UKŁAD SŁONECZNY – EKSPLORACJA I ZAGOSPODAROWANIE.
WIZJA ASTRONOMII PLASTYCZNEJ. KSIĘŻYC (1)
Podstawowe pytanie brzmi: czy i na ile Księżyc jest potrzebny dla załogowego lotu na Marsa.
Jest to jedno z rozwiązań (mimo że niektórzy astronomowie, np. Robert Zubrin, chętnie przyjmują opcję bezpośredniego lotu załogowego na Marsa). Ma ono wiele aspektów, np. komunikacyjny, związany z testowaniem i wypróbowaniem na Księżycu technologii przydatnych do eksploracji Marsa, lokalizacyjny, strukturalny, związany z zasobami Księżyca i możliwością ich wykorzystania dla człowieka i dla jego zasiedlenia, psychologiczny, związany z podobieństwem Księżyca do Marsa itd.
Księżyc ma sześciokrotnie mniejszą niż ziemska siłę ciążenia, zatem starty rakiet w kosmos z Księżyca byłyby ok. 30-krotnie tańsze niż z Ziemi. Pisarz Robert Heinlein sformułował tezę, że drogą do eksploracji Układu Słonecznego jest opanowanie sprawnych lotów na orbitę ziemską. To jest najtrudniejsze – wyrwanie się z grawitacyjnych okowów Ziemi – potem sprawa jest już prostsza. W takim samym stopniu reguła ta odnosi się do Księżyca. Może on służyć jako dobra baza przesiadkowa dla podróży, lotów w bliższy i dalszy kosmos i oczywiście na Marsa. Na Księżycu są też zasoby wody (lodu – wodór i tlen), które mogłyby być użyte do wytwarzania paliwa. Tu też znajdują się w miarę duże złoża helu-3, cennego dla przyszłych termojądrowych napędów rakietowych, potrzebnych do podróży na Marsa.
Na Księżycu można sprawdzać sprzęt i konstrukcje inżynieryjne, związane z budową baz, które potem można wykorzystać na Marsie. Chodzi tu np. o napędy rakietowe, konstrukcje habitatów mieszkalnych, systemy podtrzymywania życia, fermy hodowlane, pojazdy terenowe, funkcjonowanie laboratoriów, eksperymenty z surowcami gospodarczymi, np. wodą, glebą, kopalinami, wszelkie problemy logistyczne z tym związane, organizacyjne, naukowe, medyczne, przedsięwzięcia komercyjne, itd. To wszystko, te rozwiązania jako materiał, doświadczenia, mogą być potem przeniesione na Marsa.
Księżyc znajduje się blisko Ziemi, stąd płynie wiele korzyści – komunikacyjnych, czasowych, pomocowych, zaopatrzeniowych itd. Księżyc w związku z dostępnością technik badawczych jest w miarę dobrze poznany – już tam byliśmy, co może usprawnić budowanie tam bazy przesiadkowej na Marsa. Nie jest to więc cel zbyt trudny technicznie i kosztowo. W astronomii i astronautyce czynnikiem niesprzyjającym jest próżnia i długi dystans podróży między globami – w przypadku Księżyca nie byłoby z tym większych problemów.
Księżyc ma cechy i zasoby korzystne dla istnienia tu kolonii. Są tu podstawowe składniki gruntu – pierwiastki i związki korzystne dla przemysłu, rolnictwa, przetwórstwa itd. Jest też cenny dla turystyki. Księżyc byłby korzystny dla badań i lotów załogowych na Marsa pod tymi kątami. Człowiek nabyłby tu „otrzaskania” i pewności siebie jako istota kosmiczna. To byłoby uzupełnienie Ziemi – zawsze im więcej globów jest zasiedlonych, tym łatwiej zdobywać dalsze.
Kolonizowanie innych kosmicznych światów jest działaniem budzącym czasem psychologiczny opór. Naturą człowieka jest w przeważającej mierze Ziemia i tu człowiek jest ewolucyjnie najlepiej zaadaptowany. Wynika to z tego, że, na razie przynajmniej, pozaziemskie światy są wrogie życiu (brak atmosfery, próżnia, promieniowanie Słońca, brak wody, małe zasoby mineralogiczne, odległość od Ziemi, brak bliższych doświadczeń w tych obcych światach itd.). Załogowe loty na Księżyc i w ogóle loty w kosmos jednak bardzo dowartościowały człowieka – zaczął on stawiać sobie nowe, długofalowe, wielkie, ambitne wyzwania, rozwinęła się nauka i technika, wyzbył się ego- i geocentryzmu, wszedł on na zdrowszą i pewniejszą, obejmującą i drugą, kosmiczną naturę psychologii człowieka, drogę adaptacji i rozwoju gatunkowego. A stopniowanie trudności w lotach kosmicznych od łatwiejszych do trudniejszych opcji sprzyja efektywności działań. Jest to znane prawo psychologii. Problem lotów w kosmos jest w dużym stopniu problemem psychologicznym – wiadomo, że psychika jest podstawowym narzędziem funkcjonowania w świecie i tu pozytywna orientacja emocjonalno-motywacyjna jest lepsza niż droga przez ewentualne porażki i błędy – ta droga może uodpornić ale w bliższym i bezpośrednim zakresie nie stwarza takich możliwości jak sukcesy. Lot bezpośredni na Marsa jest dobrym rozwiązaniem i wprost rozwiązuje problem i lepiej niż pośrednictwo Księżyca. Ale i ten może to uzupełnić. Wystąpić tu jednak może problem rozdrabniania się i „grzęźnięcia” w szczeblach pośrednich. Poza tym są tu problemy kosztowe i czasowe. Problem wikłania się po drodze w przeszkody wystąpił jako błąd przy zasiedlaniu orbity ziemskiej – to jako cała technika satelitarna znacznie i bardzo dobrze pomogło nam poznać kosmos, jednak jako loty załogowe nie sprostało głównym zamierzeniom i planom kosmicznej eksploracji i de facto nie przetarło drogi do bardziej ambitnej drogi i orientacji ku kosmosowi. Jednak w lotach i na stacjach orbitalnych człowiek zaczął się oswajać biologicznie (nieważkość i mała siła ciążenia), psychologicznie i technologicznie z kosmosem. To w zwielokrotniony i w miarę dostępny sposób może dać Księżyc i może być bardzo cenne dla załogowego lotu na Marsa.
Księżyc wreszcie jako glob jest podobny do Marsa. Chodzi tu o małe rozmiary, cechy geofizyczne, np. brak pola magnetycznego, wody itd., słaba atmosfera, warunki w dużym stopniu próżni, surowość klimatu, dziewiczy teren, słabe perspektywy na występowanie życia, mała wiedza o nich, dystans od Ziemi itd. To sprawia, że ich kolonizację można potraktować łącznie i uzupełniająco.
Powyższe rysunki autora przedstawiają powierzchnię i przyszłą eksplorację Księżyca.
Materiały źródłowe:
R. Zubrin, „Narodziny cywilizacji kosmicznej”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)