BoanergesX BoanergesX
964
BLOG

Bajka jak Miś. Podręczniki PRLu

BoanergesX BoanergesX Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

 „Lekcja historii w małej szkole, w latach siedemdziesiątych jakże długiego PRLu. Młody licealista Tomasz otworzył swój podręcznik na stronie 144. Ładna Pani Nauczycielka, mimo iż miała swoje lata, wyglądała jakby o dwanaście lat młodziej niż inne panie w jej wieku, stała pod tablicą. Była ona bardziej dojrzalsza niż jego starsze koleżanki – tak przynajmniej wydawało się Tomaszowi, który mimo zainteresowania płcią piękną, podobnie jak jego koledzy, nic nie wiedział i póki co, nic nie wskazywało by się dowiedział choć trochę więcej. Bardziej interesowała go historia zaplutego karła reakcji na świecie, czyli Zjednoczonych Państw Ameryki (USA). Wiedzę tą czerpał z jakże mądrego i uczciwego podręcznika – Winnetou Karola Maya. Trzymając książkę pod ławką, mógłby tak godzinami czytać o przygodach wodzów i żołnierzy, Indian i Anglików, gdyby nie to, że w tej chwili Pani Nauczycielka odwróciła się od tablicy i zadała pytanie, które spadło niczym burza na prerii – Kto jest największym przywódcą na świecie? Tomasz ledwo przełkną ślinę, spojrzał na książkę, później na podręcznik i znów na książkę. Wtedy pomyślał >>Business Is Business<< - Włodzimierz Lenin jest największym przywódcą na świecie – odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy, ku zadowoleniu Pani Nauczycielki.” - ten przydługi wstęp jest moją wariacją literacką pewnego kawału opowiedzianego mi przez jednego nauczyciela.

Piszę to wszystko gdyż zostałem wywołany do tablicy, a teraz, w tym nowoczesnym XXI wieku, do napisania notki na blogu. Oczywiście zgłosiłem się sam i tylko przez moją część duszy wojownika lub bojownika, jak kto woli. A więc czas zacząć moje kolejne wywody – Miś się obudził. Historia jako propaganda? Tak! Przykładem tego są Podręczniki PRLu. Mógłbym coś tu dodać, jednak wystarczy po prostu sobie je przejrzeć i zobaczyć jakie tam są brednie, nie tylko dotyczące czasów XX wieku – faktycznie te są najbardziej spropagandyzowane, a także Średniowiecza, przykład: zwyczajny średniowieczny chłop (nie lubię uśrednień, jednak inaczej nie mogę napisać w takiej krótkiej notce) pracował... wiecie ile pracował?... pracował na podatki i daniny tylko czterdzieści dni w roku, a resztę na siebie – w niektórych krainach i latach państw średniowiecznych miał też jedną trzecią wolnego roku od roboty. Nie będę porównywał do naszych czasów... W tych Podręcznikach występuje coś takiego jak marksistowska historia dziejów lub materialistyczna historia filozofii. Jest to granat dymny rzucony w celu zadymienia pewnych prawd. Jak już wcześniej napisałem w poprzedniej notce ważna jest Doktryna i Budżet. Nie wolno tego rozdzielać. Pieniądze nie kształtują ludzi, pieniądze pozwalają im na realizację celów. Inną właściwością tych Podręczników, było także przedstawianie zdjęcia lub rysunku obok pewnego tekstu – wszystko ręcznie i zgrabnie dopasowane, by przekaz był dwukrotnie mocniejszy. Nieważne że obraz pochodził z innego miasta lub kraju, a nawet innej linii czasowej. Ważne by odpowiednio pasował. Tu dochodzimy do arrasu przedstawiającego myśliwego z psem – co to źródło nam „mówi”? Że myśliwy jest z psem i dopiero jego interpretacja - porównanie, analiza i wnioski, różnymi metodami, dają nam właśnie Historie.

A Historie piszą zwycięscy.

BoanergesX
O mnie BoanergesX

"W ostatecznym rozrachunku nie będzie ważne, czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą czy cepem, ważne będzie po której stronie walczyliśmy." i "Gdyby ludzie myśleli niezależnie - to jest, niezależnie od innych ludzi - każdy zaczynałby rozumować zawsze od początku i docierał prawdopodobnie tam, gdzie dotarł przed nim jego ojciec. Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa." G. K. Chesterton "To co wiem, już mi w pełni wystarczy. Jesteśmy w strasznym stanie. To co oni z nami zrobili, i to cośmy ze sobą pozwolili zrobić, woła o pomstę do Nieba. Mam nadzieję, że Pan Bóg jest naprawdę nieskończenie wyrozumiały." Krzysztof Osiejuk „Jeśli chcecie mnie obrazić, to nazywajcie mnie dziennikarzem” Ja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura