Kładli się na drodze wiodącej na Wawel, krzyczeli "spieprzaj dziadu". Pod osłoną Policji Kaczyńskiemu udało się odwiedzić, jak co miesiąc, miejsce pochówku swojego brata.
To już jest coś obrzydliwego
Kładli się na drodze wiodącej na Wawel, krzyczeli "spieprzaj dziadu". Pod osłoną Policji Kaczyńskiemu udało się odwiedzić, jak co miesiąc, miejsce pochówku swojego brata.
To już jest coś obrzydliwego
Komentarze
Pokaż komentarze (86)