Księżyc niezwykłej geologii - egzoksiężyc planety 47 UMa B
Księżyc niezwykłej geologii - egzoksiężyc planety 47 UMa B
T.S. T.S.
201
BLOG

SETIOLOGIA (6) - umiarkowany optymizm

T.S. T.S. Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

SETIOLOGIA (6) - umiarkowany optymizm

WIZJA ASTRONOMII PLASTYCZNEJ

 

6.1 PRZESŁANKI

Setiolodzy mawiają, że rozwinięte cywilizacje kosmiczne są kulturami demokratycznymi i pokojowymi. Negatywne cechy zostały tu utracone wraz z postępem, rozwojem naukowym i społecznym. Poucza też o tym doświadczenie z historii ziemskich kultur - przecież między demokratycznymi narodami nie dochodziło nigdy do wojen - regres kultury sprzyja waśniom i wojnom.

          Jednak istnieje nierównomierność w zaawansowaniu cywilizacyjnym i gospodarczym narodów Ziemi. Alvin Toffler stwierdził kiedyś, że jeśli chodzi o poziom np. ekonomii i dobrobytu, państwa bogate oddalają się od biednych jak galaktyki od siebie, Jest to krańcowe podejście, jednak wskazuje ono, że również między cywilizacjami kosmicznymi a naszą, ziemską, może być znaczna dysproporcja.

          Istnieje tu zjawisko, jakim jest tzw. osobliwość technologiczna (podobna do osobliwości fizyczno-kosmologicznej), związana z wykładniczym tempem rozwoju elektroniki (tzw. prawo Gordona Moora, zgodnie z którym moc obliczeniowa komputerów podwaja się co 1,5 roku), wskazująca na niemal nieograniczone możliwości rozwoju cywilizacji, w tym kosmicznych.

          Jeśli chodzi o poszukiwanie setiocywilizacji, ważna jest kontynuacja działań z tym związanych lub z pokrewnymi obszarami astronomii (tu chodzi o egzoplanetologię i poszukiwanie globów pozasłonecznych). Jill Tarter, astronomka i badacz SETI twierdzi, że skoro nie znaleziono w szklance wody zaczerpniętej z morza ryby, nie znaczy, że w morzu nie ma ryb. Po prostu nie szukaliśmy dotąd setiocywilizacji wystarczająco wytrwale. Wiadomo też, że rozwój setiologii, tak jak techniki, jest wykładniczy. Niektórzy eksperci związani z poszukiwaniem SETI  (np. Seth Shostak) uważają więc, że odebranie setio-sygnału nastąpi około 2030 roku. Ponadto też, w samej bazie danych SETI może być wiele nie wykrytych, cennych znalezisk setioastronomicznych.

          Istnieją różne symulacje setiożycia (egzożycia). Uznaje się jednak, że wygląd obcych, choć nie będzie podobny do naszego, w ogólnej konstrukcji biologicznej będzie prawdopodobnie opierał się na tych samych zasadach co życie ziemskie. Niektórzy setiolodzy sądzą jednak, że setiocywilizacje będą w dużym stopniu oparte na sztucznej inteligencji. Mogą więc egzystować w kosmosie w dobrobycie, pokoju i dostatku, otoczone supertechnologią, społeczności pozaziemskie. Jednak przeważa pogląd , że życie inteligentne w kosmosie nie jest zbyt częste. Z drugiej strony przeczą temu aktualne doniesienia związane z badaniami egzoplanetologicznymi, które sugerują, że większość gwiazd ma planety - siedliska życia.

          Jednak, tak jak to jest w życiu - rzadko dostajemy OD RAZU to, co chcemy. Wydaje się, że ta logika obowiązuje w setio-kosmosie (co jest w sumie optymistycznym przesłaniem). W setiologii nie jest ważne w ogóle KIEDY do kontaktu dojdzie, a czy JEST druga strona. A jest (tak przynajmniej można przypuszczać). Gdyby szansa na powstanie życia i inteligencji kosmicznej była wyjątkowo mała - tak jak chce tego np. J. Monod, ono nie powstałoby na Ziemi. Poza tym problem, paradygmat setiologii jest de facto problemem bioastronomii. Istnienie egzożycia dowodzi istnienia egzointeligencji.

 

6.2. PROBLEM PRZEŁOMU W SETIOASTRONOMII

Weryfikacja wielu do pewnego momentu kwestionowanych a wartościowych teorii w astronomii wymagała i wciąż wymaga czasu i odpowiedniego technologicznego poziomu obserwacyjnego oraz instrumentarium koniecznego do prowadzenia badań. Takie są warunki poprawności metodologicznej astronomii jako nauki.

          Tak było w XVII i XVIII wieku z poszukiwaniem potwierdzenia teorii heliocentrycznej Kopernika, czyli stwierdzeniem tzw. paralaks gwiazd, czyli pozornych, zwykle drobnych zmian ich położenia, związanych z ruchem obiegowym Ziemi wokół Słońca. Wtedy to odległa gwiazda widoczna jest inaczej z różnych pozycji Ziemi na jej orbicie. Stwierdzenie tego wymaga jednak dokładnych instrumentów badawczych. Tak więc teorię heliocentryczną długo kwestionowano, trwało to wiele dekad. Niektóre zjawiska astronomiczne (np. tzw. aberracja światła odkryta przez J. Bradleya w 1728 r.) potwierdziły tę teorię. Jednak, niejako zamykając tę sprawę, teorię heliocentryczną potwierdzono w 1838 r., kiedy to Friedrich W.  Bessel zmierzył paralaksę pobliskiej gwiazdy 61 Cygni.

          Tak samo było z historycznym ciągiem poszukiwań planet pozasłonecznych. Dopiero osiągnięcie pewnego pułapu precyzji mierniczej teleskopów pozwoliło wykryć minimalne, trudne do stwierdzenia, zmiany parametrów, np. ruchów gwiazd pod wpływem planet, gdyż te działają grawitacyjnie na gwiazdy, modyfikując ich ruch.

          Dziś setiologia jest niejako w podobnej sytuacji. Historia tych poszukiwań składa się z długiego ciągu frustrujących, bezowocnych starań radioastronomów odebrania setio-sygnału. Być może i tu jest to kwestia czysto praktyczna. Wraz z doskonaleniem aparatury pomiarowej, podobnie jak to było z badaniem paralaks gwiazd i odkryciem egzoplanet, w końcu nastąpi tu przełom. Na razie nie osiągamy jeszcze odpowiednich ku temu parametrów technicznych aparatury badawczej, jednak przekroczenie tej bariery, przynajmniej teoretycznie, zaowocować może sukcesem w tej dziedzinie.

          Po przeprowadzeniu ekstrapolacji, analizując długości okresów - potwierdzania teorii heliocentrycznej (1543 - 1838) i teorii egzoplanetologicznej (teorii o istnieniu egzoplanet) (ok. 1850-1950-1991) oraz teorii setiologicznej (moment rozpoczęcia poszukiwań - 1959 - artykuł Cocconiego i Morrisona nt. setiologii; powstanie wiarygodnej teorii setiologicznej - ok. 2000 r.; odkrycie setio-sygnału - ?), można hipotetycznie wnosić, że sukces setiologii nastąpi około połowy XXI wieku.

          W stosunku do powyższego rozumowania (ostatniej tezy) ktoś mógłby postawić zarzut , że na razie nie mamy wystarczających danych do wyciągania powyższych wniosków. Przecież przez jeden punkt w przestrzeni można przeprowadzić nieskończenie wiele prostych, łącznie z liniami należącymi do innych przestrzeni ( o różnych rodzajach krzywizn, np. jako kula i siodło). Ilustruje to fakt, że wiele w dziedzinie poszukiwań setiologicznych może nas jeszcze zaskoczyć.

          Jednak historia astronomii jest dziedziną stanowiącą kopalnię materiału empirycznego. Tutaj powyższy wywód opiera się na założeniu, że istnieje skracanie czasowe etapów rozwoju nauki i cywilizacji. Oczywistością jest już stwierdzenie, że tyle , co wydarzyło się w ostatnich 30 latach , przeszłość na to potrzebowała całego wieku. Chodzi tu po prostu o wybór takiej dziedziny, w której ta tendencja występuje. Oczywiście jest wiele składowych rozwoju. Na przykład na procesy w przyrodzie składa się wiele czynników - np. piórko, kartka papieru, długopis w innym czasie spadają na ziemię, co nie znaczy, że nie obowiązują tu prawa grawitacji. Podobnie dynamiczny (wykładniczy?) rozwój społeczeństw i techniki, tak jak prawo grawitacji, jest niejako obowiązujący. Tak samo w historii grały i grają rolę różne czynniki, takie jak np. mające wpływ na potwierdzenie teorii heliocentrycznej czynniki kulturowe (problem Kopernika i Indeksu), co wpłynęło na przebieg postępu. Jednak i obecnie odpowiedniki tych tendencji również występują (różne są np. postawy społeczeństwa do setiologii - tu oczywiście zakładamy, że nasłuch radioastronomiczny lub inny będzie kontynuowany; np. poszukiwania egzoglobów są również formą swoistego nasłuchu).

 

6.3. WPATRZENI W (KOSMICZNY) OCEAN

W okresie pierwszej Złotej Ery badań kosmosu, w latach 60. i 70. wyobraźnię ludzką rozpalały pierwsze wydarzenia w dziedzinie astronautyki. Kulminacją tego było lądowanie człowieka na Księżycu w 1969 r. Wizja eksploracji kosmosu wtedy istniała. Pierwszy lot na Księżyc z zapartym tchem śledzili niemal wszyscy mieszkańcy Ziemi. Przebiegu zaś następnych lotów na Srebrny Glob nawet nie transmitowano w telewizji. Cel został osiągnięty i społeczeństwo odwróciło się od dalszego programu księżycowego. Wkrótce więc wycofano na to fundusze. Zrezygnowano też z planowanej wyprawy na Marsa.

          Dziś mamy jednak do czynienia jakby z drugim Złotym Wiekiem eksploracji przestrzeni kosmicznej... Obecnie w świadomości ludzkiej zdolność zaspokojenia aspiracji przeciętnego obywatela miałby przede wszystkim kontakt z egzożyciem i egzocywilizacją. I taką wizję astronomia znów powinna stworzyć, a przynajmniej jej nie stracić, w obliczu codziennej "prozy" działań mozolnie zdobywanej a niezbędnej dla spełnienia powyższych celów ogólnej wiedzy astrofizycznej. W życiu - a tak mówi teoria prawdopodobieństwa - jeśli nie podejmuje się wciąż, wciąż, stale i wytrwale działań w danym kierunku, nigdy nie doświadczymy tej WIELKIEJ WYGRANEJ. Ale bez nadrzędnej wiary w lepsze życie, inny świat, czyli, mówiąc po prostu bez wizji CELU, wyższego celu, bez tego światła w tunelu, nigdy cel nie zostanie osiągnięty. A wiara i nadzieja, świadomość sensu, wyższego sensu, możliwości istnienia tego drugiego brzegu wielokrotnie dawała ludziom  moc przełamywania kryzysów. Gdyby K. Kolumb nie wierzył w swą odkrywczą misję, nie dotarłby do Ameryki, tak jak idealizm i wiara w ludzi pozwalała wielu osobom przetrwać wojny.

          Jeden z astronomów, M. Żbik, przytoczył przykład pewnej prehistorycznej kultury mieszkańców samotnych i odizolowanych wysp Pacyfiku - Wyspy Wielkanocnej. Cywilizacja ta wyrzeźbiła ogromne posągi wpatrzonych w otaczający wyspy bezmiar oceanu postaci. Postacie te bezskutecznie wypatrywały innych, obcych ludów, nieznanych, zewnętrznych kultur, dalekich ziem, które zgodnie z ich legendami i wierzeniami znajdowały się daleko za wielką wodą i horyzontem mórz. Dawna cywilizacja Oceanii zaginęła, gdyż nie doczekała się kontaktu z innym, zewnętrznym światem i życiem. Pozostały jedynie po nich zwrócone w jedną stronę oblicza posągów, kamiennych, zastygłych w bezruchu posągów. Tak samo - pyta ów astronom - czy po nas, po naszej cywilizacji, ziemskiej cywilizacji, pozostaną jedynie wpatrzone w kosmos i bezskutecznie szukające innych , żywych, rozumnych, podobnych światów i istnień, puste oczodoły skierowanych w przestrzeń Wszechświata  radioteleskopów?

           Wielu astronomów twierdzi, że cywilizacja, która nie nawiąże kontaktu z inną cywilizacją, może nie przetrwać... A problemów dziś jest wiele. Cząstka każdego z nas może dotrzeć do tego drugiego brzegu. Ważne, aby choć trochę przełamać kokon izolacji naszego ziemskiego życia tutaj, aby dzięki temu spojrzeć z dystansu na nasz świat i dzięki temu zrealizować to, co pozornie wydaje się niemożliwe - rozwikłać gordyjskie węzły, antynomie i kwadratury koła naszych egzystencjalnych dramatów.

 

Powyższy rysunek autora przedstawia powierzchnię, formy życia i przyszłą obecność człowieka na księżycu odkrytej planety pozasłonecznej.

Księżyc niezwykłej geologii - egzoksiężyc planety 47 UMa B.

Promień orbitalny egzoksiężyca a = 1,698 mln km, okres orbitalny T = 8,963 dni, prędkość orbitalna v = 13,773 km/sek.

 

          Materiały źródłowe:

Discovery Science, stacja tv, "Zagadki wszechświata z Morganem Freemanem. Czy jesteśmy sami we wszechświecie?", 10.08.2011.

F. Drake, D. Sobel, "Czy jest tam kto? Nauka w poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich", Prószyński i S-ka, Warszawa 1996.

Z. Dworak, Z. Paprotny, Z. Sołtys, "Milczenie wszechświata", Wiedza Powszechna, Warszawa 1997.

A. A. Harrison, "Kontakt. Odpowiedź ludzkości na okrycie cywilizacji pozaziemskiej ", Amber, Warszawa 1999.

J. Pomierny, "Pozasłoneczne układy planetarne są wszędzie!", "Urania - Postępy Astronomii", 2012, nr 1.

M. Shermer, "Mit o z złym obcym. Dlaczego Hawking się myli, mówiąc o zagrożeniu ze strony pozaziemskich cywilizacji", "Świat Nauki", 2011, nr 7.

T. Szulga, "Warunki przełomu w setioastronomii", "Jak być człowiekiem?", 2009, nr 93, www. elzbieta.org, Internet, 2009.

 

Tagi: 47 uma b, seti, egzoksiężyce

T.S.
O mnie T.S.

Zainteresowania: astronomia plastyczna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Technologie