24 obserwujących
188 notek
291k odsłon
419 odsłon

Homoseksualizm obrotowy w objęciach barbarzyńców z GW

prawo cytatu
prawo cytatu
Wykop Skomentuj13

Wczoraj rano jak zwykle wybrałem się po mleko i bułeczki. Gdy wtem, minęła mnie stara kobieta, wręcz starucha. Brzydka jak noc. Może nawet była to najbrzydsza starucha na świecie. I co dziwne, kobieta ta podśpiewywała pod swym szponowatym nosem znaną piosenkę” Daj mi tą noc, tą jedną noc” Natychmiast przyspieszyłem kroku, bojąc się, że te słowa adresowane są do mnie. Jednakże, kiedy już ochłonąłem, pomyślałem sobie, że kobieta śpiewa o tym co już było i minęło, ale może także, co będzie, ponieważ miłosne ścieżki Pana są nieodgadnione. I każdy ma prawo do swojej miłości...  

Ale wracając do homoseksualizmu, który jest formą miłości czy pożądania. On świetnie radzi sobie sam, posiłkując się od czasu do czasu sztuką, literaturą czy filmem. Zagrożeniem dla niego jest wszelaka ideologia, taka jak Faszyzm, Komunizm, a nawet LGBT. Tak, tak, bo LGBT także jest ideologią. Homoseksualizm bez ideologii wydaje się intrygujący, ciekawy, a nawet inspirujący. Chociażby należałoby tu przypomnieć znaną nowele T. Manna „ Śmierć w Wenecji” Tam był homoseksualizm w wersji soft, sprowadzał się do zauroczenia młodością, pięknem ciała 14 letniego Tadzia, do... czułych spojrzeń. Zaś w tle czaiła się zaraza, czaiła się śmierć. Śmierć w magicznej Wenecji. Ciekawe, że gdy na początku lat 70 tych ubiegłego wieku L. Visconti realizował „ Śmierć w Wenecji” to w roli Tadzia obsadził już nie 14 latka a 16 latka. Czy to była jakaś obyczajowa, a nawet prawna ostrożność, czy inne względy, trudno dziś rozstrzygnąć?

Niestety, ostatnie lata, a nawet setki lat, to czasy w których ideologie pożerają sztukę. Ideologie potwory, ideologie powołujące bestie do życia. Niemiecki faszyzm rozprawia się z bojówkami SA w trakcie „ Nocy Długich Nocy”, lecz ów konflikt ukazany jest propagandowo nie  jako walka o władze, ale walka z ludźmi o „ chorobliwych skłonnościach” W czasach PRL owskiego komunizmu, należy przypomnieć akcje Hiacynt, z połowy lat 80- tych, XX wieku, gdzie zgromadzono około 11 tysięcy teczek osób mających homoseksualne skłonności. Zapewne owe „ Różowe teczki” władzom PRLu a także władzom po 89r, służyły jako „ dodatkowy” argument w walce politycznej.

Polityka redakcyjna Gazety Wyborczej informująca opinie publiczną o orientacji seksualnej prof. Zaradkiewicza idealnie wpisuje się w ową żarłoczność wielkich ideologii. Bestia Michnik, bestia Czuchnowski, niczym dawni władcy PRLu   okładają kijem prof. Zaradkiewicza, krzycząc - Patrzcie kogo wybraliście na Tymczasowego Prezesa SN? To – pedał!  Oczywiście natychmiast pojawiają się obrońcy takiej barbarzyńskiej polityki. Oto, Marcin Dzierżanowski, dziennikarz, do niedawna redaktor naczelny tygodnika „Wprost”, który sam kilka lat temu ujawnił, że jest osobą homoseksualną, tłumaczy w ten sposób GW: ( skracając) Owe „ ujawnienie” jest możliwe, gdy osoba ta występuje publicznie przeciwko osobom LGBT. Wówczas to „ ujawnienie” służy pokazaniu hipokryzji osoby „ ujawnianej” Czyli Zaradkiewicz był hipokrytą wiec się doigrał. I musieliśmy go „ ujawnić” Powinien być z nami a zdradził nas, jest także pewnie przeciwko związkom partnerskim a także adopcji dzieci przez pary homoseksualne, wiec możemy zrobić z jego życia magiel...

Czyli mamy tu homoseksualizm obrotowy, dialektyczny, tak jak przystało na prawdziwych marksistów, by nie powiedzieć – trockistów. Kiedy potrzeba homoseksualista jest piękny i mądry, a kiedy nie potrzeba, jest odrażający brudny i zły...

Powiem frywolnie -  Środowisko GW pałę antysemicką zamienili na pałę homoseksualną.

Zaraz, zaraz, panowie z GW. A może takie obicie pałą to za mało. Może „ Różowe teczki” też za mało. W sytuacji ekstremalnej, w sytuacji czasów zaostrzającej się walki ideologicznej,  należałoby pomyśleć o rodzaju LGBT owskiej „ Nocy Długich Nocy” w trakcie, której Dzierżanowski wytłumaczy nam wszystko, kogo „ ujawnić” a kogo nie „ ujawnić” a specjalnie przygotowani chłopcy zrobią wszystko co do nich należy.

Tak minęły już czasy T. Manna. Viscontiego, gdzie zauroczenie, miłość ukazana jest w całej palecie barw. Jest taka i taka. Ponieważ miłosne ścieżki Pana są nieodgadnione. Czy możemy sobie wyobrazić Gustawa von Aschenbacha, bohatera „ Śmierci w Wenecji, podążającego za młodym chłopakiem tylko dlatego, ze należy on do społeczności LGBT? Czy możemy sobie wyobrazić T. Manna, który każe wygłosić swoim bohaterom jakieś kwestii związanych z związkiem z partnerskim, z adopcją. ( A może adopcja Tadzia w jakiejś nowoczesnej postmodernistycznej LGBT owakiej wersji pt. Miłość i adopcja  w Wenecji)

Gdzie jest ta granica, którą nigdy nie należy przekraczać? Gdy się przekroczy zamiast piosenki „ Daj mi tą noc” zostaje nam tylko        „ Noc Długich Noży” Po drugiej stronie tej granicy jest  tylko śmierć Boga, śmierć Piękna i śmierć Prawdy, tak jak zostało to ukazane w „ Zmierzchu Bogów” Tegoż Viscontiego ( homoseksualisty) gdzie homoseksualizm ulega zdegenerowaniu, a także zostaje wykorzystany przez rodzący się faszyzm.

Czy ideologia LGBT czy też GW z taką łatwością odsłaniająca wszelkie kurtyny i tajemnice, czy ów Dzierżanowski, który potrafi wytłumaczyć wszystko, to zapowiedz nowych czasów, a przynajmniej nowych barbarzyńskich obyczajów, pozostawiam bez odpowiedzi...


PS. Tak się zastanawiam czy ta starucha, która wczoraj ominąłem idąc po mleko i bułeczki, ta, która podśpiewywała „ Daj mi tą noc” to czasem nie zwykła pospolita kostucha. Zamiast machnąć kosą śpiewała mi do ucha o miłości. Mój Boże, nie takiej miłości chciałem,



Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo