruguje agresję. Jeśli nie całkowicie, to ją kapitalnie redukuje. 
    Po dramacie gdańskim wszyscy nagle zauważyli, że w publicznym dyskursie króluje agresja i hejt. To dobry objaw. Tyle, że w skojarzeniu z koszmarnym zabójstwem śp. Pawła Adamowicza w wielu ustach takie konotacje brzmią jak wskazanie palcem na sprawcę: są nim przeciwnicy polityczni. Z racji sprawowania rządów – jest to PiS. Mówienie, że hejt i wojenka trwają od 3 lat jednoznacznie ma się kojarzyć z PiSem. To partia rządząca ma odpowiadać za sprowokowanie zabójcy do mordu na Prezydencie Gdańska. Tę narrację od kilku dni powtarza wiele osób. Chociaż śledztwo trwa…. To nie jest dobry sposób na początku upragnionej drogi pojednania. Oddzielny hejt i nienawiść, wynikająca z wojenki politycznej, której jesteśmy i ofiarami i czynnymi uczestnikami od czystego zła , tkwiącego w ludziach. Zła, wybuchającego czasem z chorobliwych powodów. Umiejmy rozdzielić te dwa zjawiska. Spójrzmy, na co wskazują fakty. Te znane już dzisiaj.
1. Zabójca dokonał 4 napadów na bank. O swoim sposobie na zdobywanie pieniędzy opowiadał kolegom i rodzinie. Chwalił się. To dość nietypowe zachowanie jak na złodzieja. 
2. Każdy napad skrupulatnie przygotowywał. Do rozeznania terenu i ucieczki z miejsca napadu używał aplikacji google street view. Wybierał placówkę bankową zlokalizowaną w pobliżu postoju taksówek. Po rabunku odjeżdżał. Przy 4 napadzie skorzystał z pomocy kolegów. Jeden wzywał samochód, którym razem odjechać mieli uciec. Wpadli w pułapkę, zastawioną przez policję. 
3. Stefan W. został skazany z te napady na łączną karę 5,5 roku pozbawienia wolności. Jego kolega-pomocnik przy ostatnim napadzie – na 2 roku(wyszedł z więźnia po roku i 2 miesiącach). To był rok 2013 (czerwiec).
4. W trakcie pobytu w więzieniu Stefan W. wymagał pomocy psychiatrycznej Udzielano mu jej 20 razy. Psychiatrzy przepisali leki.
5. Stefan W. 3-krotnie składał wniosek o przedterminowe zwolnienie. Odpowiedź władz była negatywna. Przed końcem odbywania kary jego matka zawiadomiła policję, że jej syn może komuś po wyjściu zrobić krzywdę, ponieważ ma żal za –niesprawiedliwy w jego ocenie –wyrok i ma poczucie skrzywdzenia. „Gazeta Wyborcza” podała, że 30 listopada to właśnie matka Stefana W. informowała policję o niebezpieczeństwie, które miał stwarzać jej syn. Podała konkretne groźby! W treści notatki przekazanej przez policję Służbie Więziennej odnotowano m.in., że nożownik chciał „wziąć maczetę i pojechać do Warszawy”. Policja przekazała notatkę służbie więziennej. Ta, po przeprowadzeniu badania psychiatrycznego oraz rozmów uznała, że Stefan W. nie stanowi zagrożenia. Nie mniej jednak wysłała do policji informacje (3!) o terminie jego uwolnienia. 
6. Stefan W. bezpośrednio po wyjściu na wolność pojechał do Warszawy. Podobno chciał wejść na teren Pałacu Prezydenckiego ( do chwili obecnej nie ma potwierdzenia z monitoringu), ale odstąpił od zamiaru wejścia z uwagi, być może na silną ochronę. Udał się kasyna, gdzie przegrał pieniądze z więziennej wypiski. Wrócił do Gdańska.
7. W Gdańsku, trzykrotnie próbował zemścić się na koledze, z którym obrabował ostatni bank. Obrzucał cegłami i kamieniami mieszkanie, podczas ostatniego razu- kamień wylądował na łóżku b. kolegi. Za każdym razem atak był zgłaszany na policję. Wg zeznań atakowanego kolegi: „ Jednak, gdy Stefan W. opuścił zakład karny obrał sobie za cel właśnie Tobiasza. Szukał go, a gdy do niego dotarł trzykrotnie atakował jego dom, rzucając cegłami i kamieniami. „Chciał się na mnie zemścić, bo ubzdurał sobie, że jestem odpowiedzialny za to, co go spotkało. Byłem przygotowany na to, że jak go spotkam na ulicy to będziemy się bić.” – Powiedział Tobiasz Ł. w rozmowie z „Super Expressem”. Fakty te były zgłaszane na policję w Gdańsku. 
8. Po 1 stycznia ataki na Tobiasa Ł. Ustały. Być może to właśnie wtedy Stefan W. zaczął planować zabójstwo w trakcie finału WOŚP. 

Lubię to! Skomentuj300 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo