20 obserwujących
166 notek
255k odsłon
1322 odsłony

„ 1917” To film o śmierci czy o życiu?

prawo cytatu
prawo cytatu
Wykop Skomentuj31

  Najpierw fabuła. Opowieść raczej banalna, ot dwóch żołnierzy Blake i Schofield mają dostarczyć meldunek, aby batalion, który rozlokowany jest kilka kilometrów dalej, wstrzymał się z atakiem. W przeciwnym razie wpadnie w pułapkę i życie straci 1600 ludzi, a także zginie brat jednego z tych dwóch żołnierzy. Więc wyruszają przez ziemie niczyją, z której wycofali się Niemcy a może się nie wycofali tylko zastawiali pułapkę? A wiec idą przez ziemie wypaloną, martwą, zrytą pociskami, pełną zasieków. W zasadzie to film drogi. Drogi dwóch posłańców. 

Tylko tyle... Nie ma w tej opowieści wielopiętrowej metafory, błyskotliwych dialogów, interesujących wątków pobocznych. Nic z tych rzeczy. Jeżeli tak jest, i jeżeli owa fabuła jest aż tak mizerna, to dlaczego ów film „1917” jest jednym z najbardziej intrygujących filmów jakie powstały w ostatnich latach?

Film robi wrażenie na widzach, taką mam przynajmniej nadzieje, ale także cieszy się wielkim uznaniem ludzi związanych z branżą filmową i prawdopodobnie zgarnie w tym roku kilka Oskarów. Pewnie do spółki z Jokerem. Jednakże cokolwiek więcej powiemy o tym filmie, koniecznie dodać trzeba kilka uwag na temat montażu filmowego. Ów montaż a raczej sposób na płynność w opowiadaniu ma także znacznie ogólne. Zasadne dla każdej narracji. Prozatorskiej, czy właśnie filmowej. Inaczej mówiąc, odpowiada na pytanie jak stworzyć opowieść filmową, aby obraz przechodził w obraz, ( lub też słowo w słowo) I to „ przechodzenie” miało taką cechę i jakość aby widz czy czytelnik odniósł wrażenie, że opowiadanie płynie. Unosi widza czy czytelnika, a jeszcze lepiej przenosi go w jakiś inny wymiar.

Czym jest montaż w kinie? Można powiedzieć jest trickiem, uwodzeniem, a nawet – pokuszę się na takie stwierdzenie - jest rodzajem kłamstwa. Zadaniem montażu jest także stworzenie iluzji filmowego czasu. Powiedzmy, akcja filmu trwa miesiąc, rok, a nawet całe życie, a my, w drodze montażu „ ściskamy ” film do 2 godzinnej projekcji. Wydaje się to proste, lecz wcale takie nie jest. Jest nawet diabelsko trudne i to jest adekwatne określenie. Jak sobie z owym „kłamstwem” radzą najwybitniejsi reżyserzy i montażyści. Kłamią, lecz robią to z wielką maestrą i wdziękiem. Drobny przykład. Oto film „ Taksówkarz” M, Scorsese Film zaczyna się w nocy. Deszcz. Mgła, i owa para unosząca się z ulicznych kanalizacji. I w tej ulicznej ni to parze, ni to mgle, do kantorku firmy taksówkowej wchodzi młody Robert De Niro. W tym kantorku, tej mgły czy pary nie powinno być. No bo skąd? Lecz ona tam jest. Ponieważ wtedy film lepiej „ płynie” Ot i uroczy kłamca z tego Scorsese. Jeżeli wiec film składa się od kilkudziesięciu do kilkuset takich montażowych przejść, to jak tym problemem poradził sobie Sam Mendes. Reżyser „ 1917”? Otóż przewrócił stolik. I całkowicie zrezygnował z montażu. Zrezygnował z tych drobnych aczkolwiek uroczych kłamstewek.

Oczywiście przesadziłem, ale tylko trochę. Ten film składa się raptem z kilku ujęć. Zmontowanych tak, że sprawiają wrażenie, że film jest jednym płynącym ujęciem. Jednym ruchem kamery... Daje nam to iluzje jedności czasu akcji i czasu projekcji. A dzięki takiej pracy kamery wzrasta autentyczność przeżywania. Utożsamienia się z postaciami. A nawet... Jakiegoś zbliżenia się do greckiej tragedii. Przynajmniej pod względem formalnym. Przypomnijmy. Żołnierze otrzymują rozkaz doręczenia meldunku rano, a koniec akcji, to ranek dnia następnego. Czyli 24 godzina akcja opowiedziana jest kilkoma długimi, starannie inscenizowanymi ujęciami. Czy jednak film ów jest tragedią? W rozumieniu antycznym? Zdecydowanie nie. Jednakże owa droga, a nawet należałoby powiedzieć - droga przez mękę - jaką przebyli żołnierze, a potem tylko jeden z nich, moim zdaniem ma charakter tragicznego doświadczenia. I być może, także dlatego, współczesny widz wychowany na medialnej papce, dostając dzieło naprawdę wybitne. Doświadczając katharsis. ( Czy jest to katharsis antyczne? Czy jednak na miarę XXI wieku? I co to znaczy? To już inny problem)

Napisałem, że w filmie „ 1917” nie ma błyskotliwego przesłania. Natychmiast się z tego wycofuje. Jest, tylko trzeba to umieć to dostrzec. Można powiedzieć, że ta ich droga. Pełna błota, okopów, schronów, z setką ludzkich trupów, prowadzi ich do śmierci. I tak też się dzieje. Jeden z nich ginie, niemniej, ten który ocalał, idzie dalej. Chociaż iść nie powinien, ponieważ to droga donikąd. Bez sensu. Droga poza instynktem życia i przetrwania. I natychmiast powstaje pytanie. Dlaczego idzie? Dlaczego narażą życie? Odpowiedz, bo taki otrzymał rozkaz, to żadna odpowiedz. A wiec jak wytłumaczyć to, że - mimo wszystko – chce wypełnić ten rozkaz. To poczucie obowiązku? Solidarność z żołnierzami, którzy mogą zginąć? Poczucie tragicznego losu? Heroizmu? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Pewnie także nie odpowiedziałby na nie Sam Mendes. Ani genialny operator filmu, Roger Deakins. Po prostu może taki jest człowiek. Jego tajemnica? Człowiek upada a potem wstaje i idzie dalej.

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura