216
BLOG
Kołakowskiego zły wpływ na filozofię w Polsce
Nie będę tu pisał o życiorysie Kołakowskiego - cóż, wielu twórców miało w życiorysie jakieś ciemne plamy, a przypominanie o nich, to jak chciał Hegel, wizja historii kamerdynera... Pomówmy raczej o filozofii. Ale nie o filozofii samego Kołakowskiego, bo przyznaję, nie czytałem jego ksiażek zbyt wiele, góra dwie i parę artykułów. Wystarczyło aby nabrać przekonania, iż skoro 'vita brevis', to szkoda je marnować. Cóż więc mogę napisać krytycznego o tym pisarzu filozoficznym? Moja niechęć (i nie tylko moja) bierze się z przekonania, iż zarówno osobista działalność Kołakowskiego, jak kult, którym został on w niektórych kręgach otoczony, przysłoniła wielu ludziom, którzy nie są profesjonalnymi filozofami, inne, bardziej wybitne postaci polskiej filozofii. I żeby od razu ukazać moją stronniczość dodam, że głównie chodzi mi tu o Szkołę-Lwowsko Warszawską. Wystarczy bowiem porównać to, co o prawdzie pisał Kołakowski z tekstem Twardowskiego "O tak zwanych prawdach względnych", nie wspominając już o Tarskim, żeby ujrzeć różnicę poziomów. Sytuacja jest o tyle frapująca, że filozofów z tej Szkoły trudno w jakimkolwiek sensie zaliczyć do "katoprawicy" - a jednak sam Kołakowski i jego szkoła byli tymi, którzy walnie przyczynili się do zapoznania ich myśli. A może chodzi właśnie o to - że Twardowski czy Ajdukiewicz pokazywali, iż można tworzyć filozofię niekonfesyjną, wolną od ideologicznego zacięcia, ale przy tym porządną i wierną ideałom racjonalizmu. Sytuacja - że zaryzykuję analogię - wydaje się podobna do działań komunistów po drugiej wojnie światowej. jednym z najmocniej atakowanych środowisk byli bowiem patriotyczni PPSowcy; po ich wykończeniu (proces Pużaka) można było się podawać za jedynych obrońców "lewicowych", "humanistycznych" ideałów. Podobnie eliminacja dziedzictwa Szkoły Lwowsko-Warszawskiej pomogła środowisku "rewizjonistów" przedstawiać się szerokiej publiczności jako główny ośrodek humanistycznej i świeckiej refleksji. To skojarzenie było, że się tak patetycznie wyrażę, jedną z przyczyn degeneracji polskiego życia publicznego. Jeśli ktoś nie chiał się identyfikować z filozofią "przykościelną", to automatycznie trafiał w intelektualne objęcia "rewizjonistów". Na szczęście, wciaż są ludzie, dla których automatycznym skojarzeniem z frazą "największy polski filozof XX wieku" jest Tarski. No dobra, może już też być Ingarden


Komentarze
Pokaż komentarze (36)