21 obserwujących
177 notek
276k odsłon
3215 odsłon

Przepis na tort ze schabowego a la Spurek

prawo cytatu
prawo cytatu
Wykop Skomentuj84


Od czego zaczynamy przygotowania? Po pierwsze, zasuwamy żaluzje i zapalamy kilka kolorowych świeczek. Zawsze możemy wytłumaczyć, że szykujemy tort na urodziny. Kiedy upewnimy się, że nikt nas nie widzi, ostrym nożem odcinamy białą otoczkę z żyłki po zewnętrznej części mięsa. Ile plastrów? Mnie zwykle wystarcza cztery, czasem ryzykuje i kroje pięć.

Potem idę do łazienki. Dyskretnie. Ręcznikami zatykam wszystkie szczeliny w drzwiach i w oknie, a nawet zasłaniam wentylator. Kiedy jestem już pewny, że nikt mnie nie słyszy ubijam młotkiem kotlet po kotlecie. Staranie, robię to cicho, cichutko... eko diabeł nie śpi. Następnie wracam do kuchni i te 4 kotlety namaczam w mleku z dodatkiem soli i pieprzu, a także dodaje cebule i czosnek. Nich się moczy. Nawet minutę czy dwie, więcej nie, po co ryzykować.

Łomot do drzwi. A więc jednak. Ktoś mnie zadenuncjował. Żona? Syn? Sąsiad? Zona sąsiada? A może ktoś zainstalował kamerkę? Lub mikrofon i chociaż cicho tłukę mięso, jak najciszej, to i tak mnie usłyszeli.

Otworzyłem drzwi. Tak, to byli oni. Zbiry od Spurek. Ubrani jak zawsze, w białe fartuchu z napisem: EKO POLICJA. Jeden z nich miał teczkę a drugi na rękach gumowe rękawice wymazane krwią.

- Mięso u obywatela jest? – Zapytał ten z teczką, a potem wyjął notatnik. Pewnie chciał zapisać moją odpowiedz.

- Tak. Jest schab. – przyznałem się – ale niewiele, raptem na 4 kotlety – wydukałem – Szykuje tort urodzinowy.

- Z wieprzowiny? Obywatel żartuje

- Nie. Mnie taki smakuje. Dobrze też jest dać biszkopt, potem warstwę schabu, potem buraczki. I znowu leci warstwa schabu. Plus galareta z owocami.

- Zgoda na taki tort jest?

- Jest – wyjąłem z kieszeni pomięty dokument – Dostałem zgodę z wydziału publicznego wyżywienia. Raz w roku, na urodziny, jem, co tylko zechce.

Ten z teczką przez chwilę wpatrywał się w dokument. Chyba zgłupiał. Ale tak już z nimi jest. Do eko policji przyjmują tłuków z miasta. Rozróżnią parówkę od serdelka, ale świnie widzieli tylko w snach.

- No dobrze. Zgoda na taki tort jest i pieczęć. Jednak musi obywatel pamiętać, że to, co ma na talerzu to nie jego prywatna sprawa?

- Tak jest. Będę pamiętał - potwierdziłem, a nawet stanąłem na baczność. Znam ich. Lubią jak człowiek trzęsie przed nimi portkami.

Zasalutowali i wyszli.

XXX

Czy to tylko fantazja? A może senny koszmar? A może taki będzie świat? Gdy tylko ludzie pokroju europosłanki Spurek zdobędą władze. I wtedy pojawią się nowi komisarze sprawdzający nam talerze.

Czy przesadzam?

A więc proszę. Oto wpis samej Sperek zamieszczony kilka dni temu na twisterze.

"To, co jemy na talerzu nie jest naszą prywatną sprawą. Ograniczenie spożycia mięsa jest tylko kwestią czasu, a debatę o tym trzeba zacząć już dziś. Bez zmiany sposobu produkcji żywności nie da się powstrzymać katastrofy Ograniczenie spożycia mięsa jest tylko kwestią czasu, a debatę o tym trzeba zacząć już dziś".

Proszę zwrócić uwagę na te słowa - To, co jemy na talerzu nie jest naszą prywatną sprawą. Jakże to dziwnie współgra ze słowami innych feministek, które biegną na manifestacje z wieszakiem z drutu i krzyczą. - Mój brzuch, to moja prywatna sprawa.

A więc taki ma być ich świat!. Talerz nie jest naszą prywatną sprawą jednakże brzuch już tak.

Talerz nie. Brzuch tak.

Czy świat wariuje? Staje się jakąś formą tragikomedii. Lewicowej tragikomedii. A jeżeli tak, to dokąd zmierza? Do jakiegoś postępowego i nowoczesnego totalitaryzmu, gdzie ludzi będzie się karało, gdy tylko napiją się mleka prosto od „ zgwałconych krów”

Ktoś powie - spokojnie , to tylko lewicowy populizm. Dziwaczny, nieco śmieszny. W sumie niegroźny. Propagowany przez dziwaków, zapewne w swojej intencji ludzi szlachetnych i dobrych. Tylko, że totalitaryzm komunistyczny swój żywot w XIX w, rozpoczął także niewinnie. Jako ruch, nazywany – Socjalizmem Utopijnym – proponował rozmaite skoszarowane komuny, tzw. Falanstery. Całkowicie abstrahując od ludzkiej natury. I czegoś, co można nazwać zdrowym rozsądkiem. Jeden z owych socjalistów utopijnych, Claude de Saint – Simon, nakazał swojemu kamerdynerowi budzić się słowami - „Panie hrabio, niech Pan wstaje, proszę pamiętać, że ma Pan wielkie rzeczy do zrobienia” Po czym hrabia wstawał, poprawiał toaletę, zakładał bonżurkę i myślał. I myślał... Co zrobić z ludźmi, aby świat był sprawiedliwy? - Po czym – moczył herbatnika w kawie i już wiedział – Trzeba znieść prawo do dziedziczenia? Potem Marks myślał za pieniądze Engelsa. Dzisiaj, pani Spurek sowicie opłacana jeździ lub leci do Brukseli i tam także pewnie myśli. Gdyby pracowała gdzieś w Polsce za kilka tysięcy, przestała by gadać o „ prywatnych talerzach” czy „ gwałconych krowach” Zresztą tacy ludzie jak Spurek i ten francuski hrabia to tylko nawóz historii. Przemijające lewicowe piękno duchy. Nawet pokuszę się na stwierdzenie – lewicowy nawóz. Zwykle, po nich przychodzi ktoś w typie Stalina i zamyka ich wszystkich w gułagu. Gdzie wstaje się bardzo rano i nie ma się nic do wymyślenia, a co gorsza, nie ma się nic na talerzu...

Nawet tortu z wieprzowiny.


Wykop Skomentuj84
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo