KonradDan KonradDan
132
BLOG

Granice cenzury

KonradDan KonradDan Polityka Obserwuj notkę 0
Jakie są granice bezczelności cenzorów i szerzej ingerencji w treści publikowane publicznie w roku 2025? To banalnie proste. Granicą jest to na co im pozwolimy.


Kilka dni temu bloger @kelkeszos opublikował bardzo dobry, dość osobisty, wpis: "Przebraże. O naszej wojnie"

https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1466520,przebraze-o-naszej-wojnie

Pod tym wpisem umieściłem kilka komentarzy, z których jeden został, ot tak, usunięty przez redakcję. 

Zorientowałem się dopiero następnego dnia, i to przypadkiem. To ponowiłem komentarz, tym razem sprawdzając by nie było w nim słów, o których wiem, że choć są jak najbardziej normalnymi, w żadnym razie nie wulgarnymi ani nawet pejoratywnymi bądź choćby ambiwalentnymi a zwyczajnymi słowami, występującymi w języku polskim, to i tak są cenzurowane tutaj.

Mój komentarz został ponownie usunięty.

Zatem umieszczę go ponownie. Tym razem jako notkę. Która prawdopodobnie również zostanie usunięta. Może i z moim kontem?

Ja wtedy uprzejmie i oficjalnie spytam, dlaczego mój wpis został usunięty, po jakimś czasie dostanę odpowiedź. Dalsze kroki zależeć będą od treści tej odpowiedzi.

Jeszcze taka drobna uwaga techniczna. Określenie UPAiniec na członka zbrodniczej organizacji UPA/OUN nie jest pejoratywem a określeniem potocznym. Takim jak "własowiec" (osoba służąca w formacji dowodzonej przez generała Własowa), gestapowiec (pracownik Gestapo), enkawudzista (to od NKWD). Formalnie chyba poprawniej byłoby pisać "upainiec" ale nie chciałem tego robić, ze względu na podobieństwo do określenia osoby narodowości ukraińskiej, czyli Ukraińca. 

No ale nie mogę się doczekać, jakiegoż to argumentu użyją cenzorzy z salonu, na swoje usprawiedliwienie... Bo wprost napisać, że członków UPA można chwalić, ale poza tym, to nie można o nich pisać, to jeszcze nie mogą...


Bez zbędnego przedłużania, komentarz który został dwukrotnie usunięty:

@kelkeszos To nawet nie jest niezręczność. Pana notka jest osobista i bardzo jasno opisuje pan dokładnie to co opisuje. Dodawanie "caveat'ów", że osobiście nie popiera pan CZeKa/NKWD, byłoby śmieszne. Zresztą w przypadku tych szumowin, to zapewne po uzyskaniu takiego zapewnienia, zażądaliby, żeby potępił pan również KGB/GRU/FSB i Stawkę a następnie imiennie potępił wszystkich władców Rosji od czasów Światosława ;] 

W mojej ocenie nie popełnił pan żadnej ale to żadnej niezręczności. To nie należało do tematu wpisu, sam sobie uświadomiłem przypadkiem, czytając komentarze innych, że przecież część UPAińców została przewerbowana i służyła nowym panom, sowieckim, w UB ale i jako agentura zawodowa i TW. Szczególnie na Ziemiach Odzyskanych, po "operacji Wisła". Mam dobrą pamięć, znalazłem ten, przeczytany chyba z dekadę temu, artykuł wspominający o Wasylu Dzidzie, poruczniku Wojska Polskiego, po trzech klasach podstawówki.

https://ksi.btx.pl/index.php/publikacje/710-manipulacje-dotyczace-liczby-ofiar-ludobojstwa

 Zachęcam do przeczytania całego artykułu. Jest wstrząsający ale prawda nas zawsze wyzwala. Nawet taka: 

"Zygmunt Drażan w artykule „Losy Polaków zamieszkałych we wsi Mokwin, gmina Berezne, pow. Kostopol (Wołyń)” zamieszczonym w „Biuletynie informacyjnym 27 DWAK” (nr 4/1994) ujawnia, że upowiec Włodzimierz Syczyk ze wsi Mokwin, morderca Polaków, w latach stalinowskich, co najmniej do 1956 roku, był m.in. pełnomocnikiem rządu PRL w Korei, gdzie pilnował polskich inżynierów rozbudowujących ten kraj, posługując się stalinowskimi metodami terroru. Z organizowanych wystaw IPN „Twarze bezpieki” można zorientować się, jak liczna grupa ubowskich oprawców miała pochodzenie ukraińskie. W 1944 roku na Zamojszczyźnie posterunki MO obsadzane były przez banderowców, z wyraźną pomocą władz sowieckich. Z wielką zaciętością polowali oni na żołnierzy AK, co zresztą Sowieci z góry zakładali."

"Polacy na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, którzy znaleźli się pod okupacją sowiecką twierdzili, że była to okupacja sowiecko-ukraińska, natomiast na Lubelszczyźnie oraz na Podkarpaciu, że była to okupacja niemiecko-ukraińska."

Divide et impera...

Nie bez powodu wczoraj napisałem jak ja widzę rzeczywistość. Ja naprawdę postrzegam otaczający mnie świat jako poziomy, które czasem są całkowicie odrębne a czasem na siebie zachodzą.

Jest taki metapoziom jak gracze globalni. W ramach niego pewne wydarzenia mogą się wydawać całkowicie absurdalne na poziomie państw narodowych, konstruktów takich jak "Kanada" czy "Polska" a są całkiem sensowne, kiedy spojrzy się właśnie z/na ten inny poziom.

Jest taka kanadyjska polityk. Chrystia Freeland. Samo jej imię jej wyjątkowo obrazoburcze, że tak delikatnie to ujmę. Ta kobieta nie zasłynęła niczym poza wyjątkową wręcz niekompetencją i głupotą a i tak "trzyma za pysk" wszystkich "lokalnych kanadyjczyków" ...

Niezrozumiałe?

Tylko, do momentu kiedy się pozna kim był jej dziadek.

Ona jest tylko wydmuszką, lalką, sterowaną za pomocą bardzo grubych łańcuchów.

Te łańcuchy zaczynają się od Michaiła Chomiaka. Członka UPA i agenta Abwehry, redaktora naczelnego jakiegoś hitlerowskiego szmatławca, gadzinówki po ukraińsku, która była podstawowym narzędziem propagandy za pomocą którego oddziaływało na lokalną tępą czerń. A to wbrew pozorom nie jest aż tak proste, zawsze dopasować język do poziomu odbiorcy, Chomiak to potrafił, dlatego był dla kogoś tak cenny, że go w 1945 roku ewakuowano aż do Kanady ...

Dryfuję, odbiegam od notki. Przepraszam.

Wpis świetny, po prostu.

Co do republikańca, to moim zdaniem, tego "strasznego dziadunia", należy zostawić jego własnemu losowi. On już chyba zaczyna odczuwać do siebie wewnętrzne obrzydzenie. To się daje zauważyć, po reakcjach na wpisy jego nowych satelitów. Eternit, Lchip, maciekimaciek i podobni ... To musi być ... interesujące uczucie ... ten moment kiedy przyciągasz stada much, i to takich o wyraźnych preferencjach gastronomiczno-ekotopowych ... Tyle wygrać, być tak popularnym blogerem, i to tak chwalonym ... Z drugiej strony "straszny dziadunio" sam z siebie też pokazał już, z czego jest ulepiony. Te nagłe wybuchy w stronę jakiegoś niszowego blogera który po prostu przetłumaczył jakiś rosyjski artykuł/paszkwil na Nawrockiego, to domaganie się interwencji ABW. Zabawne. Przecież dla każdego normalnego człowieka czytanie takich pomyj jest relaksujące, nie tylko dlatego, że te brednie są tak odklejone od rzeczywistości, że aż śmieszne ale i dlatego, że przecież identyczne brednie chwilę temu sadzili o Nawrockim sami "uśmiechnięci", którzy co jak co ale woleliby, żeby im tego NIE przypominać. 
A straszny dziadunio wrzeszczy, tupie nóżkami, wali laską w podłogę i domaga się natychmiastowego knebla! Działań! Aresztowań!  To pewnie w ramach I starodziadowej poprawki do I poprawki ...

Niestety, na mniej radosnym poziomie, tak, to jest pomroczność żółto-niebieska albo i czarno-czerwona. Niestety.


KonradDan
O mnie KonradDan

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka