49 obserwujących
196 notek
637k odsłon
1403 odsłony

Eksperci – po owocach ich poznacie

Wykop Skomentuj4

 

Dziwny dwugłos pojawił się ostatnio w sprawie polsko-ukraińskich stosunków oraz tzw. polsko-ukraińskiego pojednania. “Rzeczpospolita”, która raczej nigdy nie promowała ukraińskiego nacjonalizmu, po “odzyskaniu” przez Hajdarowicza, zamieściła kuriozalny tekst A. Talagi pod wszystko mówiącym tytułem “Nacjonalizm to pestka: Ukraina walczy o niezależność”. Z kolei “Wyborcza”, znana do tej pory z rozchylania parasola ochronnego nad ukraińskim nacjonalizmem, dała głos europosłowi Zalewskiemu, który z dziedzictwem OUN-UPA obszedł się na jej łamach tak ostro, jak nikt przed nim.

To zdumiewające, że o tych samych sprawach można mówić w tak różny sposób i wyciągać radykalnie różne wnioski.

Talaga wpisuje się w histeryczny ton, jakim opisuje się Ukrainę jako wieczną ofiarę, kraj “walczący o niezależność”, słowem państwo szczególnej troski, z którym należy się cackać jak z rozkapryszonym bachorem. Taladze obojętne jest, jaka będzie Ukraina – może być nawet dyktaturą, może być nacjonalistyczna (“nacjonalizm to pestka”), byle była. Uwadze Talagi uchodzi fakt, że tę “pestkę” odczuły na własnej skórze podczas wojny setki tysięcy Polaków, Żydów, Ormian, Czechów, Romów oraz samych Ukraińców – mordowanych, wypędzanych, żyjących w cieniu terroru OUN-UPA. Banderowskie ludobójstwo na Polakach natężeniem przewyższyło ludobójstwo sowieckie i niemieckie. Czuli to sami mieszkańcy Kresów, nie mający powodów, by kochać Sowietów – w 1944 roku meldunek gen. “Bora” do Londynu oznajmiał, że “coraz więcej ludzi czeka na Sowietów jako na mścicieli rzezi ukraińskich”. Oni myśleli inaczej niż Talaga. Cóż, już podczas wojny pisano: “Warszawa, ta wielbicielka ukraińskiej ideologii Wołynia”....

Zalewski wyciąga zupełnie odmienne wnioski. Uważa, że nacjonalistyczna Ukraina stanie się izolowanym tworem podatnym łup Rosji. Jedynie odrzucenie przez nią tradycji banderowskich z jednej strony i sowieckich z drugiej, oraz przyjęcie w to miejsce “europejskich wartości”, zagwarantuje jej stanie się krajem nowoczenym, przyjętym do “europejskiej rodziny”. I to uchroni ją przed ekspansją Rosji. Wybór ten, pisze Zalewski,

w efekcie oznacza [...] odrzucenie banderowskiej tożsamości, potępienie czystek etnicznych i ludobójstwa na Polakach oraz pogromów antyżydowskich.

Od cynicznej i topornej wizji Talagi zdecydowanie wolę idealistyczną wizję Zalewskiego. Czy ta druga wizja oznacza zmianę podejścia obecnej władzy do kwestii banderowskiego ludobójstwa? Chyba za wcześnie, by o tym mówić, choć pojawiły się już pierwsze jaskółki zmiany.

Przypadek Talagi przywołuje na myśl niezliczone przykłady różnych “ekspertów od spraw wschodnich” i specjalistów od “polsko-ukraińskiego pojednania”. Dają się oni poznać urabiając polską i ukraińską opinię publiczną w jednym kierunku: promocji ukraińskiego nacjonalizmu i szkodzenia otwartej dyskusji o jego zbrodniczości.

Oto na przykład z ostatniej “Nowej Europy Wschodniej”. Pisze w niej Ukrainiec Kabaczij: Mnie […] interesuje jedno: co kryje się pod określeniem “przeprosiny” ze strony Ukraińców [za Wołyń, rzekomo żądane w polskiej debacie publicznej – przyp. Mohort]? “Oświecił” mnie analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk, który spotkany na jednej z konferencji powiedział: “To mają być przeprosiny ze strony parlamentu, wraz ze wskazaniem faktu ludobójstwa Polaków”. Fakt ten oczywiście oburza Kabaczija.

Nie wiem, w jakich debatach uczestniczy ekspert Konończuk, że słyszy takie rzeczy i potem o nich opowiada. Wsłuchuję się dość uważnie w dyskusje o ludobójstwie OUN-UPA i poza pojedynczymi głosami prywatnych osób nie słyszałem żadnego gremialnego nawoływania Ukraińców do przepraszania. Z pewnością nie czynią tego organizacje kresowe. Wręcz przeciwnie, kresowianie wiedzą najlepiej, że OUN-UPA nie reprezentowały narodu ukraińskiego, Zmuszanie parlamentu ukraińskiego jako reprezentacji narodu do takich przeprosin byłoby sprowadzaniem odpowiadzialności zbiorowej na ogół Ukraińców za grzechy popełnione przez niezbyt liczną reprezentację nacjonalistów wyhodowanych w “galicyjskim Piemoncie”. Jeśli czegoś oczekujemy od Ukraińców, to potępienia zbrodni i odcięcia się od spuścizny OUN-UPA. Straszenie ich jakimś czekającym ich rzekomo upokorzeniem, jak to czyni Konończuk, tylko szkodzi porozumieniu Polaków z Ukraińcami. Notabene utożsamienie OUN-UPA z państwem ukraińskim jest niezmiennie marzeniem ukraińskich nacjonalistów, a takie przeprosiny byłyby tego realizacją.

Jeszcze innym reprezentatywnym przykładem eksperta od spraw ukraińskich jest p. Iza (Izabela?) Chruślińska, znana z przeprowadzanych na klęczkach wywiadów z Ukraińcami. Parę miesięcy temu ukazał się jej wywiad z ukraińską pisarką, mniemaną kandydatką do Nobla Oksaną Zabużko. Książka Zabużko pt. “Muzeum porzuconych sekretów” była “Książką Roku” na Ukrainie i właśnie została przetłumaczona na j. polski. Zabużko przedstawia w niej losy Racheli, żydowskiej sanitariuszki z UPA, oparte na nieprawdziwej historii niejakiej Stelli Krencbach. Oczywiście autorka ma prawo do przedstawiania dowolnej fikcji literackiej, jednak jeśli zaczyna w nią wierzyć, przedstawiać jako prawdę i tumanić ludzi, to już jest bardzo źle. Mówi Zabużko Chruślińskiej:

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura