BoanergesX BoanergesX
393
BLOG

Bajka jak Miś. Oto Indie, czyli Małżeństwo, Miasto i Mapy

BoanergesX BoanergesX Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 Małżeństwo, nawet w dzisiejszych czasach, oprócz namiętności i uczuć zawsze będzie skalkulowane na wszelakie dobra materialne wynikające ze zmiany stanu. Dotyczy to każdego, a tym bardziej małżeństw typowo politycznych. Takim małżeństwem politycznym był związek zawarty między Izabelą i Ferdynandem. Izabela była królem Kastylii i Leónu, a Ferdynand królem Aragonii – dwóch najsilniejszych państw na półwyspie iberyjskim.

W naszej bajce mamy już małżeństwo, teraz potrzeba miasta. Miast iberyjskich jest wiele, jednak do tej bajki tylko jedno miasto iberyjskie się dostało – miastem tym jest Grenada. Granada była stolicą Emiratu, ostatniej pozostałości po arabskim imperium w Europie. Miasto to miało wyjątkowego pecha do małżonków i swojej lokalizacji. Jednak po kolei. Przed panowaniem Izabeli, królestwo Kastylii i Leónu było targane różnymi wojnami. Na wojnie da się zarobić, ale nie na długiej wojnie, która dodatkowo wyniszcza własne terytorium. Wojen mieli już wszyscy dość w Kastylii i Leónie, a szczególnie patrycjaty miast, które zaczęły odczuwać bolączki wojenne. Gdy królem została młoda Izabela wojny się skończyły i nastąpił rozwój miast, a tym samym bogacenie ich właścicieli. Izabela podjęła także decyzje o powstaniu Santa Hermandady, opartej na lokalnych Hermandadach. Hermandady były połączeniem Wojskowych Służb Miejskich z Agencją Bezpieczeństwa Miasta, czyli zajmowały się wykonywaniem wszelakiej maści zadań gospodarczych (głównie cła) i mniej gospodarczych (policja, obrona, sądownictwo), kosztem właścicieli ziemskich. Po ustanowieniu Santa Hermandady, do ich obowiązków dochodzi pobór podatków i rekrutów. Należy pamiętać o Santa Hermandada.

Ferdynand zostaje królem Aragonii, już jako małżonek Izabeli. Wynika to z polityki dworu aragońskiego, który potrzebował wsparcia by utrzymać swoje posiadłości śródziemnomorskie. Koronie Domu Aragońskiego zagrażali panoszący się nadal Arabowie w Północnej Afryce oraz państwo to musiało konkurować z drugim miastem tej bajki, jakim jest Genua. Genua to ówcześnie republika kupiecka, która podobnie jak Florencja i Wenecja bogaciła się na handlu z krajami lewantu. Do Genui jeszcze powrócimy. Natomiast królestwo Kastylii i Leónu zyskuje wsparcie przeciwko Portugalii. Nie jest tak łatwo przeciwstawić się królestwu Portugalii. Królestwo to posiadało dwie rzeczy, które chroniły to państwo przed inwazją nowo powstałego państwa – Hiszpanii. Były nimi: Mocodawca i Miasto. Aby poznać mocodawcę ówczesnej Portugalii, musimy się przenieś wstecz od czasów omawianych, do roku 1387. W tym roku odbyło się wielkie wesele króla Portugalii Jana Dobrego z Filipą. Był to wyraz wdzięczności za pomoc, jaką kraj Filipy udzielił Janowi Dobremu w walce o tron. Od tej pory kraj, z którego pochodziła Filipa, i Portugalia miały mieć ze sobą „dobre i przyjazne” stosunki, które ja określam zażyłymi. Filipa była córką tego samego człowieka, którego syn (brat Filipy) o imieniu Henryk, wybrał się dwa razy na Litwę w celu jej kolonizacji (jednak nie udało mu się to ze względu na postawę szlachty polskiej, która wiedziała z kim ma do czynienia i co się z mieszkańcami Litwy stanie, jak nie da się obronić ich), a później został królem Anglii. Filipa była de domo Lancaster. Miasto, już ostatnie w naszej opowieści, także jest związane z Janem Dobrym królem Portugalii, ożenionym z córką Duke of Lancaster. Król Jan Dobry, w trzydziestym roku po zdobyciu władzy, dokonał zajęcia Ceuty – miasta w północnej Afryce. Miasto to było bardzo ważne, gdyż w nim krzyżowały się szlaki handlowe Maghrebu. Przez Ceutę przechodziło całe saharyjskie złoto i wszelkie towary, na których można było zarobić mniej lub więcej, oraz niewolnicy. Zarobki z tego miasta utrzymywały flotę portugalską, która kontrolowała szlaki handlowe drogą morską z wybrzeżami afrykańskimi i państwami azjatyckimi. Ceuta pozwalała także zarobić dobrej i przyjaznej Anglii, która ocaliła kiedyś królestwo Portugalii przed Kastylią. To Ceuta, w końcu stał się powodem, przez który Grenada musiała upaść. Małżeństwo królów Hiszpanii i ludzie za nimi stojący, postanowili zasypać źródło finansów królestwa Portugalii, a że Grenada stała na przeszkodzie to przeszkodę należy usunąć. Sprawa jednak nie była prosta. Emirat Grenady, mimo że był cieniem dawnych władców arabskich półwyspu iberyjskiego, nadal był silny.

Wojna się rozpoczęła, a była to wojna totalna. Tam gdzie wojna totalna, tam wszyscy wiedzą co się stanie. Wiedzieli o tym król i mocodawcy Portugalii, wiedziała również grupa trzymająca władzę w Genui. Powróćmy do tego miasta nad morzem Liguryjskim. Genua to, jak już to było wcześniej napisane, republika kupiecka. Handel przynosi dwie rzeczy: bogactwo i konkurencje. Konkurencja jest naturalna i należy ją eliminować. Bogactwo natomiast należy poszerzać. Jednak kupiec nie może mieć przy sobie swego bogactwa, gdyż wiele podróżuje, a konkurencja nie śpi. Tak powstają banki i bankierzy opiekujący się bogactwem kupców i patrycjatu miejskiego. Banki jako organizacje społeczne będą bronić tych ludzi, którzy ich utrzymują i dzięki którym bankierzy mogą się też bogacić. Banki genueńskie bronią swoich kupców przed konkurencją. Jedyną konkurencją dla Genuy w omawianym okresie jest Hiszpania, która dziedziczy posiadłości aragońskie, a które są na szlakach kupców genueńskich. Ponad to banki i władze Genui zdają sobie sprawę co się stanie, gdy Hiszpania zdobędzie bogactwa Emiratu Grenady – będzie panować w basenie śródziemnomorskim. Zarobki już nie będą takie wielkie, należy wymyślić jak to zmienić i jeszcze na tym zarobić, tak by każdy był zadowolony, a przynajmniej by tak myślał. Jak mówi przysłowie – Wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem. Możemy teraz wejść w głąb umysłu jakiegoś bankiera genueńskiego. Popatrzmy: wrogiem Hiszpanii jest królestwo Portugalii, która ma Ceutę – logiczne, gdyż oto cała ta afera; Portugalia handluje na Oceanie Atlantyckim i zmierza na południe, a my w Genui handlujemy ze wschodem, więc nie ma konfliktu interesu; jeszcze tylko mocodawca Portugalczyków – z Anglią i City of London przecież mamy dobre kontakty od niecałych trzystu lat, poza tym Londyńczycy, chcą się bogacić na Portugalii zarabiającej na Ceucie, problemów nie będą robić, a jakby co to pomożemy im; załatwione. Tak mogłyby pewnie wyglądać posiedzenia co z tą wojną totalną na półwyspie iberyjskim zrobić.

Mapy – mapy są bardzo przydatne, szczególnie kupcy z nich korzystają, ale też misjonarze. Znano w średniowieczu przecież Navigatio sancti Brendani abbatis (Podróż św. Brendana Opata). Jest to opis podróży, jaką odbył św. Brendan Żeglarz, której źródła sięgają drugiej połowy VIII wieku. Cała podróż trwała siedem lat, prawdopodobnie zaczęła się z zachodniego wybrzeża Irlandii, przez Islandię, Grenlandię, aż do być może Ameryki, Afryki i Italii. Opisuje ona także ciekawe wydarzenia. Możemy przeczytać o wielorybie, który robił za ołtarz na potrzeby odprawienia Mszy Świętej w Wielkanoc, o dziwnych zwierzętach morskich i nawróconych olbrzymach oraz spotkaniu Judasza. Czy to prawda, czy nie – nie będziemy tego oceniać, ważne że można to użyć do innych celów. Jeszcze tylko dwa spostrzeżenia, dotyczące Podróż św. Brendana. W latach siedemdziesiątych XX w., angielski podróżnik Tim Severin udowodnił, że wyprawa opisana w Podróży św. Brendana metodą „od wyspy do wyspy” była technicznie możliwa. Dodatkowo na wyspie Sycylia jest Kościół pw. św. Brendana, nie wiadomo od kiedy, a miejscowi mówią że „od zawsze”.

Tutaj pojawia się nam pewna postać. Jest nią Krzysztof Kolumb. Jak zwykle różne nacje biją się oto kim on był lub z jakiego narodu pochodził. Ponieważ autor tej bajki ma poglądy uniwersalistyczne względem rodzaju ludzkiego, obce mu są wszelkiego rodzaju rasizmy, nacjonalizmy i inne izmy. Lepsze i dobre pytanie jest – Komu on służył? Tu się okazuje, że człowiek o imieniu Krzysztof Kolumb był pracownikiem domu bankowego Centurionich. Ten genueński dom bankowy wysłał naszego Kolumba z misjami handlowymi do Portugalii. Z lizbońskiej filii banku Centurionich, pływał Krzysztof Kolumb do Anglii. Jego pomysły na dopłynięcie do Indii, zaczynają powstawać gdy rozpoczyna się wojna totalna w Emiracie Grenady. Wtedy Jan Doskonały, król Portugalii, który już był umęczony zaszczepianiem wiary w dotarcie do Indii przez ocean, wysyła go do swoich doradców Junta dos Mathemáticos. Tam doradcy odradzają mu staranie się o to by Portugalia zdobyła się na zorganizowanie takiej wyprawy i dają mu informacje, gdzie zgłosić się i do kogo by zaszczepić tą wiarę w królach Hiszpanii. Mamy rok 1485, wojna z Grenadą trwa na dobre. Żadne pomysły sfinansowania czegokolwiek niż wojny nie będą zrealizowane. Jednak Krzysztofowi Kolumbowi nie brak wiary i odpowiednich narzędzi, przecież jest pracownikiem banku i żeglarzem. Zasiewa on ziarno wiary na dworze i polach hiszpańskich, że Indie są na wyciągnięcie ręki. Mija prawie siedem lat. Grenada upada, a Hiszpania zaczyna rządzić na Morzu Śródziemnym. Kolumb nie rezygnuje, ma przyjaciół. Królowa Izabela martwi się, że Portugalia nadal nie przestaje być silna, a utwierdza w niej to dworzanin Luisa de Santángel. Ów dworzanin prosi ją o pozwolenie na spełnienie marzeń dla biednego bankiera. Krzysztof Kolumb dostaje takie pozwolenie, a wyprawa ma być finansowana przez rodzinę kupiecką Pinzonów oraz z budżetu Santa Hermandady i innych filantropów na dworze królewskim. Kolumb wypływa z Hiszpanii, a dopływa do Ameryki, którą myli z Indiami, tam się bawi z Indianami i niestety musi wrócić. Wraca prawie po siedmiu miesiącach do portu z którego wypłyną – Palos. Tam organizuje rewię i pokaz swojego sukcesu. Kilka dni przed wyruszeniem do Barcelony na spotkanie i sprawozdanie parze królewskiej, wysłał w drogę ludzi ze złotem i kolorowymi arami, którzy ogłaszali jego triumfalny powrót. Przed dworem i królami Hiszpanii, Kolumb przedstawił show, które było typową propagandą sukcesu. Zorganizowano drugą wyprawę w pośpiech, prawdopodobnie by zapał się nie wypalił oraz by nie przyszło otoczeniu królów Hiszpanii na zorganizowanie wyprawy trochę bliższej np. do Ceuty. Doszło jeszcze do dwóch kolejnych wypraw. Scenariusz jest taki sam jak po drugiej. Członkowie wyprawy Kolumba widzą na oczy te „bogactwa” i po powrocie oskarżają Krzysztofa Kolumba o fałsz i degrengoladę (a nawet go skuwają w kajdany), a on zostaje zawsze oczyszczony z tych zarzutów. Jak kończy Kolumb? Nie ciekawie, jego protektorka umiera, a wraz z nią odchodzą ludzie mający na nią wpływ. Władzę w całej Hiszpanii przejmuje Ferdynand, który nie jest taki łaskawy jak jego zmarła małżonka. Możliwe, że dowiaduje się dla kogo Kolumb pracował i co miał zrobić, więc go odsuwa od wpływu na dworze królewskim. Jednak nie umarł jako biedny człowiek, nadal pozostawał bankierem genueńskim. Na koniec ciekawostka. Mapa zrobiona przez Kolumba ma oznaczoną Wyspę Świętego Brendana.

BoanergesX
O mnie BoanergesX

"W ostatecznym rozrachunku nie będzie ważne, czy pisaliśmy dobrze czy kiepsko, czy walczyliśmy szpadą czy cepem, ważne będzie po której stronie walczyliśmy." i "Gdyby ludzie myśleli niezależnie - to jest, niezależnie od innych ludzi - każdy zaczynałby rozumować zawsze od początku i docierał prawdopodobnie tam, gdzie dotarł przed nim jego ojciec. Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa." G. K. Chesterton "To co wiem, już mi w pełni wystarczy. Jesteśmy w strasznym stanie. To co oni z nami zrobili, i to cośmy ze sobą pozwolili zrobić, woła o pomstę do Nieba. Mam nadzieję, że Pan Bóg jest naprawdę nieskończenie wyrozumiały." Krzysztof Osiejuk „Jeśli chcecie mnie obrazić, to nazywajcie mnie dziennikarzem” Ja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura