BoanergesX BoanergesX
773
BLOG

Bajka jak Miś

BoanergesX BoanergesX Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 11

    Swego czasu pewien profesor mawiał że historia do XVI wieku to bajki, a od niego to tylko propaganda. Prawdopodobnie mówił to zupełnie innymi słowami i być może w zupełnie innym kontekście. W tym przypadku zastanowienie się nad tym co ten profesor miał na myśli jest niepotrzebne i byłoby stratą czasu. To co tutaj piszę będzie o pewnej historii, a właściwie histerii w jaką wpadły pewne osoby, grupy i być może organizacje ze względu na opowiadaniu, a raczej pisaniu. Pewnego razu człowiek o Anielskim Imieniu Zwiastującym Dobrą Nowinę, mający nazwisko Ostatniego Zastępującego Apostoła z uszlachetnioną końcówką, postanowił, w przypływie weny lub czegoś innego – kto to wie? - mniejsza o to. Pewnego razu postanowił zapisać swoje opowieści w postaci szlachetnej formy, dość lubianej, jaką jest baśń. Wróćmy teraz do profesora, który występuje na początku tej opowieści. Profesorowie z reguły to mądrzy ludzie. Ludzie mądrzy wszak się też mogą pomylić, a nawet mylić. Ten profesor się pomylił i prawdopodobnie myli się nadal. Historia to bajki, jednak nie takie zwykłe. To są bajki żywe – pisząc wprost, prawda w nich nie jest ukryta w postaci alegorycznej, tylko rzeczywistej. Nadal są to bajki, a każda bajka ma mieć morał, który jest pouczeniem, dosłownie pouczeniem innych. Bajki żywe pouczają nas o rzeczywistości i życiu oraz jak żyć. Ujmę to prościej. Wszystko, dobra prawie wszystko co ma w tytule lub sobie słowo Historia lub inne odpowiedniki (głównie podręczniki), jest po prostu zwykłą, przyzwoitą propagandą. Taki motyw zbrodni przyjął nasz Baśniopisarz. W praktyce to co autor Baśni zawarł w swoich historiach, dla mnie nie jest niczym ani nowym, ani zaskakującym, mimo iż jestem patentowanym uczycielem historii. Jedyne co mnie pociągało do grafomanii, a tym bardziej, o zgrozo, upublicznienia jej jest znalezienie u tego Baśniopisarza odpowiednich słów, na to co wiedziałem od dawna. Słowa te są dwa – Doktryna i Budżet. Trzeba wiedzieć co robić i mieć za co to robić. Dlatego polecam przeczytać blog i książki p. Gabriela Maciejewskiego vel Coryllus, w celu użyźnienia swojego umysłu. Uwaga, nie trzeba się z nim zgadzać, trzeba tylko pomyśleć.

P. S. Dołączam pewien tekst, który kiedyś skleciłem wysłuchując żywego słowa Coryllusa:

O zakonach i ich zakładniku

Imperia są różne. Jedne małe, drugie duże. Inne związane z posiadaniem ziemi, które mądrzy i ci niemądrzy historycy utożsamiają z terytorium. Znowu inne mają zupełnie przeciwny charakter, są to bezwzględne rządy dusz i nad duszami, czy to w postaci towaru, tak obszernie rozumianego że materialne mury ograniczające tą właśnie cechę towaru musiały zostać zburzone, czy może pewnej doktryny zwanej mniej drastycznie i mniej niepopularnie, jako piękna idea. Do tej drugiej kategorii zaliczamy wszelkiego rodzaju stowarzyszenia, spółdzielnie i organizacje niejakiego Kościoła katolickiego, złączone pod postacią jednego słowa - Zakon, które w przeciwieństwie do innych związanych z laickim organizacjami, okazały się znacznie lepsze i dobre. To coś, Zakon, przejął najlepsze cechy Kościoła katolickiego w wymiarze czysto i zupełnie materialnym. Zakon nazwać organizacją sieciową jest nie tylko nietaktem, ale wręcz obrazą i obnażeniem swojej własnej głupoty, w złagodzonej wersji tylko niewiedzy. Wręcz przeciwnie, Zakon od swojej Matki Kościoła, przeją strukturę którą można nazwać krzyżową, lub jeszcze ładniej - krucyfiksową. Gdy odrzucimy wszystkie pojęcia przeciwne i antagonistyczne wobec symbolu krzyża i umieścimy go w społeczeństwie, a właściwie na jego tle, zobaczymy że krzyż jest przestrzenny. Sieć natomiast, taka którą przędzie jakiś mały pajączek bądź wielki naród i jeszcze większy wódz, jest płaska i ona się poza ten porządek nie wychyla. Taka sieć, w naszym przykładzie krzyża, jest po prostu jego poziomą belką i raczej charakteryzuje możliwości działania wykorzystując dobre i najwartościowsze cechy organizacji sieciowych. Pionowa belka jest mocno osadzona w ziemi i strzela niczym gotyckie wieże katedr, mocno w górę. Oznacza to tylko że Zakony, jak i cały Święty Kościół katolicki ma wszechpotężną doktrynę nie z tego świata oraz budżet oparty na tym co jest najbardziej wartościowsze na tej pięknej ziemi - ludzi. Po krótkim przybliżeniu różnicy między organizacją sieciową a krucyfiksową, należy skupić się nad oparciem tej doktryny oraz jej realizacji w świecie. Zakony wynalazły lub właściwie odkryły coś co możemy nazwać tajną bronią. Nikt przedtem i potem tego tak nie wykorzystał, nie wdrożył, nie opanował. Przed tą bronią boi się każdy król i każdy chłop. Przed nią uciekają wszyscy burżuje, jak i nędznicy. Brzydki mężczyzna i piękna niewiasta oraz ładny mężczyzna i mniej piękna niewiasta, nie chcą wiedzieć ani widzieć jej. Gdy nadchodzi, każdy ma w oczach strach. Ona daje bogactwo, ona zabiera wszystkim po równo i nierówno. Ten kto ją opanuje ma niezależność i władzę. Zakony, poczynając od synów i córek św. Benedykta, przez ubogich sług św. Franciszka i Dominika, aż po Towarzyszów Pana Jezusa i innych bogobojnych grup, opanowały ją dogłębnie aż stała się ich zakładnikiem. Broń ta, ma na imię Bieda.

BoanergesX
O mnie BoanergesX

"W ostatecznym rozrachunku nie będzie ważne, czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą czy cepem, ważne będzie po której stronie walczyliśmy." i "Gdyby ludzie myśleli niezależnie - to jest, niezależnie od innych ludzi - każdy zaczynałby rozumować zawsze od początku i docierał prawdopodobnie tam, gdzie dotarł przed nim jego ojciec. Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa." G. K. Chesterton "To co wiem, już mi w pełni wystarczy. Jesteśmy w strasznym stanie. To co oni z nami zrobili, i to cośmy ze sobą pozwolili zrobić, woła o pomstę do Nieba. Mam nadzieję, że Pan Bóg jest naprawdę nieskończenie wyrozumiały." Krzysztof Osiejuk „Jeśli chcecie mnie obrazić, to nazywajcie mnie dziennikarzem” Ja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura