Niepotrzebnie PO złożyła wniosek o odwołanie minister pracy i polityki społecznej Anny Kalaty. Niepotrzebnie, bo były przesłanki, że sam premier Jarosław Kaczyński ma pani minister dość, na dowód czego odbiera jej coraz więcej kompetencji.
Być może za niedługi czas by sam ją odwołał - umawiając się wcześniej z Andrzejem Lepperem, kto ją zastąpi.
Oczywiście posłowie koalicji rządowej nie mogą poprzeć nawet słusznego wniosku opozycji (i na odwrót). Tak się utarło w polityce (pewnie nie tylko u nas). Posłowie Platformy powinni zdawać sobie z tego sprawę.
Kalata więc dalej będzie jako minister dostarczać tematów brukowcom i nie tylko. Chyba, że dojdzie do takiej kompromitacji, że odwołanie będzie zrozumiałe samo przez się.



Komentarze
Pokaż komentarze