2 obserwujących
34 notki
14k odsłon
  224   0

Natura jest bardziej okrutna.

Natura jest okrutna. Zwierzęta cierpią.

Czy wyobrażacie sobie cierpienie sarenki gonionej przez stado wilków? Czy wyobrażacie sobie jej cierpienie , kiedy jest rozrywana żywcem przez zęby wilków? Czy wyobrażacie sobie cierpienie zajączka, który wraca do gniazda i widzi tylko krwawe szczątki swojego potomstwa? Czy wyobrażacie sobie cierpienie świeżo wyklutego bocianiątka , którego własna matka wyrzuca z gniazda bo urodziło się kaleką? Czy wyobrażacie sobie cierpienie lisa, który chory, nie może zdobywać pokarmu, leży osłabiony a robaki zjadają go żywcem? A jeśli jest karmiącą matką i musi się dodatkowo, patrzyć na śmierć głodową swoich dzieci?

Czy Pan Prezes Kaczyński również przewidział w swojej ustawie likwidację natury? Przecież nie możemy patrzeć na to nieustanne cierpienie. Przecież na świecie powinny żyć tylko istoty, które nie zadają cierpienia (a pokarm zdobywają wyciągając go z lodówki). I dlaczego zaczynamy nasze działanie od ferm futerkowych? Najpierw powinniśmy zlikwidować naturę.

Porównajmy życie przeciętnej norki w naturze i w fermie hodowlanej. W naturze jest pozbawiona opieki medycznej . Większość norek umiera przed okresem dojrzałości z powodu chorób (długo umierając i zjadana żywcem przez robaki) lub rozrywana szczękami lisa (żywcem, bez znieczulenia). Matki norek w naturze nie mogą spokojnie, cieszyć się macierzyństwem, bo 90 % ich potomstwa ginie z różnych powodów zanim stanie się samodzielna. W fermie ginie ok. 10%. I bardzo ważna sprawa dla lewaków – norki w fermie mogą spokojnie się kochać (czyt. kopulować) , bez obawy że ktoś im przerwie czy zaatakuje , podczas gdy w naturze muszą ciągle się rozglądać z obawy przed drapieżnikami. Jak jest jakość ich życia seksualnego? W fermie , przeciętna długość życia jest dłuższa niż w naturze. I umierają w sposób humanitarny – są wprowadzane do rurki z której wypompowywane jest powietrze, a wprowadzany dwutlenek węgla - nawet nie wiedzą że umierają. Porównajcie to sobie do śmierci w naturze, gdzie są rozrywane żywcem przez szczęki lisa albo zjadane żywcem przez robaki. Żadna nie umiera ze starości .

Giną całe gatunki. Na przykład gatunek gęsi hodowany na otłuszczone wątroby. Kiedyś tam, niedawno zakazano jego hodowli. Już nie ma gatunku. Gęsi te nie mogą cieszyć się życiem erotycznym, nie mogą cieszyć się macierzyństwem, miłością, przyjaźnią czyli po prostu nie mogą cieszyć się życiem. Kto dał lewakom (i Panu Kaczyńskiemu) prawo do decydowani czy gatunek może istnieć czy nie? Zwłaszcza że żyje w dużo lepszych warunkach w hodowli niż w naturze.  Przecież norki z ferm nie nadają się do okrutnego życia w naturze. Jeśli lewacy (i Pan Kaczyński) zakażą ferm futerkowych, zostaną zniszczone całe gatunki. A może zapytajmy hodowlane zwierzęta futerkowe czy chcą żyć na fermach, w naturze (rozrywane żywcem przez drapieżniki lub zjadane żywcem przez robaki) czy w ogóle nie istnieć.


Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale