BoanergesX BoanergesX
346
BLOG

Bajka jak Miś. Alfons Manikongo

BoanergesX BoanergesX Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 W roku 1482 dzieją się ciekawe wydarzenia. Oto w tym roku portugalski żeglarz D. Cão pokonuje wody Atlantyku i dociera do ujścia rzeki Kongo. Napotkani tubylcy cieszą się z takiej wizyty. Najbardziej cieszą się z tego lokalni wodzowie, którzy zaczynają całkiem opłacalne kontakty z nowymi klientami. Cieszy się także Nzinga Nkuwu.

Nzinga Nkuwu cieszy się tym bardziej, gdyż jest władcą wielkiego państwa w Afryce Środkowej, obejmujące tereny dzisiejszego Konga, Demokratycznej Republiki Konga, Gabonu i Angoli, więc jest to państwo bardzo ogromne. To jemu są podporządkowani lokalni wodzowie, którzy rozpoczęli interesy biznesowe z nowymi klientami. Przy okazji Nzinga Nkuwu i jego poddani dowiadują się o religii chrześcijańskiej. Nowi przybysze, jak i nowa religia tak spodobały się Manikongu, że już 3 maja 1491 roku przyjmuje katolicyzm wraz z rodziną i swoim dworem. Rozpoczyna się powolna chrystianizacja ziem afrykańskich. Jaka była główna przyczyna podjęcia takiej decyzji? Czy może władca Królestw Konga dał się przekupić jakimiś europejskimi błyskotkami? W to wątpię, gdyż poziom gospodarki ówczesnego Konga był na takim samym poziomie co inne kraje europejskie. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że handel z Portugalczykami przynosił zyski także Manikongu. Nzinga Nkuwu przyjął imię Jan, na cześć króla portugalskiego i władał jeszcze jako Manikongo przez piętnaście lat.

Jego następca Nzinga Mbemba, który przyjął na chrzcie imię Alfons, był już katolikiem nie tylko politycznym, ale też i praktycznym. Ten oto władca podporządkował swoje państwo Portugalii. Może być to dziwne zachowanie skoro można było prowadzić taką samą politykę jak jego ojciec i nie podpadać w zależność wobec obcego państwa. Być może Alfons Manikongo zastosował się do takiej polityki, którą w jednym zdaniu streścił bohater w filmie Patriota, grany przez Mela Gibsona: „Zechce mi Pan objaśnić sens wymiany tyrana oddalonego o trzy tysiące mil, na trzy tysiące tyranów mieszkających o milę?”. Należy pamiętać, że po śmierci Jana Manikongo wybuchła wojna o władzę oraz bunty lokalnych władców, które zagrażały państwu, a to właśnie dzięki pomocy Portugalczyków udało się przywrócić spokój. Dodatkowo Królestwo Portugalii było eksporterem mnichów i księży, którzy prócz czynności Sacrum zajmowali się też Profanum. Byli oni potrzebni Alfonsowi, żeby umocnić państwo, któremu zagrażały od północy i zachodu islamskie państwa, a od południa pogańskie plemienia ludożerców. Być może, zagrożenie islamskich państw było jednym z powodów przyjęcia katolicyzmu, przez ojca Alfonsa. Dodatkowo Portugalczycy mieli tą jedną zaletę, że nie penetrowali państwa wgłąb, a tym samym Alfons Władca Konga mógł sobie pozwolić na suwerenną politykę w Afryce.

Jedynym problemem, z którym Czarny Konstantyn, tak został nazwany Alfons Manikongo, sobie nie poradził był problem niewolnictwa. Niewolnictwo w jego królestwie było dozwolone, jednak dotyczyło tylko jeńców wojennych. Był to coś normalnego, gdyż odstraszało potencjalnych wrogów. Podobnie jak prywatne przywileje nadane przez papieży kilku władcom chrześcijańskim, którzy mogli brać w niewole tych arabów, którzy nie przeszli na chrześcijaństwo, a atakowali terytoria tychże władców. Prawdopodobnie handel niewolnikami to była zemsta Portugalczyków oraz ich mocodawców, za suwerenną politykę Alfonsa i jego arcykatolickie postępowanie. Handel niewolnikami powodował bogacenie się pewnych ludzi i organizacji w samym państwie Alfonsa, jednakże wyprawy wojenne poza granice państwa były zbyt kosztowne, łatwiej było wywołać walki plemienne między lokalnymi wodzami i branie współobywateli w niewole jako jeńców. Tam gdzie wojna, tam i zniszczenie gospodarki terenu, która dawała budżet władcy. Kongo zostało przez to osłabione, jednak do śmierci Alfonsa, nadal było poważnym graczem w Afryce.

BoanergesX
O mnie BoanergesX

"W ostatecznym rozrachunku nie będzie ważne, czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą czy cepem, ważne będzie po której stronie walczyliśmy." i "Gdyby ludzie myśleli niezależnie - to jest, niezależnie od innych ludzi - każdy zaczynałby rozumować zawsze od początku i docierał prawdopodobnie tam, gdzie dotarł przed nim jego ojciec. Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa." G. K. Chesterton "To co wiem, już mi w pełni wystarczy. Jesteśmy w strasznym stanie. To co oni z nami zrobili, i to cośmy ze sobą pozwolili zrobić, woła o pomstę do Nieba. Mam nadzieję, że Pan Bóg jest naprawdę nieskończenie wyrozumiały." Krzysztof Osiejuk „Jeśli chcecie mnie obrazić, to nazywajcie mnie dziennikarzem” Ja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura