Przypominam sobie obrady sejmiku województwa podkarpackiego, którym przysłuchiwał się jeden z parlamentarzystów. Siedzący obok niego dziennikarze mogli usłyszeć jak kwitował wystąpienia swoich partyjnych kolegów: “ten to się zna na wszystkim”, “on powinien mieć dodatek za częste wystąpienia” (o szefie klubu radnych, przedstawiającym projekty uchwał), itd.Na innym spędzie politykierów (okazją był chyba strajk lekarzy), do mikrofonu zbliżał się jeden z posłów.- Kto pozwolił temu idiocie na wypowiadanie się ? - dały się usłyszeć ciche innego posła, jednego z jego klubowych kolegów, mówiącego do sąsiada.- Nie wiesz? - odpowiedział zagadnięty.
Tamtych jednak nikt nie nagrał.



Komentarze
Pokaż komentarze