Zysk, czyli pieniądze, których nie ma
Pamiętam, jak kiedyś w firmie denerwowaliśmy się nagłymi spadkami złotego.
Magazyny były pełne towarów kupionych przy mocnym kursie, wiec tanich. Kiedy złoty gwałtownie słabł, szybko podnosiliśmy ceny, żeby było na zakup droższych produktów i ... płaciliśmy ogromny podatek.
Na papierze wyglądało to świetnie: duży zysk, więc duży podatek. Tyle że po zapłaceniu podatku trzeba było kupić dolary na następne dostawy. I nagle okazywało się, że zysk był, podatek był wyjątkowo duży, a pieniędzy na towar nie było.
Teraz podobną lekcję może odrabiać ORLEN
Ma ropę kupioną taniej, sprzedaje paliwo po wyższych cenach, wykazuje większe zyski — i płaci od nich podatki. A państwo na dodatek mówi: skoro zarobiliście „nadzwyczajnie”, to jeszcze 60 proc. nadzwyczajnego zysku poprosimy dla nas. Taki podatek od nadzwyczajnych zysków został uchwalony na okres od marca do grudnia 2026 r.
Tylko jest jeden drobny problem
Ropę trzeba kupić ponownie. I to już po nowych, wysokich cenach.
Więc można mieć bardzo ładny zysk w rachunku wyników i brak pieniędzy w kasie.
A wtedy pozostaje kredyt
I mamy gospodarczy problem: państwo zabiera zysk, a przedsiębiorca idzie do banku po pieniądze na zakup następnej ropy.
Najzabawniejsze jest to, że państwo może jednocześnie ogłosić sukces: „zabraliśmy miliardy nadzwyczajnego podatku”, a ORLEN może w tym samym czasie powiedzieć bankowi: „poproszę o większy kredyt obrotowy, bo muszę kupić towar”.
Bank nie pożycza pieniędzy za darmo - większy kredyt większe koszty, w krótkim czasie spadną wiec podatki i pogorszy się sytuacja firmy.
Tak właśnie wygląda sytuacja, w której wydrenujemy firmę i zablokujemy jej możliwości rozwoju, ale także normalnego funkcjonowania.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)