„Lekcja historii w małej szkole, w latach siedemdziesiątych jakże długiego PRLu. Młody licealista Tomasz otworzył swój podręcznik na stronie 144. Ładna Pani Nauczycielka, mimo iż miała swoje lata, wyglądała jakby o dwanaście lat młodziej niż inne panie w jej wieku, stała pod tablicą. Była ona bardziej dojrzalsza niż jego starsze koleżanki – tak przynajmniej wydawało się Tomaszowi, który mimo zainteresowania płcią piękną, podobnie jak jego koledzy, nic nie wiedział i póki co, nic nie wskazywało by się dowiedział choć trochę więcej. Bardziej interesowała go historia zaplutego karła reakcji na świecie, czyli Zjednoczonych Państw Ameryki (USA). Wiedzę tą czerpał z jakże mądrego i uczciwego podręcznika – Winnetou Karola Maya. Trzymając książkę pod ławką, mógłby tak godzinami czytać o przygodach wodzów i żołnierzy, Indian i Anglików, gdyby nie to, że w tej chwili Pani Nauczycielka odwróciła się od tablicy i zadała pytanie, które spadło niczym burza na prerii – Kto jest największym przywódcą na świecie? Tomasz ledwo przełkną ślinę, spojrzał na książkę, później na podręcznik i znów na książkę. Wtedy pomyślał >>Business Is Business<< - Włodzimierz Lenin jest największym przywódcą na świecie – odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy, ku zadowoleniu Pani Nauczycielki.” - ten przydługi wstęp jest moją wariacją literacką pewnego kawału opowiedzianego mi przez jednego nauczyciela.
Piszę to wszystko gdyż zostałem wywołany do tablicy, a teraz, w tym nowoczesnym XXI wieku, do napisania notki na blogu. Oczywiście zgłosiłem się sam i tylko przez moją część duszy wojownika lub bojownika, jak kto woli. A więc czas zacząć moje kolejne wywody – Miś się obudził. Historia jako propaganda? Tak! Przykładem tego są Podręczniki PRLu. Mógłbym coś tu dodać, jednak wystarczy po prostu sobie je przejrzeć i zobaczyć jakie tam są brednie, nie tylko dotyczące czasów XX wieku – faktycznie te są najbardziej spropagandyzowane, a także Średniowiecza, przykład: zwyczajny średniowieczny chłop (nie lubię uśrednień, jednak inaczej nie mogę napisać w takiej krótkiej notce) pracował... wiecie ile pracował?... pracował na podatki i daniny tylko czterdzieści dni w roku, a resztę na siebie – w niektórych krainach i latach państw średniowiecznych miał też jedną trzecią wolnego roku od roboty. Nie będę porównywał do naszych czasów... W tych Podręcznikach występuje coś takiego jak marksistowska historia dziejów lub materialistyczna historia filozofii. Jest to granat dymny rzucony w celu zadymienia pewnych prawd. Jak już wcześniej napisałem w poprzedniej notce ważna jest Doktryna i Budżet. Nie wolno tego rozdzielać. Pieniądze nie kształtują ludzi, pieniądze pozwalają im na realizację celów. Inną właściwością tych Podręczników, było także przedstawianie zdjęcia lub rysunku obok pewnego tekstu – wszystko ręcznie i zgrabnie dopasowane, by przekaz był dwukrotnie mocniejszy. Nieważne że obraz pochodził z innego miasta lub kraju, a nawet innej linii czasowej. Ważne by odpowiednio pasował. Tu dochodzimy do arrasu przedstawiającego myśliwego z psem – co to źródło nam „mówi”? Że myśliwy jest z psem i dopiero jego interpretacja - porównanie, analiza i wnioski, różnymi metodami, dają nam właśnie Historie.
A Historie piszą zwycięscy.
"W ostatecznym rozrachunku nie będzie ważne, czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą czy cepem, ważne będzie po której stronie walczyliśmy." i "Gdyby ludzie myśleli niezależnie - to jest, niezależnie od innych ludzi - każdy zaczynałby rozumować zawsze od początku i docierał prawdopodobnie tam, gdzie dotarł przed nim jego ojciec. Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa." G. K. Chesterton "To co wiem, już mi w pełni wystarczy. Jesteśmy w strasznym stanie. To co oni z nami zrobili, i to cośmy ze sobą pozwolili zrobić, woła o pomstę do Nieba. Mam nadzieję, że Pan Bóg jest naprawdę nieskończenie wyrozumiały." Krzysztof Osiejuk „Jeśli chcecie mnie obrazić, to nazywajcie mnie dziennikarzem” Ja
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura