O „Romowe” usłyszałem pierwszy raz w jednej z audycji Radia Wnet. Tam sami autorzy komiksu reklamowali swój produkt. Audycja ta mnie zaciekawiła, więc postanowiłem zakupić ten komiks. Od postanowienia do realizacji wiele wody w rzekach upłynęło, niejeden zegarek przestał działać, a nawet zakończył swój żywot. Jednak udało mi się zamówić produkt i po tygodniu dostałem paczkę ze skarbem. Jak to bywa, po otwarciu paczki i gapieniu się jakieś trzy minuty na album, a mam tak w zwyczaju, musiałem zrobić z tego komiksu półkownika, ze względu na inne obowiązki. Po pewnym czasie, którego nie umiem określić, zdegradowałem Romowe z pozycji półkownika i zacząłem czytać oraz oglądać.
Moje wrażenia są takie. Okładka jest twarda, co jest cechą wszelkich albumów – to dobrze, gdyż nadaje się na prezent i będzie się dobrze prezentować. Strona przednia okładki przedstawia walkę rycerza średniowiecznego i mnicha z wrogami, a pod nimi mamy tytuł komiksu, którego litery są stylizowane na pismo gotyckie. Dominującym kolorem jest czerń z nutką czerwieni. Tylna strona okładki, jest podobna, jednak najważniejsze jest to, że posiada informacje na temat: treści komiksu, autorach, wydawcy, patronach medialnych i cenie. Przypatrzmy się bliżej autorom. Pierwszym z nich jest p. Sławomir Zajączkowski – twórca scenariuszy komiksów: „Wilcze tropy”, „Korfanty”, „Zamach na Kutscherę”. „Łupaszka 1939” i „Wyzwolenie? 1945”. Drugi to p. Hubert Czajkowski – ilustrator gier RPG oraz książek Jacka Komudy i opowiadań H. P. Lovecrafta. Połączenie sił w tworzeniu komiksu fantastyczno-historycznego dość ciekawe. Przejdźmy dalej. Po otworzeniu albumu mamy przedstawioną mapę, która pokazuje nam miejsca akcji komiksu – kolor dominujący to szarość. Dochodzimy wreszcie do plansz z treścią komiksu. Plansze są czarno-białe, a kreska rysunków ma podkreślać historyczność wydarzeń. Jest to zabieg celowy, autorzy we wspomnianym wywiadzie, twierdzili, że ma to podkreślić mroczność i niebezpieczeństwo czasów akcji komiksu. Udało im się to, jednak według mnie dodatkowym motywem tego zabiegu jest łatwość i szybkość tworzenia plansz – to już stosują, i to z powodzeniem, japońscy autorzy komiksów.
Koniec znęcania się nad formą, popiszmy o treści. Fabuła komiksu rozpoczyna się w roku 1039 na Mazowszu, blisko granicy z Prusami. Chrześcijański rycerz Wojmir i mnich Jakusz, przybywają na te ziemie w celu odszukania zaginionej relikwii – głowy św. Wojciecha. Tym samym wpadają w kłopoty i dostają się na teren pogańskich Prus, do okrutnego i przeklętego gaju – Romowe. Resztę trzeba doczytać samemu. Akcja jest wartka, jest wiele niespodziewanych zwrotów, choć nie za dużo. Ciekawie jest przedstawiona współpraca rycerza i mnicha. Mamy także bohaterkę płci pięknej, która odegra kluczową rolę.
Na koniec wady tego komiksu. Pierwsza wada to ilość stron – jak dla mnie powinna być potrojona tak aby fabuła była bardziej rozbudowana. Druga wada to brak wyjaśnienia kilku kluczowych wątków w tej opowieści, m. in. dlaczego i po co poganom była potrzebna głowa św. Wojciecha.
Polecam ten komiks wszystkim interesującym się historią, rycerzami lub komiksami, gdyż warto go mieć.
Notka ta ma na celu rozpropagowanie wartościowego dzieła w formie komiksu, które propaguje zainteresowanie historią. Komiks „Romowe”, można nabyć na stronie romowekomiks.pl i w księgarni coryllus.pl, oraz w Księgarni Latarnik ul. Łódzka 8/12 Częstochowa.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)