„W dniu, w którym Pan podał Amorytów w moc Izraelitów, rzekł Jozue w obecności Izraelitów: «Stań słońce, nad Gibeonem! I ty, księżycu, nad doliną Ajjalonu!» I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż pomścił się lud nad wrogami swymi. Czyż nie jest to napisane w Księdze Sprawiedliwego: «Zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu?». Nie było podobnego dnia ani przedtem, ani potem, gdy Pan usłuchał głosu człowieka.”
Niestety, tak to bywa, że przez różne ułomności ludzi nie doczekamy się obecnie biografii Kopernika. Dlatego postanowiłem napisać ten tekst. Jak wiem ze szkoły, podobno Mikołaj Kopernik zrobił jakiś przewrót. Gdyby go porównać do XX wieku, to pewnie nazywano go Che Guevarą Astronomii. To chyba tyle, jeśli chodzi o wiedzę ze szkoły. Co jeszcze wiemy na temat Mikołaja K.? Kto był w Toruniu na jakiejś turystycznej wędrówce może się dowiedzieć, szczególnie od przemiłych pilotów turystycznych wycieczek, że Kopernik nie był Niemcem, ani Polakiem, tylko był Toruńczakiem (powinno być toruńczykiem, ale jakoś taka odmiana mi bardziej pasuje). Jeszcze dodają, ci przemili oprowadzacze, że z Kopernika to był Don Juan i miał aż jedną kochankę. Co do pierwszej sprawy, to jak dla mnie bez różnicy czy M. Kopernik był Niemcem lub Polakiem albo jak chce popularny obecnie zespół w swojej piosence, Kopernik był Warmiakiem. Na pewno, cytując dalej ten zespół, Kopernik nie był babą. Ważne tak naprawdę komu służył lub za jaką opcją się Mikołaj Kopernik opowiadał. Był kanonikiem, a jedno ze swoich dzieł dedykował papieżowi, więc opowiadał się za Kościołem i papiestwem. Był on także wierny Królestwu Polski, a najlepszy przykład temu dał w liście do Króla Polski prosząc o pomoc przeciwko Krzyżakom. Druga sprawa, którą ja nazywam historią pudelkową, dotyczy tego że kanonik Mikołaj Kopernik miał romans ze swoją gospodynią Anną Schilling. Czy miał, czy nie trudno to rozstrzygnąć. Jednak ja nie daję wiary oskarżeniom biskupa Jana Dandyszka, który był członkiem Towarzystwa ożralców i opilców oraz humanistą (taki ówczesny hipis czy hipster). Na podłości i cwaniactwa Dandyszka nie mam siły i nie będę tego opisywać. Teraz mała dygresja. Mikołaj Kopernik urodził się w Toruniu. Toruń w XV wieku był najbogatszym miastem pruskim i to on w sumie finansował wojska polsko-litweskie w wojnie z Krzyżakami. W XVI wieku Toruń był tylko bogaty.
Teraz należy przejść do kwestii najbardziej zastanawiającej i przewodniej tej notki. Dlaczego dzieło Mikołaja Kopernika o tytule De revolutionibus orbium coelestium, dedykowane papieżowi, zostało wydrukowane dopiero po śmierci autora? Dlaczego w czasach gdy był boom na druk, Kopernik nie wydrukował swojego dzieła? Cóż, nie ma żadnego powodu, gdyż są aż trzy.
Pierwszy powód dotyczy wcześniejszego dzieła jakie dokonał nasz kanonik warmiński. Należy się przenieść do roku 1517. Rok ten jest szczególny, gdyż niejaki mnich augustiański Marcin Luter przybija jakiś papier na drzwiach kościoła. Oto kolejny człowiek, który chciał coś zdziałać, jednak odzew nie był zbyt duży, co zasmuciło prostego mnicha, który chciał dobrze. W tym roku powstaje pierwsza wersja tekstu zwanego popularnie Traktatem o monetach. Dalej idzie opornie, jednak udaje się Mikołajowi wydać ten tekst. Po wydaniu dzieją się straszne rzeczy. Niektórzy mdleją, innych dopada lekki zawał serca, jedni przeklinają, drudzy pocą się z nerwów lub strachów, a trzeci myślą o seryjnych zabójcach lub samobójcach. Dzieje się to wszystko przy stołach, łożach, dworach władców Cesarstwa, władców Prus, władców Anglii, a nawet władców Turcji. Wszystko przez treści zawarte w tym małym dziełku. Co tam było zawarte, że wielu ludzi dostało tylu ataków? Była tam zawarta wiedza tajemna, wiedza dotycząca niszczenia państw i grabienia ludzi. Skoro wiadomo jak to się dzieje, to łatwiej się zabezpieczyć przed zniszczeniem i grabieniem. Tego nie chcieli ówcześni najważniejsi gracze polityczni, którzy w niszczeniu i grabieni byli sami wyspecjalizowani, a taką wiedzą nie można się dzielić z każdym. Po czymś takim, to że Mikołaj Kopernik żył jeszcze ponad dwadzieścia lat, możemy śmiało przypisać Opatrzności Bożej.
Drugi powód dotyczy sfery idei i ich konsekwencji. Tak, idee mają konsekwencje. Po raz kolejny musimy zanurkować w odmęty przeszłości. Musimy się przenieść o siedemset lat wcześniej do Buonconvento koło Sieny. Mamy ciepły sierpień, a ludzie powinni być radośni, lecz tak nie jest. Na naszych oczach, a my możemy sobie na to pozwolić, widzimy nagły zgon Henryka VII z dynastii Luksemburgów. Henryka Świętego Cesarza Rzymskiego, po wieki Augusta. Umarł Cesarz, upadła Monarchia Universalis, zgasło Słońce. Słońce? Jak to słońce? Tutaj musimy poczytać trochę Dantego Alighieri, aby to zrozumieć. Dante napisał traktat De Monarchia, który odnosi się do Henryka VII. W tym traktacie przedstawił Dwa Słońca ludzkości. Cesarz przedstawiony jest jako jedno ze Słońc, które oświetla rodzajowi ludzkiemu drogę do świata. Drugim, i do rozważań o Koperniku ważniejszym, Słońcem jest papiestwo, które oświetla rodzajowi ludzkiemu drogę do Boga. Jednak cesarz Henryk umarł, a w raz z nim Cesarstwo jako Słońce ludzkości. Pozostało tylko jedno Słońce – Papiestwo. Teoria heliocentryczna Kopernika, która nie była niczym nowym (już starożytny Arystarcha z Samos o niej mówił, a nawet pisał; na średniowiecznych uniwersytetach te teorie były dyskutowane na wszelkie sposoby), idealnie pasowała do tego ideału. Wszystko miało krążyć wokół papiestwa. Jednak już od 1525 roku nikomu się to nie podobało, a szczególnie Prusom, które stały się heretyckie by nie być podległe papiestwu. Tym bardziej Anglii i Habsburgom. Tutaj mogę napisać że największymi wrogami w dziedzinie idei, wobec dzieła Kopernika, był Filip Melanchton i Marcin Luter, który określił Kopernika – Der Narr (Ten głupiec).
Trzeci powód był bardzo praktyczny i pragmatyczny. Paradoksalnie, najlepiej wyjaśnia to dokument tłumaczący wpisanie dzieła o obrotach sfer na Indeks Ksiąg Zakazanych, z roku 1620. Tutaj trzeba przedstawić mały szczegół dotyczący samego Indeks Ksiąg Zakazanych. Indeks dzielono na trzy kategorie. Pierwsza, dotyczyły książek które były uznane za prohibita (zakazane), a druga, jako najsurowsza sankcja, otrzymywały książki uznane za damnata (potępione). Dzieło Mikołaja Kopernika dostało sankcje, o bardzo ciekawym tytule, suspensum donec corrigatur (zawieszenie do czasu wprowadzenia poprawek). Zawieszenie do czasu wprowadzenia poprawek – to należy zapamiętać. Dokument ten rozpoczyna się takim oto zdaniem po łacinie: Libros Copernici omnino pro utilitate Reipublicae Christianae conservandos ac sustinendos esse – co można tłumaczyć – Księgi Kopernika należy całkowicie zachować i ocalić dla pożytku Rzeczypospolitej Chrześcijańskiej. Takie jest pierwsze zdanie dokumentu, który według propagandy, dzisiejszej propagandy mówi o „potępieniu” Kopernika przez katolików. Proszę jeszcze raz to zdanie przeczytać i tak na wszelki wypadek jeszcze trzy razy. Następnie, dokument ten ma jeszcze więcej smaczków, gdyż stwierdza, że dzieło Mikołaja Kopernika i jego obliczenia astronomiczne, przyczyniły się do reformy kalendarza. Kto włada kalendarzem ten ma czas. Dzieło to zawiera bardzo praktyczne treści w wielu dziedzinach życia, o np. w nawigacji. A wiedza powinna być tylko znajoma ludziom wtajemniczonym, a nie powszechna, czyli katolicka. A tego było już za dużo, szczególnie po Taktacie o monetach.
Teraz takie postscriptum. Ja nie mogłem znaleźć dzieł Mikołaja Kopernika w internecie po polsku, może dlatego że za bardzo nie szukałem, a powinny one być dostępne dla każdego, czyż nie? Oryginał, O obrotach sfer niebieskich, został ukradziony, w sposób genialny i komiczny jednocześnie - po prostu został zamówiony i wyniesiony z biblioteki.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)