19 obserwujących
147 notek
210k odsłon
888 odsłon

E - edukacja seksualna dla ludzi bezdomnych

Wykop Skomentuj7


Liczne organizacje lewicowo – liberalne postulują wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół. Zastanawiam się czy w tej sytuacji wymóg owej edukacji nie rozszerzyć na całe społeczeństwo, wychodząc ze skądinąd słusznego założenia, że nauki nigdy dość. Jeżeli Ala uczy się, że ma kota, to dlaczego pani Ala nie może dalej kontynuować nauki. Owa edukacja powinna, że tak powiem, obejmować rozmaite segmenty naszego społeczeństwa, w tym także ludzi bezdomnych. Tym bardziej, że ostatnio Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przeprowadziło wielką akcje liczenia bezdomnych i teraz już wszystko wiadomo. Bezdomnych jest tylu a tylu … Myślę, że te dwie ostatnie akcje, wynikają z jakieś potrzeby zorganizowanego nowoczesnego społeczeństwa. Doskonale policzonego i doskonale wyedukowanego seksualnie.      

xxx 

Aby jednak tak się stało, społeczeństwo musi być poddane ideologicznemu naciskowi. Swoistej rewolucji kulturowej. Pewnie dla wielu z nas, samo pojecie „ edukacja seksualna” wywołuje jakiś ironiczny dystans. Powiem szczerze, stawiając przed sobą fundamentalne pytanie. Czy być człowiekiem doskonale seksualnie wyedukowanym? Czy też nie być? Wybieram tą druga opcje. Ponieważ życie ma wtedy sens, gdy człowiek, w pewnych dziedzinach, uczy się sam. Poznaje życie na własną odpowiedzialność … nawet na dobre i złe. Sam wchodzi do pokoju zagadek. Błądzi, szuka wyjścia, a gdy znajdzie, szuka następnego pokoju… Zaś dziś, w tym nowym modelu pedagogiki, ma się pojawić ktoś, kto będzie przypominał komisarza politycznego, z minionej epoki. Ale tym razem będzie nazywał się sympatycznie, będzie naszym „latarnikiem” rozświetlającym naszą tożsamość seksualną przez całe życie. Tak, całe życie… bo niby dlaczego owa edukacja ma się zakończyć na poziomie liceum? Taka wizja i takie wchodzenie człowiekowi w intymną strefę życia wywołuje we mnie bunt. Sprzeciw. I właśnie wtedy szukam gorącej herbaty, do której dolewam sporą ilość rumu.

xxx

Społeczeństwo idealne, opiekuńcze, pewnie chce wiedzieć ilu jest bezdomnych. I na dziś - w Polsce - mamy ich ponad 30 000 tys. Tylko, co z tej informacji wynika? A poza tym, czy mamy prawo pytać tych ludzi, o tą ich bezdomność? Albowiem ludzi ci sami wykluczyli się z społeczeństwa, i to w sposób najbardziej wyrazisty. Nie maja domu, ani mieszkania, nie mają niczego i najczęściej nie chcą mieć, chcą być właśnie poza domem, chcą być na marginesie. Wybierają zimno, deszcz, śnieg, głód, może tylko, dlatego, aby nie być p o l i c z o n y m. Chcą, aby nikt nic o nich nie wiedział ani nie pytał. Oczywiście mojej teorii absolutnej wolności i prywatności, można zarzucić, że jest nierealna i nieżyciowa. A także nie uwzględniam faktu, że ci ludzie chcą pomocy, i właśnie dlatego państwo chce ich policzyć. Tylko, że za tym liczeniem nic nie idzie. Przecież nie ma dla nich 30 000 ciepłych kurtek. 30 000 par ciepłej bielizny, ani też 30 000 mieszkań gotowych do zasiedlenia, a nawet gdyby były, to ludzie ci mieszkaliby pewnie tam kilka tygodni. Potem by się wyprowadzili lub trzeba byłoby ich z rozmaitych powodów wyeksmitować… i oczywiście znowu policzyć. Bezdomność to bardzo trudne zjawisko, bardziej psychologiczne niż kwaterunkowe, lecz mimo wszystko, państwo ma jakąś dziwną ambicje, aby je policzyć. Owe „ nie wiem” Zamienic na uspakajające sumienie „ już wiem” Ponieważ policzyłem, Lecz tak naprawdę, ta widza nadaje się jak psu na budę.  

xxx 

Na ulicy stoi człowiek, typowy   

egzemplarz w szarym płaszczu

bohater rozprawy statystycznej,

Taki nikt, jeden z próbki

właśnie co wyszedł z pracowni

przebadany na okoliczność

picia wody.

xxx 

Absolutnie nie mam pojęcia skąd owa tęsknota za społeczeństwem idealnie zorganizowanych i wszech miar policzalnym w każdej kategorii. Tak samo budzi we mnie sprzeciw, owa seksualna edukacja, pozbawiająca człowieka intymności, pozbawiająca go smaku doświadczania życia bez uprzednich, „ wdrukowanych” wzorców postępowań. Żyjemy w czasach, gdy państwo chce wszystko wiedzieć o swoich obywatelach. Korporacje o konsumentach, a ludzie coraz więcej czasu przesiadują w Internecie oglądając świat prawie z każdej strony. Powiada się – popatrz, tam idzie człowiek, to wykształcony profesor, ekspert, znawca, który wszystko wie, lecz ja, coraz bardziej tęsknie za człowiekiem, który nie wie nic … Niestety, ludzie, którzy nic nie wiedzą, są już przebadani. Obliczeni. Podsumowani. „ Powkładani „ do odpowiednich rubryk. I jeżeli mamy w naszym pięknym kraju policzonych wszystkich bezdomnych, to, dlaczego mamy także nie policzyć inne grupy? Na przykład Polaków mieszkających w domach z wielkiej płyty? Z uwzględnieniem Polaków homo i Polaków hetero tamże mieszkających. 

Systemy totalitarne zawsze zaczynały od liczenia i podziału. Na tych, którzy należeli do „ pańskiej Polski” i na tych, którzy nie należeli. Na tych, którzy należeli do dobrej rasy i, na tych, którzy nie należeli. Dziś szykuje się nowy podział, na tych, którzy chcą się edukować w sprawie swojej tożsamości seksualnej i na tych, którzy uważają, że ta strefa jest poza państwową edukacją. A wszystko to zaczyna się od prostego liczenia…

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo