WIZJA ASTRONOMII PLASTYCZNEJ
POST SCRIPTUM
Egzolunarystyka jest, wbrew pozorom, dziedziną trudną i raczej złożoną. I tu nasuwa się kilka spornych uwag.
Wiele problemów łączy się z podróżami z Ziemi ku egzoukładom planetarnym i egzoksiężycom. Przez jakiś czas wahałem się na przykład, czy w ogóle włączyć do tekstu rozdział, notkę o rakietach fotonowych. Dyskusyjne jest to i skomplikowane – istnieje wiele odmian tego napędu, np. z różnym użyciem techniki jądrowej, termojądrowej i antymaterii. Przyznam, że mnie samemu jako nieinżynierowi nie do końca udało się zgłębić tajniki tej technologii – przedstawiam więc wprost rzecz tak jak wyrażają to materiały źródłowe. Zatem ze względów „formalno-porządkowych” oraz z chęci prezentacji w miarę wyczerpującej wiedzy na temat egzoksiężyców – mimo wielu niejasności – dołączyłem tę część do opracowania (podobnie jest z antymaterią – napędem rakietowym bardziej odległej przyszłości).
Warto tu zaznaczyć, że istnieje obecnie wiele projektów napędów międzygwiezdnych – jonowy, różne magnetyczne, kombinacje ich wszystkich, a nawet wykorzystujące czarne dziury, ciemną energię czy wręcz tzw. tunele czasoprzestrzenne. Nie jest to jednak, jak sądzę, główny nurt obecnej wiedzy na ten temat.
Sporny jest też problem terminologii. Osoby, z którymi rozmawiałem (z góry dziękuję wszystkim, którzy wypowiedzieli się na ten temat) radziły mi użyć w tytule sformułowania „egzoksiężyce” zamiast „egzolunarystyka”. Ale przecież stale do nauki wprowadza się nowe tematy i działy. Zatem egzolunarystykę można zdefiniować jako wiedzę i dział astronomii obejmujący księżyce planet pozasłonecznych (łac. luna – księżyc i gr. ékso – na zewnątrz). Jednak ani „lunarystyka”, ani „egzolunarystyka” nie są w ogóle obecne w nauce (w Internecie na te hasła nie ma jak dotąd niemal żadnych materiałów źródłowych).
Wydaje się jednak, że również spornym tematom należy poświęcać miejsce.
Wypowiadając się na temat astronomii i astronomii plastycznej egzoksiężyców przedstawiłem swój szczery pogląd na tę sprawę – tak po prostu uważam. Myślę, że tak jest lepiej, niż gdybym wikłał się w jakieś dwuznaczności. Główny tekst pisany był w 2004 roku. Wydaje mi się jednak, że tekst umożliwia zrozumienie jego sens i treść. Głównym celem opracowania są jednak obrazki astronomiczne.
Chciałbym jeszcze na koniec podziękować kilku osobom, które wypowiedziały się na powyższe tematy (choć za treść końcową opracowania ponoszę całkowicie odpowiedzialność ja sam) lub przyczyniły się do powstania tekstu. Są to: dr Paweł Preś, pani Monika Szulik i prof. Michał Zimecki, oraz wielu innych, którzy jednak woleli pozostać anonimowi.
Tomasz Szulga


Komentarze
Pokaż komentarze