Właśnie skończyłem przeglądać podesłane informacje na temat wczorajszego marszu w naszej stolicy. Ich główną bohaterką była Tęcza, właściwie paląca się Tęcza. O niej dalej będzie, a najpierw napisze trochę o samej inicjatywie takich marszów.
Całe te demonstracje, parady i defilady są, moim zdaniem, stworzone po to, by zastąpić procesje katolickie - żeby ludzie mieli rozrywkę odciągającą ich od Kościoła. Dodatkowo, można takich ludzi zliczyć i skanalizować - to znaczy, że odpowiedni agenci zdobędą potrzebne informacje, a także mogą łatwo rozpalić jakieś powstanie czy rewolucję. Pierwsi, którzy tam zginą to dobrzy, niewinni ludzie, którym jeszcze zależy.
Wracając do Tęczy, to portal GazoWni rozmyśla nad symboliką zdjęcia przedstawiającego jakiegoś kolesia z biało-czerwoną flagą na tle płonącego dzieła sztuki, przedstawiającego tęcze. Swoim znanym tylko sposobem, GazoWnia stwierdza, że zdjęcie ma wymiar symboliczny (tu nadmienię, że symbolika jest nie tylko ważna dla religii, ale przed wszystkim dla wielu mafijnych organizacji tajnych). Następnie jest zachwyt nad tym, że jednak zdjęcie jest bardzo piękne i symboliczne, choć groźne. Dochodzimy do pointy całego tekstu GazoWni - wypowiada się Pani Twórca Tęczy, którą muszę zacytować: "Bo tam ujawnił się brutalnie podział Polski. A ponieważ znałam wpływ tęczy na ludzi, pomyślałam, że to jest taki obiekt, który mimo oczywistych skojarzeń - z LGBT, z jedną ze stron - połączy i pogodzi te dwie opcje" - skoro jedna ze stron nie uznaje tego symbolu to jak mają to zaakceptować. Panowie GazoWnicy, takie bzdury nie nadają się na tłumaczenie tego zdarzenia (gdzie się podziały te czasy, gdy naprawdę należało pomyśleć by rozszyfrować prowokacje?). To tyle z gazu.
Portal wPolityce.pl informuje nas, że niejaki czerwony Kim (red. Renata Kim z "Newsweeka") popłakał się, gdy zobaczył świecącą Tęczę, która się spaliła - nie była ta tęcza nikomu winna. Ja się popłakałem, gdy to przeczytałem, ze śmiechu. Następnie są podane mniej śmieszne informacje. Niejaka Prezydenta stołecznego miast, Hanna Gronkiewicz-Waltz (osoba, która należy do Collegium Invisible) zagroziła, że Tęcza zostanie odbudowana tyle razy, ile potrzeba (ach ten symbolizm). Za to wszystko zapłacą członkowie Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" - uszczupli się ich majątek - a ci wszyscy chuligani, którzy tam byli i niszczyli zapłacą zero złotych (może dlatego, że wyszłoby na jaw powiązanie ich z kimś z magistratu lub organizacji prorządowych).
Takie to informacje są.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)