30-06. 30-06.
351
BLOG

Mój pierwszy ban na Salonie!!! Hura!

30-06. 30-06. Kultura Obserwuj notkę 12

Tak jest i jestem z niego dumny. Nie jest to, co prawda, ban od RRK gdzie zbanowani są ludzie, którym nie wstydziłbym się ręki podać. Jednakowoż zostałem zbanowany nie przez byle kogo, bo przez Zawodowego Publicystę (kłaniam się nisko). Pan Eli Barbur raczył najpierw wybiórczo usunąć moje komentarze, a później uraczyć mnie banem. Zatem usuwam wszystkie moje komentarze panie publicysto i żegnam bez żalu.

Dlaczego o tym piszę? Nie żeby wypłakać sie czytelniku w twój rękaw, taki "miętki" to ja nie jestem. Chcę poruszyć problem bardziej uniwersalny. Otóż cała rzecz poszła o poziom dyskusji, a raczej jego brak  w odpowiedziach autora, zawodowego dziennikarza, często umieszczanego na SG Salonu. Pan Eli Barbur, w moim mniemaniu, nie potraktował poważnie poważnego tematu i chciał za wszelką cenę sprowokować burdę, dogadując mało dowcipnie, a nie dyskutując merytorycznie. Dzięki Bogu rozmówcy w większości go przerośli poziomem i sprowokować się nie dali. Na moje prośby o opamiętanie pan publicysta zareagował najpierw kpiarsko a potem histerycznie ucinając w końcu dyskusję w ten sposób:

"Z niebotycznych wyżyn mojego profesjonalizmu chętnie traktuję każdą życzliwą radę - ale niech Pan da już sobie spokój -
- na tym skromnym blożku to naprawdę nie jest Pańska brocha."

Co prawda to prawda, "blożek" to jego poletko i to, że polewa je gnojem to jego sprawa, po prostu tam nie wejdę. Natomiast brak szacunku dla uczestników dyskusji i pajacowanie (nie mówię już o ewidentnych brakach w wiedzy historycznej) u kogoś kto mieni się zawodowym publicystą świadczy po prostu o ogólnym poziomie jego, i jak uważam nie tylko jego, publicystyki.

Niestety wydaje mi się, że jest to zjawisko w Polsce  uniwersalne i nie dotyczy tylko blogów i tylko pana Barbura. Zdaje się, że dziennikarze w wielu przypadkach to ludzie, którzy profesjonalistami są tylko dla tego, że biorą za pisanie farmazonów pieniądze. Na tym kończy się wymóg profesjonalizmu. Bycie publicystą zawodowym nie zobowiązuje ich do niczego. Tak jakby nie wiedzieli, że jest to dla nich pewna nobilitacja, która uwiarygadnia ich teksty, ale zarazem zobowiązuje do trzymania poziomu i przestrzegania zasad sztuki ich zawodu.  Stąd biorą się później "kolędyzmy" i miecugowszczyzna z michnikowszczyzną. Co ciekawe, jeśli podpisywałbym się z imienia i nazwiska pod moimi artykułami, zależałoby mi szczególnie na tym by swojego dobrego imienia nie ośmieszyć i nie skalać. Nie chciałbym być kojarzony z głupotą, chamstwem, nieszczerością i błaznowaniem. Jak widać wielkiej rzeszy polskich dziennikarzy kalanie swojego imienia nie przeszkadza w zupełności i uważają, że mogą pleść głupoty bez konsekwencji.

Konsekwencje jednak są, choćby w takiej postaci, że tracą potem czytelników. Ja na ten przykład będę ludziom zainteresowanym sprawami polsko-żydowskim zdecydowanie polecał blog Forum Żydów Polskich gdzie poziom merytoryczny i kulturalny autorów i dyskutantów budzi szacunek, a zdecydowanie odradzał bywanie u Eli Barbura gdzie głuporta goni głupotę autor zajmuje sie błaznowaniem.
 

30-06.
O mnie 30-06.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Kultura