Celem notki jest analiza marketingowa przedsięwziecia: „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”
Przyklejamy się
Ileż pieniedzy musiała wydać Coca Cola, żeby do swojej marki dokleić: "To jest to".
Ile codziennych wyświetleń w zamierzchłych czasach musiała opłacić firma Zremb, żebyśmy skojarzyli z nią słowa: - "Oferta zawsze na czasie"
Państwo polskie świadomie lub - nie, właczyło się w ten nurt marketingowy, zorganizowało wystawę z głównym przekazem "Nasi chłopcy (w Wehrmachcie) - sami się przyklejamy do zbrodniarzy!.
Można było wystawę nazwać: "Haracz z okupowanej ziemi", Zniewoleni przez Wehrmacht", ale w świat poszło o "Naszych chłopcach" w Wehrmachcie. Konsekwencje nietrudno sobie dopowiedzieć.
Gross przykleił do Jedwabnego - 1600 osób i tak już zostanie.
Również ta łatka - Polacy w Wehrmachcie zostanie z nami. Czy zostanie wykorzystana w przyszłosci? - Niewątpliwie!
Odklejają się
Ileż kasy, artykułów, lobbingu zajeło Niemcom odklejanie faktówi o Niemieckich obozach koncentracyjnych w Polsce - i prawie się to udało! Informacja o polskich obozach koncentracyjnych została zaprzentowana nawet przez Obamę.
Przewodnicy w Krakowie we wczesnych latach 2000 byli szkoleni z przedstawiania tych obozów jako "nazistowskie" - zmieniło się to dopiero w okolicach 2007 roku, kiedy to w zapisach UNESCO zmieniono nazwę na „Auschwitz Birkenau. German Nazi Concentration and Extermination Camp (1940–1945)”
Prawie udało się im odkleić od obozów koncentracyjnych.
Mamy to!
JPRLD. Naszym władzom udało się wprowadzić w przestrzeń publiczną sformułowanie - Nasi chłopcy w Wehrmachcie. To nie była prosta sprawa wobec doświadczeń historycznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)