374 obserwujących
1741 notek
4377k odsłon
2830 odsłon

W szponach mamony i procedur. Samozagłada?

Wykop Skomentuj99

Dla normatywnego samorozumienia współczesności, chrześcijaństwo funkcjonowało jako więcej niż tylko prekursor czy katalizator. Uniwersalistyczny egalitaryzm – z którego wyrosły idee wolności i kolektywnego życia w solidarności, autonomicznego kierowania swoim życiem i emancypacji, indywidualna moralność sumienia, prawa człowieka i demokracja – jest bezpośrednią spuścizną judaistycznej etyki sprawiedliwości i chrześcijańskiej etyki miłości. To dziedzictwo, zasadniczo niezmienione, było obiektem ciągłej krytycznego odkrywania i reinterpretacji. Aż do dziś nie ma dla niego alternatywy. Habermans

Przytaczam interpretację lewicowego filozofa. Chociaż mogłabym tutaj wstawić cytaty z wypowiedzi Jana Pawła II lub Josepha Ratzingera.

   Tak się składa, że od kilkudziesięciu lat moja aktywność pomocowa wiązała się miedzy innymi z organizacją opieki medycznej dla bliskich i dalszych mi ludzi. Przewlekłe choroby mojego dzieciństwa były przyczynkiem do niezłej szkoły życia, w objęciach medycyny. Współtowarzyszące ciężkie choroby serca i inne moich rodziców, brata i rodziny bardzo szybko zmusiły mnie do radzenia sobie w sytuacjach zagrażających życiu. A także do ciągłego kontaktu z lekarzami różnych specjalności.
   Przez ponad 50 lat miałam okazję oglądać ewaluację zasad funkcjonowania służby zdrowia. Obserwować dobre i złe zmiany w systemie. Wniosek jest następujący: postęp techniczny, dostęp do nowoczesnych terapii (niestety, także odpłatnej), warunki pobytu w szpitalach itp. jest ogromny.  Odwrotnie proporcjonalnie do tego postępu rośnie skłonność do pauperyzacji zawodu lekarza, pielęgniarki i innych służb medycznych. Przybyło nam specjalistów od chirurgii ręki, nogi, biodra, kręgosłupa, płuc, serca, mózgu itp., za to ubyło lekarzy, którzy są w stanie kompleksowo zająć się chorym. Zniknęło pojęcie empatii, misji itp. Nad podstawową zasadą pomocniczości choremu zasadą- ratować, leczyć- pojawił się złowrogi cień Procedury, Kosztów i –oczywiście –zarobków. 
   Kilka lat temu, mój brat, ciężko chory na niewydolność serca, trafił z powodu diagnozy z zakresu chirurgii miękkiej. Kierownik oddziału (kiedyś ordynator) odmówił zlecenia na konsultację kardiologiczną i badanie echo serca. Te procedury były na oddziale wyczerpane. Gdyby stan brata się pogorszył, szybko zrobiono by wypis z chirurgii i przeniesiono na kardiologię. Lekarz chirurg powiedział mi- będzie jeszcze gorzej. Dzisiaj na medycynie wpajają procedury. Ich nadrzędność w stosunku do pacjenta prowadzi wprost do patologii medycyny. Takie działania, trafiając na podatny grunt, na którym jakże często wyłączany jest rozum, prowadzą do pogarszającego się stanu opieki medycznej. Od czasu ustanowienia wyższości sprawnego zarządzania szpitalem i finansami, zagubiono podstawowy element, jakim jest misja i cel nadrzędny- pomocy choremu. Także jego rodzinie. 
    Wspomniany chirurg miał rację. Kilka dni temu córeczka znajomej zachorowała na zapalenie płuc. Konieczny był róg. I kolejna wizyta u lekarza. Matka poprosiła o wynik rtg, z uwagi na tę wizytę. Pielęgniarka poinformowała, ze wynik będzie za tydzień. Lekarz prosił o wynik rtg dzisiaj – protestowała matka. Za tydzień- padła odpowiedź. Takie są procedury, Matka pojechała do lekarza, tam dowiedziała się, że ma poprosić o płytkę z wynikiem. Kiedy wróciła do znanej już sobie pielęgniarki i zapytała, dlaczego nie dostała od razu płytki, – bo pani nie prosiła o płytkę. Matka była u pielęgniarki dwa razy, dwa razy u lekarza, a czas służby medycznej płynął.. Czas zmarnotrawiony. Opisałam dwa proste przykłady, a od ściany procedur odbijamy się na co dzień, na każdym kroku.
   Procedury miały zunifikować działania i pomóc w oszczędności cennego czasu zaangażowanych w procesy leczenia. Niektóre, moim zdaniem z premedytacją- wprowadziły utrudnienie dostępu do brakujących od lat liczby lekarzy –specjalistów. Bez wyciągnięcia stosownych wniosków z tego braku-, czyli zwiększenia liczby studentów wydziałów medycznych ( z wyłączeniem stomatologii, która prosperuje nieźle!) nic  by się nie dało usprawnić. Zwiększenia liczby stażystów i rezydentów.  Ten deficyt zaczął być redukowany zbyt późno. Jest –póki, co-z uwagi na rosnące (do pewnego momentu: słusznie) oczekiwania płacowe – zasypywany nieskutecznie. Takich zmian nie da się wprowadzić rewolucyjnie. Nie łudźmy się. Zwiększono limity na studiach medycznych. Skrócono ścieżkę do specjalizacji. Na efekty trzeba poczekać.  Jedyną szybką w skutkach reakcją na proceduralne gnioty jest przywrócenie idei misyjności zawodu, rozważne tworzenie i interpretacja wprowadzanych procedur. Odejście od traktowania numeru statystycznego choroby jako podmiotu opieki. W razie dramatu- przyjęcie lekarzy-imigrantów. 
    Kiedy prześledzimy historię implementacji umiejętności pielęgniarskich – szybko stanie się jasne w jak negatywny sposób zmieniły się procedury dopuszczania do zawodu. *Procedury, przepisy –niezbędne dla poprawy jakości- nie mogą wyłączać rozumu. A pęd do kasy – przyzwoitości. Tej ostatniej w wielu dziedzinach życia – coraz mocniej braknie. Współczesny dr Judym jawi się idiotą. Albo świętym. 
  Leki. Niewielu z nas analizuje zasady wypisywania leków. Idziemy do lekarza, a on wypisuje zgodnie z „procedurami” leczenia. Procedury ustanawia WHO. Niezwykle życzliwie reagująca na problemy finansowe różnych firm farmaceutycznych. Dla tych ostatnich – potencjał tkwi w chorobach. Polecam tutaj świetnie napisaną przez Jaquesa Peretti książkę pt. „Zakulisowe umowy, które zmieniły świat”. W rozdziale o lekach wyjaśnia jak zmieniono wartości preferencyjne badań np. pożądanego poziomu cholesterolu, aby przyjmowanie statyn stała się czynnością tak niezbędną prawie jak codzienne mycie zębów….Znacznie poszerzono katalog chorób: zespól jelita drażliwego, choroba afektywna dwubiegunowa, zespół jelita drażliwego niezliczone fobie i uzależnienia… A na wszystko jest LEK. Wsparcie psychoterapeutyczne specjalistów( lub rodziny, bliskich) mają współcześnie zapewniać leki antydepresyjne. Skala sprzedaży Prozacu, Xanaxu i innych antydepresantów jest ogromna. Współczesny świat, w pędzie do osiągania poczucia szczęścia( i dużej kasy) chętnie sięga po szybkie recepty. Na to jak się wzbogacić, także kosztem innych, (bo mam prawo) oraz być pięknym, młodym i szczęśliwym. Pierwsze z nich zapewnią liczne kliniki piękna i chirurgii kosmetycznej, a stres nabyty w tej szybkiej drodze do szczęścia- zabijemy kolejnymi tabletkami. Albo narkotykami. Nie bez kozery coraz szybciej i częściej uznajemy za niezbędny powszechny dostęp do marihuany. 
   Nieprzyjemna zgaga stała się przewlekłą chorobą GERD (gastroesephageal reflux disease). Za markę SLIM na rynku suplementów diety holendersko- brytyjski koncern Unilever zapłacił 2,5 mld USD. I się opłacało. Skuteczność śladowa, a rynek kwitnie. Podobnie ma się rzecz z innymi suplementami diety.         Gwałtowne przyspieszenie innowacji technologicznych, w połączeniu z wykreowanym na potrzeby bożka- mamony konsumpcjonizmem (wspieranym przez oficjalnych decydentów –rządy, instytucje technologiczne i różne organizacje, finansowane przez niewielka grupę (ukrytych, a właściwych decydentów), w rękach, której, dzięki globalizacji dochodu – tkwi ponad 90 % dochodu na świecie- zostawiło dziesiątki lat w tyle badania skutków wprowadzanych rewolucyjnie zmian. Często świadomie ich zaniechując. 
   Dzisiaj wprowadzamy zakaz używania worków z plastiku, patyczków, pampersów itp., Bo szkodzą środowisku. Zabijają zwierzęta i nas. Dzięki globalizacji – użyteczne w codziennym życiu produkty dotarły do najbardziej odległych i biednych rejonów świata. Nikt nie zastanawiał się nad skutkami masowej, na niespotykana skalę produkcji. Kasa leciała jak oszalała.  Zieloni i Greenpeace walczą o ochronę zwierząt i roślin. Żądają zaprzestania doświadczeń medycznych i na użytek produkcji kosmetyków – na zwierzętach. A milczą w dziedzinach, w których powinni protestować najgłośniej. Zakończenia badań i eksperymentów prowadzonych na nas samych. 
   W necie możemy obejrzeć film zrealizowany przez pewnego rolnika z Niemiec. Poprzez dostępne procedury walczy o usunięcie wieży emitującej szkodliwe dla zdrowia ludzi i zwierząt fale. Nic nie wskórał. Testuje się na nas produkty GMO. Od lat 70 tych ubiegłego wieku w tempie geometrycznie przyspieszonym – rozpoczęło się testowanie rewolucji w różnych dziedzinach psychologii społecznej. W imię wolności, pokracznej demokracji – niszczone są biologiczne, naturalne więzi społeczne i kulturowe. Podobno w imię postępu. Nikt nie bada skutków tych innowacji. 
   Co gorsza, próba przywrócenia zasad natury spotka się z oburzeniem: rezygnacja z przewozów na duże odległości. Masowo produkowanych w krajach o tańszej robociźnie, produktów spożywczych, zatruwanych chemią dla utrzymania „świeżości” – będzie oznaczała wzrost kosztów produktu. Przyzwyczajani do sztucznych i tanich jednorazówek(np. pampersy, sztućce, kubeczki), będziemy się burzyć z powodu ich pozbawiania. Przykłady można dowolnie mnożyć. 
    Kiedyś wartość waluty określono w parytecie do zasobów złota. Uwolnienie zasad z Bretton Woods i stworzenie Forexu doprowadziło do szeregu spekulacji na walutach ( vide majątek Sorosa i wielu innych). Rewolucje w bankach z wprowadzeniem instrumentów pochodnych, instytucje para-bankowe i inne, dające szansę na szybkie wzbogacanie się –miliony ludzi doprowadziło do pauperyzacji. Jak w każdej rewolucji, bez zdolności do przewidzenia skutków działań –jej dzieci zostają zjedzone.
   Rewolucja gender jest wyjątkowo niebezpieczna. Odziera nas z atrybutów biologicznej przynależności. Odziera z psychicznych więzi rodzinnych. Zawiesza nas w próżni naturalnego świata –10 lat temu w polemice z prof. Wojciechem Sadurskim napisałam tekst:, „kto mi gwizdnął sex-apeal”. Zdania w tej materii nie zmieniłam. Ba, zaostrzyłam krytykę! 
   Rewolucja multiculti – procedury asymilacji – jest fiaskiem. Za to pozbawia nas prawa do patriotyzmu, zabrania identyfikacji własną kulturą i historią. Także religia, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijańskiej – jest oficjalnie pętem głupoty, wstecznictwa itp. Słusznie powiedział red. Terlikowski: „(Gender)Jest to pewna wizja kulturowa i polityczna, która nas próbuje przekonać, że płeć jest konstruktem kulturowym i że w związku z tym i małżeństwo, i rodzina, i to wszystko, co na małżeństwie i rodzinie jest zbudowane, to tak naprawdę wytwór kulturowy, a więc nieistotne i mogące być zastąpione innym konstruktem kulturowym”. Genderowa interpretacja płci i związków opartych na mechanicznym seksie znalazła już swoje odbicie w zaleceniach WHO. Nakazująca edukację seksualną od przedszkola. W uproszczeniu polega to na swobodnej stymulacji stref erogennych i traktowaniu własnej seksualności jedynie jako źródła przyjemności lub odprężenia. Stąd dowolność konstruktu płciowego. Nazywanie poczętego dziecka zlepkiem komórek, zygotą itp., Które można – wedle woli – wymiatać z macicy bez cienia zamętu psychicznego. Pod hasłem- moja macica moja sprawa. Podobna rewolucja sięga prawa do „uwolnionej” śmierci, Śmierci na życzenie. Pierwotnie dla osób z fizycznymi dolegliwościami, obecnie kwalifikacją jest udręka psychiczna. Kiedyś dla starców, obecnie także dla dzieci. Oczywiście – pośród tych wszystkich rozwiązań królują ukochane procedury kwalifikacyjne. Tradycyjne małżeństwa coraz częściej są zastępowane przez związki partnerskie. Które oczywiście żądają takich samych regulacji prawnych, jak małżeństwa. Pseudonauka gender szybko uznała, że związki jednopłciowe są niczym innym jak małżeństwem, które od wieków miało na celu tworzenie rodziny i było naturalną drogę do odnowienia i wzrostu liczby pokoleniowej. Ze natura tych jednopłciowych par w niezbędne atrybuty rozrodcze? Furda!  Rewolucja odczłowieczania i wykopywania starych korzeni nabiera pędu. Człowiek może stać się po śmierci kompostem, albo diamencikiem na palcu kogoś, kto ma na to ochotę. Oczywiście nie mogło obyć się bez kolejnego kroku- cmentarze, świeczki staja się miejscami, w których zanieczyszcza się środowisko. Póki, co, zastrzeżenia są zgłaszane jedynie werbalnie. Czy pójdą za tym przepisy jakiegoś WHO, czy innej instytucji? 
   Nauka, finansowana często przez instytucje przemysłowe, producentów i „filantropów”, zbijających fortunę na „rewolucjach”, przymyka oko na potencjalne zagrożenia. Dopiero masowe skutki, po wielu latach, ożywiają alarmowe dzwonki. Nie tylko „Polak mądry po szkodzie”.
Podczas gdy walka z emisją spalin na drogach przybiera potężne rozmiary- stosunkowo cicho jest o transporcie morskim i statkach. Okazuje się, że  „Statki wycieczkowe to fabryka szkodliwych substancji toksycznych. Duża emisja tlenków siarki (SOx), jak też tlenków azotu (NOx) oraz dwutlenku węgla (CO2) wynika ze składu paliwa, jaki służy do napędu jednostek spalinowych. Są to paliwa HFO – Heavy-Fuel Oil, które składają się z mieszanki węglowodorów powstałych w wyniku destylacji ropy naftowej. Co ciekawe, siarka w tych paliwach może stanowić nawet 5 proc. masy produktu.”. Nie lepiej jest też z transportem kontenerowym.” Zdaniem specjalistów transport morski odpowiada za 18 do 30 procent światowego zanieczyszczenia tlenkami azotu i stoi za 9 procentami zanieczyszczenia tlenkami siarki. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że statki lubią pływać wzdłuż brzegów, a 70 procent emisji zanieczyszczeń odbywa się nie dalej niż 400 kilometrów od lądu. 85 procent tego zanieczyszczenia dotyczy tylko Półkuli Północnej”. Na koniec: transport morski - jak obliczono - ma także swój udział w globalnym ociepleniu. Wynosi on 4 procent. h.k.” Taką wiedzę mamy na dzisiaj. Co nie przeszkadza stymulować potrzeby rejsów do odległych rejonów globu via trasa północna, – czyli Morze Arktyczne. Bo Kanał Panamski się spłyca (globalne ocieplenie), a potrzeby przewozów nie maleją, a rosną. Mam pytanie do demiurgów finansowych tego świata- czy zmiana trasy wpłynie jakoś na tempo topnienia lodów? A może po prostu, w myśl zasady, po nas choćby potop- dalej będziemy nabijać kabzę cwaniakom, którzy wymyślają coraz to i nowsze ideologie, aby swobodnie zarządzać światem? A co z samolotami? Przybywa prywatnych odrzutowców, na pokładzie, których budowane są apartamenty i przewożą po kilka osób…
Na walkę z wszystkimi grzechami współczesnego świata wprowadzane są procedury. Światowe, europejskie i inne. Rozum można wyłączyć. Biada jednak, jeśli procedury tworzą ideolodzy jednego bożka- mamony. 
P.S. W końcówce XX i w XXI wielu przed ogromną liczbą ludzi świat stanął otworem. Rozkwitła turystyka. Wzrosła migracja. To, co zostało dobrodziejstwem jednych, przeklinają inni. Vide Barcelona, Wenecja i inne turystyczne miejsca. Migracja ofiar niepokojów społecznych i zmian politycznych wywołanych arabską wiosną i porządkowaniem świata dyktatur ( z wizją naczelną utrzymania, poszerzania stref wpływów biznesowych) spowodowały liczne tragedie wojenne, a w Europie exodus migrantów z Bliskiego Wschodu, Azji i Afryki. Głównie z państw wydrenowanych z naturalnych bogactw wcześniej przez licznych, europejskich kolonizatorów. Upadek strefy wpływów ZSRR, wojna bałkańska zmieniły oblicze Europy. Dwukrotny przegrany z trakcie 2 wojen światowych, Niemcy – stały się hegemonem Europy. USA, które drenowano własny budżet na wsparcie odbudowy Niemiec, Francji i innych – dzisiaj zaczyna wyciągać do nich środkowy palec.  W ciekawych czasach żyć nam przyszło. Czy zdołamy się obronić przed samozagładą?  

Wykop Skomentuj99
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo