Dzisiejsza (tj. z 21 lipca) "Europa" (dodatek do Dziennika) przynosi artykuł Pawła Marczewskiego "W imię rozumu", w którym autor omawia poglądy współczenych propagatorów ateizmu (Michael Onfray, Christopher Hitchens( oraz rozmowę Krzysztofa Iszkowskiego z jednym z nich czyli Richardem Dawkinsem.
Zdaniem wymienionych intelektualistów religia jest zła i należy ją zlikwidować, gdyż stanowi pożywkę dla ekstremizmu. Dawkins przyznaje, że większość wierzących jest nieszkodliwa, ale mniejszość to groźni ekstremiści. Z obydwu tekstów (jeśli czegoś nie pomijają) można wysnuć wniosek, iż Dawkins i inni błędnie rozpoznają wroga.
Tymczasem - według nie tylko moich obserwacji- ekstremizm nie jest powodowany gorliwością religijną, lecz ideologią polityczną, która religią się podbudowuje. Islamski ekstremizm (ta religia zdaniem Dawnkinsa najbardziej skłania wyznawców do przemocy) przez setki lat istnienia nie miał miejsca, bo nie było ku temu powodu. Pojawił się w określonych warunkach w XX w. Ernest Gellner twierdzi wręcz, że fundamentalizm islamski jest reakcją na modernizację i sekularyzację. Rzeczywiscie, najbardziej znanym przykładem tego moze być Iran, gdzie przyśpieszona i przymusowa sekularyzacja skończyła się rewolucją islamską. Nieudały się też eksperymenty z islamskim socjalizmem np. w Egipcie i Iraku.
Za groźny uznawany jest też amerykańskich chreścijański ekstremizm. Richard Dawkins pewnie nie słyszał o innych ekstremizmach religijnych np. w Indiach, dużo bardziej krwawych.
Dawkins ma chyba świadomość, że wyrugowaną religię w jej obecnej formie zastepują świeckie ideologie np. marksizm czy heglizm. Podkreśla, że ideologiczne utopie (jak wiara nadejście epoki komunizmu) są nie do zaakceptowania. Tylko, że taką utopią, jest przekonanie, że należy wyplenić wszelkie wierzenia, a wreszcie społeczeństwo będzie szczęśliwe. Bo zawsze pojawią się tacy, którzy szczęśliwi nie będą chcieli być.
Nie wiem czy wprowadzenie powszechnej niewiary da się załatwić za pomocą telewizji, w której wystepują z wywiadami i wykładami Richard Dawkins, Michael Onfray, Christopher Hitchens i inni.
Tak jak część fundamentalistów katolickich w USA nie widzi innej metody walki z aborcją, jak tylko strtzelanie do ginekologów, tak znajdą się tacy, a raczej znajdą się znowu tacy, którzy nie będą widzieć innego sposobu by "nauczyć myślenia racjonalnego i bez alienacji kolbami karabinów" (już nie sowieckimi, jaki pisał Kroński w liście do Miłosza). W esejach znanych intelektualistów o takich metodach nie przeczytamy, ale ich streszczą mniej wybitni, tych z kolei przeczytają politycy, z których częśc popadnie w fanatyzm, znajdzie uczniów i...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)