2 obserwujących
34 notki
14k odsłon
  219   0

Czy jesteśmy dalej motłochem czy społeczeństwem obywatelskim?

    Szwecja walczy z koronawirusem. Nie ma zakazów, są zalecenia. sugeruje się starszym ludziom unikanie większych skupisk ludzkich, sugeruje się unikanie wizyt w domach seniorów i domach opieki, czy rezygnację z wyjazdów weekendowych, np. w góry lub do dużych miast. Mieszkańcom większych miast z kolei odradza się wyjazdy do domków letniskowych w innych miejscowościach.       
A teraz klika sytuacji z naszych ulic: strażnicy miejscy sprawdzają torby ludziom – czy aby na pewno dokonano niezbędnych zakupów, karze się mandatami ludzi którzy wybierają się na spacer, sprawdza się ich dowody tożsamości spacerujących ludzi czy aby na pewno mogą ze sobą chodzić itd. Absurdalne zakazy wstępu do lasu , wychodzenia z domu itd.
Czy Państwo dostrzegacie różnicę? W jednym kraju mamy społeczeństwo obywatelskie i urzędnikowi nawet na myśl nie przyjdzie  bezczelnie łamać praw obywatelskich, w drugim traktuje się człowieka jak motłoch z którym wszytko można zrobić i nie dlatego że jest taka potrzeba, ale dla pokazania swojej władzy. Pojawiają się absurdalne pytania w rodzaju - czy mogę wyjść do swojego ogrodu? I nie jest ważna tu odpowiedź. Ważne że ktoś już jest tak wytresowany,  że takie pytania zadaje.
Niesłychane ! Czy nie dostrzegacie zgrozy tej sytuacji? Jeśli twierdzicie że sytuacja uzasadnia podjęte działania – jesteście dalej motłochem a nie WOLNYMI OBYWATELAMI . Zastanówcie się nad ograniczeniami które na NAS nałożono. I nic ? Bo jesteście przerażeni, wasze umysły wypełnia strach.  Jak byle urzędnik powie „jeśli mnie nie posłuchacie umrze sto tysięcy ludzi”, trzęsiecie portkami i tracicie zdolność racjonalnego myślenia.
Chciałbym przypomnieć tezy dr Wodarga. W corocznej epidemii grypy (w Niemczech) , koronawirus powoduje śmierć 5-11% ludzi umierających w wyniku działania różnych wirusów w sezonie grypowym. Czyli jeśli w Niemczech umiera 20-30 tys. ludzi , 2-3 tys. umierających ma koronawirusa. Corocznie! I obecna tzw. epidemia nie jest niczym nadzwyczajnym.
Oto link do wypowiedzi dr Wodarga z tłumaczeniem na polski. (Tłumaczenie nie najlepsze , lektorka jeszcze gorsza, ale lepsze to niż nic. Gdybyście znaleźli Państwo lepszy przekład i lektora dajcie znać)
https://www.youtube.com/watch?v=kmjvFL8uLRQ
Czuję teraz ogromną bezradność. Co możemy w tej sprawie zrobić ?
Pisać , wysyłać do wszystkich znajomych, instytucji   maile z tezami  doktora Wodarga , prof. Bhakdi i innych - propagować ich punkt widzenia. I zadawać pytanie – dlaczego rozmiar tej tzw. epidemii jest identyczny w krajach które nie zatrzymały gospodarek i nie złamały podstawowych praw obywatelskich jak Japonia, Tajwan, Szwecja , Niderlandy , Szwajcaria, jak w krajach w których rządy traktują nas jak motłoch, takich jak Polska.
Musimy stworzyć pewną masę krytyczną wobec której rządzący (i ta beznadziejna opozycja, która jeszcze podjudza do dalszych ograniczeń, jakoby rząd za mało robił) nie będą mogli przemilczeć. I kiedy zauważą tą wznoszącą się falę oburzenia społecznego, zaczną się wycofywać ze swoich działań. To samo dotyczy sprzedajnych naukowców, którzy zobaczą że tej hucpie nie mogą już więcej zarobić, a wprost przeciwnie mogą dużo stracić. I nagle zobaczycie że „król jest nagi”.


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale