Na stronie amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej można przeczytać o walce wywiadu irlandzkiego pod wodzą Michaela Collinsa z wywiadem brytyjskim podczas wojny o niepodległość Irlandii w latach 1919-1921. Autorzy artykułu, Martin C. Hartline i M. M. Kaulbach piszą o tym, jak Collins stworzył siatkę wywiadowczą od Stanów Zjednoczonych aż po Egipt. Penetrowała ona brytyjską pocztę, instytucje rządowe, więzienia. Urzędnicy pocztowi pracujący dla Collinsa pomagali odczytywać zaszyfrowane depesze. Zaufani pracownicy administracji dostarczali irlandzkiemu wywiadowi teczki agentów. Centrala ludzi Collinsa znajdowała się 200 metrów od symbolu angielskiej władzy -zamku w Dublinie i udawała biuro prawne.
Jak to wszystko było możliwe? Po tylu nieudanych powstaniach, konspiracjach, które były rozbijane z powodu zdrady informatorów nagle to Irlandczycy zaczęli dyktować warunki brytyjskiemu wywiadowi. Autorzy artykułu nie piszą jak to się stało. Ale jest w ich tekście pewna wskazówka.
Brytyjski oficer używający nazwiska Burn lub Jameson, zyskał zaufanie Collinsa przestawiając się jako lewicowiec i obiecując mu uzyskanie broni i pieniędzy od bolszewików. Ostatecznie został jednak zdemaskowany i zabity przez ludzi Collinsa. Czy Collins tworząc swoją siatkę opierał się na socjalistach i komunistach? Jest to możliwe. Jeszcze ciekawsza jest według mnie sprawa współpracownika Collinsa w szeregach policji, Neda Broya.
Znów wypada wrócić do dosyć zakłamanego filmu Neila Jordana „Michael Collins”. Widzimy tam policjanta śledzącego Collinsa, który pod wpływem płomiennych przemówień irlandzkiego przywódcy przechodzi na jego stronę i przekazuje mu teczki agentów. Potem jest torturowany i ginie z rąk Brytyjczyków. Historia jakby wzięta z bajek o Leninie, który przemówieniami porywał tłumy nie jest jednak prawdziwa. Eamon „Ned” Broy, bo tak nazywał się ów policjant nie śledził Collinsa. Twierdził po latach, że mimo służby w policji był nastawiony antybrytyjsko i tylko myślał jak by tu się przyłączyć do rebeliantów. Najpierw dostarczał informacji podwładnym Collinsa, a kiedy okazało się, że informacje są prawdziwe, pozwolono mu spotkać się z Collinsem. Broy twierdził, że to podczas jego wspólnych rozmów z Collinsem powstały koncepcje, które przyniosły Irlandczykom sukcesy w wojnie – bezwzględna walka z placówkami policyjnymi na prowincji, zwalczanie donosicieli, groźby pod adresem osób współpracujących z Brytyjczykami.
Gdyby historie opisywane przez Broya były prawdziwe, można by powiedzieć, że to mało znany bohater, któremu Collins zabrał część należnej sławy. Ale jego opowieść budzi wątpliwości.
Wspomnienia, a właściwie zeznania świadka wydarzeń, Neda Broya spisane przez irlandzkich wojskowych historyków zaczynają się od bardzo długiego opisu jego rodzinnych stron, pogranicza hrabstw Kildare i Offaly i patriotycznych tradycji tego obszaru. Można się zastanawiać, po co to wszystko? Tekst był przeznaczony dla Irlandczyków, którzy znali przecież specyfikę centrum swojego kraju i nie potrzebowali wytłumaczenia, że nie dominują tam żadni probrytyjscy protestanci ani unioniści, ale typowi Irlandczycy pragnący wyzwolenia swojego kraju. Według mnie Broy w swoich zeznaniach stara się uwiarygodnić jako patriota. Widoczna w tym pewna przesada budziła już moje podejrzenia. Ale ciekawsze fragmenty miały dopiero nastąpić.
Można się zastanawiać dlaczego Broy, człowiek z takiego patriotycznego środowiska wstąpił do dublińskiej policji miejskiej (DMP), zajmującej się między innymi inwigilowaniem irlandzkich patriotów. On sam tłumaczył to tym, że praca w policji dawała mu możliwość uprawiania sportu, był bowiem zapalonym biegaczem. Tymczasem istniały już wówczas na wyspie sportowe stowarzyszenia nie związane z brytyjską administracją i dla uprawiania sportu nie musiał koniecznie wstępować do policji. No ale przyjmijmy, że jako młody człowiek nie zdawał sobie sprawy, że jego krok ma charakter zdrady. Policja dublińska zbierała informacje dla władz o osobach podejrzanych z powodów politycznych. Ale Broy wspomina głównie aktywność sportową policjantów i stwierdza, że większość funkcjonariuszy popierała autonomię Irlandii. Przeciwstawia dobrą DMP złej Królewskiej Policji Irlandzkiej (Royal Irish Constabulary- RIC), która jego zdaniem umiejętnie prała mózgi swoim funkcjonariuszom i w jej szeregach nawet rekruci z antybrytyjskiego zachodu kraju stawali się zagorzałymi probrytyjskimi unionistami. Funkcjonariusze RIC byli nawet przygotowywani do walki na sposób wojskowy, podczas gdy DMP miała unikać w miarę możliwości używania broni. RIC była zdaniem Broya bardzo skuteczna w zbieraniu informacji, a 90 procent informacji zebranych przez "Królewskich" trafiało również do policji dublińskiej.
Tu dochodzimy do bardzo ważnej sceny z filmu Jordana. Ned Broy wpuszcza Michaela Collinsa do policyjnego archiwum. Wydarzenie takie rzeczywiście miało miejsce, ale okoliczności były inne niż w filmie. W filmie Broy pracuje w zamku w Dublinie, ważnym centrum brytyjskiej administracji. Kręcą się tam różne osoby i nieznany jeszcze wówczas Collins przychodzący do zamku nie budzi wielkiego zainteresowania. Ot, jeszcze jeden informator, który przyszedł zdać relację oficerowi policji. Potem Broy wpuszcza Collinsa do archiwum z teczkami agentów i materiałami z inwigilacji i każe czytać zawartość przy świetle latarki, bo zapalenie światła elektrycznego w archiwum mogłoby kogoś zaalarmować. Kiedy oglądałem scenę w filmie, przyszło mi do głowy, że na pewno nie były to teczki najważniejszych brytyjskich agentów w Irlandii, bo te na pewno były wówczas w Londynie.
Ale tak naprawdę Broy nie wpuścił Collinsa do archiwum w zamku w Dublinie, tylko do archiwum komisariatu na Great Brunswick Street. Był kwiecień 1919 roku. Broy był wtedy sam na nocnej służbie, ale w budynku komisariatu były też pokoje noclegowe dla nieżonatych policjantów. Ci zwykle szli spać około 11 wieczorem, ale dopiero tuż przed planowanym przyjściem Collinsa Broyowi udało się pozbyć z biura swojego kolegi policjanta, który chciał mu pomóc przy opracowywaniu raportów. Po północy przyszedł Collins i jego kolega - Broy wpuścił ich do archiwum i przez kilka godzin zapoznawali się oni z teczkami. O tej wizycie nikt z kierownictwa DMP się nie dowiedział.
Przypomnę, że według Broya w archiwum tym była nie tylko dokumentacja politycznej sekcji DMP, ale również 90 % dorobku informatorów Royal Irish Constabulary, policji będącej główną podporą brytyjskiej władzy. Dziwnym trafem wkrótce po wizycie Collinsa archiwum zostało przeniesione do dublińskiego zamku, gdzie już stale pilnował go więcej niż jeden funkcjonariusz. Dość dziwne, ale przyjmijmy, że Collins miał dużo szczęścia, a Brytyjczycy byli nieudolni i zbyt późno zorientowali się, że zostawiali archiwum w niepewnych rękach.
W filmie Jordana Anglicy odkrywają zdradę Broya, torturują go i zabijają. Jak było naprawdę? W noc Sylwestrową 1920, podczas rewizji u jednego z irlandzkich konspiratorów odkryto napisane na maszynie odpisy dokumentów przechowywanych na North Brunswick Street. Człowiekiem, który najczęściej przepisywał dokumenty na tym komisariacie był Ned Broy i dlatego po kilku tygodniach znalazł się on w więzieniu jako podejrzany o zdradę. Więziono go w Arbour Hill, gdzie przetrzymywano głównie ukaranych dyscyplinarnie żołnierzy armii brytyjskiej. Przebywał w pojedynczej celi. W relacji Broya nie ma żadnych informacji, jak był traktowany w więzieniu, ale sądzę, że tortury zasugerowane w filmie należy włożyć między bajki. Więzienie było pod kontrolą brytyjskich władz wojskowych, które nie pozwalały na bicie więźniów. Co tydzień Broy spotykał się z więziennym kapelanem, który przynosił mu gazety. Przez pierwszych kilka miesięcy nie pozwolono mu kontaktować się z innymi więźniami (co można uznać za dziwne – podstawienie do takich kontaktów jakiegoś więziennego donosiciela mogłoby posłużyć do wyciągnięcia z Broya jakichś faktów). Kiedy po kilku miesiącach doszło do procesu, władze nie wykorzystały żadnego biegłego znającego się na piśmie maszynowym. Według Broya stało się tak dlatego, bo obawiano się, że ekspert z Dublina będzie powiązany z irlandzkimi rebeliantami, a ekspert z Anglii mógłby zostać zastrzelony po przybyciu do Irlandii. Dlaczego zatem władze nie wysłały dokumentów do Anglii w celu zbadania? To kolejna zastanawiająca rzecz w tej historii.
W toku procesu okazało się, że dokumenty komisariatu, których odpisy znaleziono podczas rewizji mógł skopiować także inny policjant - Patrick McCarthy. McCarthy nie pracował już w policji. Mieszkał w Londynie, gdzie pracował w firmie prywatnej prowadzonej przez byłego brytyjskiego oficera służącego w Irlandii w latach 1916-1920. Śledzący przebieg procesu Broya Michael Collins powiadomił McCarthy'ego, że on także może zostać oskarżony o zdradę. Collins zaproponował McCarthy'emu, że umożliwi mu wyjazd do Stanów Zjednoczonych. McCarthy się zgodził. Kiedy z McCarthym zaczęli się kontaktować funkcjonariusze Scotland Yardu, informując go, że będzie musiał jechać zeznawać na procesie w Dublinie, McCarthy zaczął się przed nimi ukrywać, a następnie skorzystał z pomocy Collinsa w wyjeździe do USA. Wkrótce po ucieczce McCarthy'ego ludzie Collinsa podrzucili władzom sfabrykowany dokument, który wskazywał na to, że Broy nie jest bliżej znany ludziom Collinsa i że popiera brytyjskie władze. Wkrótce potem doszło do rozejmu angielsko-irlandzkiego i Broy został wypuszczony.
We wspomnieniach Broya mamy wyraźną sugestię, że ucieczka McCarthy'ego i sfabrykowany przez ludzi Collinsa dokument odwróciły podejrzenia od jego osoby. Ponadto Collins, negocjując z Brytyjczykami uwolnienie irlandzkich więźniów w związku z rozejmem, miał nalegać na zwolnienie również Broya, mimo że był on funkcjonariuszem policji, co znacznie utrudniało sprawę. Rzeczywiście Broy został zwolniony za kaucją, którą wpłacił jego brat i pewien właściciel pubu. W momencie zwolnienia z więzienia Broy został również zwolniony ze służby i co, myślę, jest też niezłą ciekawostką, dostał pensję policjanta za kilka miesięcy pobytu w więzieniu Arbour Hill. Bo w momencie aresztowania ktoś zapomniał go zwolnić z policji.
Przyjmijmy, że było tak jak opowiadał Broy. Że Brytyjczycy dali się oszukać tak wiele razy. Co powinien był zrobić po tym cudownym ocaleniu Ned Broy? Oczywiście ukryć się na jakiś dłuższy okres, żeby Brytyjczycy dalej trwali w przekonaniu, że to McCarthy był kretem Collinsa w policji. Ale Broy nie tylko nie zaprzestał kontaktów z Michaelem Collinsem, ale zrobił coś w moim przekonaniu nieprawdopodobnego jak na zdrajcę Korony brytyjskiej. Otóż zgodził się na propozycję Collinsa wyjazdu do Londynu jako jego osobisty sekretarz na rozmowy pokojowe z Anglikami. Delegacja „terrorystów” jak określano Irlandczyków była z pewnością po obserwacją. Jeśli nawet w Irlandii rządził wówczas Collins, tak jak to usiłuje przedstawiać Broy w swoich wspomnieniach, to zupełnie inna sytuacja była w Londynie. Anglicy z pewnością zorientowali się kto towarzyszy Collinsowi. Towarzyszenie Collinsowi było ze strony Broya niejako przyznaniem się do winy w kwestii wynoszenia dokumentów. W jednej z poprzednich notek pisałem jak Anglicy potraktowali „zdrajcę” Rogera Casementa. Zdrada Broya miała dużo poważniejsze konsekwencje niż zdrada Casementa. A jednak w przypadku Broya nie było żadnych przejawów zemsty ze strony Anglików.
Moim zdaniem Broy tylko pozornie współpracował z Michaelem Collinsem. Podsuwał mu starannie wyselekcjonowane przez Brytyjczyków dokumenty, a całe jego uwięzienie było grą pozorów. Podczas negocjacji w Londynie pilnował Collinsa z ramienia służb brytyjskich (zajmował nawet sąsiedni pokój w hotelu). Trzeba pamiętać, że w momencie spotkania Collins-Broy ten pierwszy miał zaledwie 28 lat i w ogóle nie miał pojęcia o tym jak funkcjonuje policja w Irlandii. Myślę, że starszy tylko o 3 lata, ale dużo bardziej doświadczony Broy mógł początkowo wyprowadzić w pole Collinsa. Niestety wspomnienia Broya urywają się na 1921 roku i nie można się z nich dowiedzieć, co Broy robił w chwili śmierci Michaela Collinsa w zasadzce w hrabstwie Cork w 1922 roku.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać absurdalna sugestia, że brytyjski agent Broy namawiał Michaela Collinsa do mordowania brytyjskich donosicieli i do zniszczenia policyjnych sił Royal Irish Constabulary. Ale już w niektórych z poprzednich notek pisałem, że według mnie Imperium planowało od dawna wycofanie się z kłopotliwego rządzenia bezużytecznym południem Irlandii aby wzmocnić władzę nad cenną północą wyspy. Trzeba było tylko przekonać angielską opinię publiczną, że wycofanie się z Dublina jest rzeczą pożądaną i dać Irlandczykom taką nauczkę, żeby nie ośmielali się nawet planować sięgnięcia po Belfast. Obu tym celom służyła brudna wojna angielsko-irlandzka z lat 1919-1921 i wojna domowa w Irlandii w latach 1922-1923 sprowokowana przez brytyjskich agentów. Kiedy państwo kolonialne wycofuje się z jakiegoś terenu, problemem są zawsze ludzie dotychczas lojalni wobec metropolii. Mogą oni opóźniać zaplanowany proces. Takimi ludźmi byli policjanci Royal Irish Constabulary i donosiciele. Pozbycie się ich rękami ludzi Michaela Collinsa ułatwiło zaplanowany proces wycofania się Brytyjczyków z południowej Irlandii. A krew została na rękach Collinsa i jego ludzi. Pragnący pokoju mieszkańcy Anglii nie chcieli już z tymi strasznymi Irlandczykami mieć nic wspólnego. Być może Collins zaczynał rozumieć w jaką rozgrywkę został wciągnięty. To co planował w 1922 r. wskazywało, że działał już samodzielnie, bez podpowiedzi Broya. Ale te plany – pomoc katolikom z Ulsteru, to było coś czego Imperium nie mogło tolerować. Collins został zamordowany, według wersji oficjalnej przez wrogów z IRA.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)