26 obserwujących
210 notek
324k odsłony
656 odsłon

Onanizm po polsku. Kluczowe zagadnienia!

Caravaggio " Narcyz"
Caravaggio " Narcyz"
Wykop Skomentuj33


Ten wykrzyknik w tytule jest konieczny, ponieważ życiem seksualnym Polaków zainteresowały się już służby dyplomatyczne obcych państw. Ambasady ślą pisma, petycje, może już nawet nas analizują, tak jak kiedyś czynił to Bronisław Malinowski, nasz znakomity antropolog i badacz kultur prymitywnych Oceanii, autor „ Życie seksualne dzikich” a zarazem przyjaciel Witkacego. Czy więc Polacy żyją „ Dziko”? Czy też świat dąży do „ zbydlęcania”? Tak jak obawiał się Witkacy? 

Oto jest pytanie. I kto na nie odpowie. A także, kto będzie miał odwagę poruszać się w takim grząskim gruncie?

Środowisko LGBT w swojej kampanii przywrócenie równości i równego traktowaniu wszelkich tożsamości seksualnych zapomniało o onanistach. Pominięcie owej grupy wydaje mi się poważnym niedopatrzeniem, tym bardziej, że badania seksuologiczne dobitnie udowadniają, że doświadczenia tego typu, odnotowane są wręcz na masową skale. Szczególnie dotyczy to określonych grup wiekowych. Lecz mój niepokój, niepokój dotyczący pominięcia onanizmu w ideologii LGBT ( tak, tak, ideologii) nie dotyczy jednakże onanizmu, jako doświadczenia incydentalnego, a raczej onanizmu, jako fundamentalnego wyboru swojej tożsamości seksualnej. Związanej najczęściej z osobowością narcystyczną.

Ową tożsamość można opisać tak; jest mi dobrze samemu z sobą i teraz proszę to uszanować. Także poprzez stworzenie nowego prawa i wyznaczenie nowego miejsca w społeczeństwie. Tym bardziej, ze onaniści polscy narażeni są na wiele krzywdzących przesądów, a także rozmaitych ostracyzmów. Gdy związki monogamiczne, chociażby z racji swojej definicji mogą być rozmaite, trwałe i nietrwałe, realizujące się w tysiącach odmian, także homoseksualnych, to jednak związek onanistyczny – sami to czujemy - nie jest związkiem. Lecz czy to jest dobre, i czy tak być musi? Czy jednak nie czeka nas kolejna rewolucja w tej materii? Rewolucja w świecie związków onanistycznych.

Tak, z pewnością to paradoks, węzeł gordyjski, jednak do pokonania jednym ruchem ręki.

Czy uciekanie od tego tematu, nie jest kolejną fobią? Onanofobią? Popatrzmy spokojnie z „ chłodną głową” Onanista jest przecież w związku partnerskim... z samym z sobą. A u zagorzałych onanistów, taki związek może trać nawet przez całe życie. Wydaje mi się wiec, że ruch LGBT w swojej, jakże potrzebnej walce o równość i równouprawnienie rozmaitych tożsamości seksualnych zapomniał o onanistach.

O polskich onanistach.

Oczywiście wszyscy zdajemy sobie sprawę, ze onanizm nie równy onanizmowi. Na świecie istnieje tyle onanistów, ile liści na drzewach. Mnie, w tej mojej – skromnej rozprawce – nie interesuje onanizm pospolity, nie interesuje jakiś onanizm szybki, pospolity, onanizm zadyszanego kierowcy „ ściśniętego ”w tej swojej szoferce oblepionej zdjęciami pięknych pań. Lecz onanizm wyrafinowany, fundamentalny, a nawet – dozgonny. Co także, w jakiejś mierze, koreluje z osobowością narcystyczną. Odnotowaną bodajże w Biblii, a także w mitologii i w sztuce.

Czy jeżeli mężczyzna kocha samego siebie, czy wtedy, ktokolwiek by nie był, ma prawo zmusić go do kochania jakiejś kobiety? Lub też kobieta, tak „ zanurzona” w swoim ciele. W swoim brzuchu, tak oddana swoim prawom macicznym, ma jeszcze na dokładkę pokochać kogoś innego? Nawet jak to jest dziecko. I to jeszcze małe... Ma mu się cieleśnie oddać? Widzimy więc, że onanizm potraktowany w ten sposób ma szerokie pole do popisu. Także do interpretacji. I zwykły „ wibrator” jest tu tylko wulgaryzacją tematu.

Może właśnie człowiek przyszłości, to homo – onanista. To człowiek, z osobowością skupioną na samej sobie. Człowiek zakochany sam w sobie. We własnych wyobrażeniach, myślach, snach, człowiek penetrujący samego siebie. Sam z sobą. Sam dla siebie. Może to będzie postać tragiczna, może marginalna, ale tym bardziej ruch LGBT powinien do swoich szeregów przyjąć apostołów tej nowej – starej seksualności.

Jeszcze kilka słów o Narcyzie. Tym pra pra przodku dzisiejszego onanisty.

Powiada się, że wszystko już było. W mitach, ale i dziś żyje w naszych snach. Także w galeriach malarskich. Zapewne wszystkim znany jest obraz Caravaggio „ Narcyz” To obraz bardzo sugestywny, malarski, ale także zawierający delikatną przestrogę. Tak mi się zdaje, ale owe odbicie Narcyza jest na swój sposób skażone przemijaniem, śmiercią. Można powiedzieć Narcyz Caravaggia to narcyz – filozof. To już Narcyz Nicolasa Poussin jest bardziej nasz, bardziej współczesny. Jest taki europejski, francusko - brukselski, i taki właśnie poprawnie - z a l e c a n y.

image

Popatrzmy ... Ów młodzieniec leży tak, jakby był wyczerpany stosunkiem seksualnym z samym sobą. A obok amorek, w takiej samej mierze tłuściutki, co i bezradny. Bez napiętego łuku, może w jakiejś współczesnej XXI wiecznej wersji, powinien to być amorek z pastylką viagry na talerzyku. No i ta młoda i bezradna bogini Echo. W oddali. Nieco zdziwiona i samotna jak palec onanistki.  

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo