ASTRONOMIA PASTYCZNA JAKO TECHNIKA W ASTRONOMII
CZAS ASTRONOMII PLASTYCZNEJ?
7.1. CZAS ASTRONOMII PLASTYCZNEJ A JEJ WERYFIKACJE
W dziedzinie Internetu istnieje opinia, że optymalnym weryfikatorem wartości publikacji jest ilość komentarzy do nich - mówi się, że 1 komentarz wart jest tyle co 100 odsłon. Czy jest to zasadne?
Powyższe myślenie mieści się w pewnej formule metodologicznej i naukoznawczej. Chodzi o tzw. regułę Hirscha, wskazującą, że miarą oceny wartości publikacji jest ilość ich cytowań. Jest to jednak niepełna prawda. Bywało, że niektóre teorie w nauce, np. dzieło "De revolutionibus" Kopernika, idea ciemnych gwiazd (czarnych dziur) Johna Michella, promieniotwórczości Marii i Piotra Curie, teoria genetyki Mendla, czy wręcz teoria względności Einsteina z początku spotkały się z milczącym i raczej chłodnym przyjęciem przez społeczności uczonych. Teoretycy Internetu i wskaźnika Hirscha powiedzieliby tu, że dana praca miała mało komentarzy (gdyby istniał wówczas Internet) i cytowań.
Zatem do pewnego stopnia powyższe kryteria wartościujące mogą być czasem miarą konformizmu. Odkrycia i ujęcia nowe, nieznane, rewolucyjne, przełamujące schematy są nierzadko "ponad" obiegowymi ideami funkcjonującymi czy obowiązującymi w danym kręgu kulturowym i czasie.
Jak w tym kontekście jest z ideą astronomii plastycznej? Ta technika astronomiczna, nawiązująca do idei i pomysłów Chesleya Bonestella (głównie chodzi o lata 50. XX wieku), przynajmniej w powyższej formie, w latach 2012-2016 miała raczej chłodne przyjęcie. Publikacje na temat astronomii plastycznej tak teoretyczne jak i jej prezentacje praktyczne przynosiły zwykle około 240 odsłon i 1,7 komentarzy na notkę. To różnie można oceniać, biorąc pod uwagę ilość pracy, której wymaga "wyprodukowanie" takiej symulacji (średni tekst pisze się 3 godziny, obrazek zaś w technice kredki i ołówka maluje się 4-7 dni) - zawierającej ilość informacji i wiedzy równoważnej około 10 artykułom opisowym.
Wyjaśnieniem tego zjawiska jest fakt, że oko ludzkie szybko przyzwyczaja się do obrazu ("obraz jak obraz"). Podobnie jest z trójwymiarowymi filmami w formacie 3D. Na początku obraz taki jest bardzo atrakcyjny, jednak szybko następuje habituacja i przyzwyczajenie się do niego, niejako jego "oczywistnienie". Podobnie kiedyś było z animacjami Disneya. Kosztowały one bardzo wiele wysiłku i mozołu. Dzisiaj grafik-animator korzysta z pomocy komputera.
Jednak wartości - jak się wydaje - "klasycznych" technik nie przeminą. Czasem właśnie "ręczna" technika jest niezastąpiona (np. w sztuce istnieje coś takiego jak oryginał, a i w astronautyce wahadłowce bez pomocy komputera sprowadza na ziemię astronauta).
Wydaje się więc, że czas astronomii plastycznej jako techniki w astronomii jeszcze nie nadszedł. Jest to idea zupełnie nowa i bywa, że nie za bardzo rozumiana przez odbiorcę. Tyle że podobnie było z niektórymi innymi odkryciami - uznanymi dopiero z pewnym opóźnieniem. Na razie wielu autorów, niemal każdy "szanujący się" popularny program i publikacja, chce skorzystać z astronomii plastycznej. I chyba o to tu chodzi.
7.2. ODBIÓR (LUB JEGO BRAK) ASTRONOMII PLASTYCZNEJ
W astronomii plastycznej interesujące mogą być doświadczenia z samymi wystawami i reakcjami ludzi odbierających takie prezentacje. Kilka faktów z dziedziny związanej z samym odbiorem wystaw jest tu znamiennych.
Kiedyś pewna osoba wizytująca jedną z moich kilkunastu wystaw obrazów astronomii plastycznej, wypowiedziała się o pewnym obrazie, że jest "przerażający". Inna osoba w Księdze Wystawy napisała, że obrazy moje są "niesamowite". Jeszcze inna dodała "... i wspaniałe".
Bardzo budujące są te uwagi. Dla mnie określenie "przerażające" jest, wbrew pozorom, komplementem (tak teoretyk i krytyk sztuki Andrzej Osęka wyraził się o obrazach surrealisty Giorgia de Chirico). Najgorsze są bowiem w sztuce banalność, nuda i w odbiorze obojętność. Obraz musi bowiem poruszać i... wstrząsać (chodzi tu oczywiście o "konstruktywne" rozumienie malarstwa, nie zaś happeningowe "ekscesy").
Mowa jest tu o pewnej wrażliwości i nadawaniu oraz odbieraniu "na pewnej długości fali". Niektórzy wszak nie rozumieją zupełnie kosmosu - tak też zdarzało się przy moich ekspozycjach. Bywało wtedy, że ludzie zwracali uwagę, wręcz czasem mieli zastrzeżenia do nieistotnych detali. Trudno bowiem, mówiąc ostro i wprost, rozmawiać jak ze ślepym o kolorach.
Ponadto, jeśli obraz astronomii plastycznej nie porusza, nie ma też wartości naukowej - samo to stwierdzenie jest już oczywistością.
Znamienne czy pocieszające na swój sposób jest to, że np. osoby odbierające obrazy astronomii plastycznej mimo wszystko, mimo krytycznego odbioru obrazów jak i samego kosmosu w ogóle, w wypowiedziach pisemnych pisały jednak Kosmos przez duże "K", co, nawiasem mówiąc, nie jest konieczne.
7.3. (PRZE)ŻYCIE ASTRONOMII (PLASTYCZNEJ)
Odpowiedzieć na pytanie, dlaczego astronomia plastyczna i jej prezentacja są okryciem, znaczy udowodnić to, że wystawa takich obrazów jest publikacją. Dlaczego więc tak jest?
Obraz astronomii plastycznej, jako pewna misja astronomii, jest szyfrem - kluczem - kodem kreskowym do innej, kosmicznej rzeczywistości, wycinkiem-kadrem z pewnej historii. Powiedzenie "jeden obraz wart jest tysiąca słów" jest już banałem. Jednak napisano już milion stron tekstów, na pewno mądrych, jednak istnieje dziedzina, która rozwiązuje powyższy paradoks.
Istnieją różne wystawy, eksponaty i inscenizacje - np. prehistorycznych gadów, powierzchni jowiszowego Ganimedesa, bursztynu, fauny lasów deszczowych, scenerii z Marsa, jaskiń i grot na Deimosie, księżycu Marsa, symulacja bitwy pod Grunwaldem... Wszędzie chodzi o spotkanie i przeżycie jakiegoś świata przyrodniczego bądź historycznego.
I tutaj obraz astronomii plastycznej podobnie funkcjonuje - jak zdjęcie bliskiej osoby - wraz z całą tej "ekspozycji" magią.
7.4. AKTYWNOŚĆ ASTRONOMII PLASTYCZNEJ
Astronomia plastyczna będzie odkryciem tylko wtedy, kiedy stworzy aktywną reprezentację rzeczywistości kosmicznej, która ożywa.
Podobnie jest z informatyką - istnieją hasła aktywne, związane z tzw. hiper-łączami, które kryją w sobie ukryte całe bogactwa znaczeń i tematów.
Sam temat, idea, mem (według R. Dawkinsa kulturowy odpowiednik genu) ma swoje sensy w funkcjonowaniu człowieka. Istnieje nawet zaburzenie polegające na braku tematu do rozmowy lub zapisu, tzw. zahamowanie, czyli objaw i symptom (zjawisko wyodrębnione już przez Freuda) - z tym wiąże się tzw. żywy (i martwy) objaw.
I właśnie kosmos powinien być w obrazach astronomii plastycznej aktywnym obszarem.
W dziedzinie kultury i wystawiennictwa istnieją różne wydarzenia, np. wystawy o tematach: lodowce, wulkany, flora południowej tundry, religia Majów, architektura Azteków, kultura Eskimosów, muzyka Aborygenów, surrealizm w malarstwie, dawne zegary, lokomotywy, wahadłowce itd., itd.
Podobnie jest z kosmosem. Obraz astronomii plastycznej jest swoistym dowodem osobistym" (interesujące jest głębsze znaczenie i etymologia tego zwrotu) jednego z jego zjawisk (wszystko to może zainteresować tzw. przeciętnego człowieka).
Mogą nimi być np.: sonda Rosetta i jej znaczenie w astronomii, misja Voyagerów, hydrologia wczesnego Marsa, biologia egzoplanet i egzoksiężyców, geologia egzoksiężyców, egzolunarystyka, setiologia, misja Apollo, klimat Jowisza, gejzery na Trytonie, endohydrosfera Enceladusa itd., itd.
7.5. (ISTNIEJE) TAJEMNY SEKRET ASTRONOMII (PLASTYCZNEJ)?
Życie i przeżywanie astronomii i astronomii plastycznej oznaczają zarówno zjawiska biologiczne i bioastronomiczne oraz personalno-astronautyczne, jak i promieniowanie kosmicznego obrazu oraz aktywność astronomii jako nauki. Te wszystkie znaczenia i sensy są zawarte w astronomii plastycznej.
Z kolei aktywność astronomii plastycznej oznacza egzystencjalne działanie i spełnianie swojej funkcji przez obraz, jak i jako misja dziejowa, realizująca astronomię i astronomię plastyczna jako pewną Sprawę.
Bowiem taki obraz albo "działa" albo nie - to widać w kontakcie z odbiorcą od razu. W obrazie takim zawarte jest bowiem pewne znaczenie, pod- i nadsens, ukryte, niczym schowany przedmiot, tajemne hasło, które odbiorca obrazu albo odnajdzie albo nie. A więc będzie to odbiór jednego, jasno i ściśle określonego rozwiązania - w pełni konwergentnego (nie rozbieżnego, dywergentnego, jak przy twórczości) - jak zadanie w teście inteligencji. Wystarczy, że choć jedna osoba zrozumie taki obraz.
Metodolog Lucien Seve powiedział kiedyś o klasycznej psychologii, że nie skrywa żadnej tajemnicy. Obraz astronomii plastycznej i sama astronomia plastyczna jako taka muszą być zdecydowanie inne - muszą zawierać w sobie głębię i tajemnice. Wynika to między innymi z tego, że, tak jak matematyka, jednak są niezależnymi bytami.
Powyższy rysunek autora jako obraz astronomii plastycznej przedstawia symulację związaną z przyszłą techniką (miejsce i czas akcji - Ziemia XXII wieku; komentarz do rysunku poniżej).
Mały wielki człowiek
MAŁY WIELKI CZŁOWIEK
W XXII wieku w jednym z ziemskich laboratoriów uczeni-biolodzy na drodze genetycznych eksperymentów opracowali pewien specyfik. Owym specyfikiem była technika dynamizowania wzrostu i rozwoju człowieka, znacznego nawet dynamizowania i uintensywniania. Cel tych przedsięwzięć miał związek z kosmosem, lotami kosmicznymi i zapotrzebowaniem życiowym środowiska niektórych z globów Układu Słonecznego i egzoplanet. Okazało się jednak, że produktem ubocznym ww. doświadczeń był fakt, że im owi osobnicy byli bardziej rozwinięci, tym cechowali się znaczniejszym wzrostem. Z tego względu ich gabaryty wykluczały ich z aktywności astronautycznej. Zatem pozostali na Ziemi. Wytworzono więc, wykonywano dla tych mutantów potrzebne im przedmioty, duże przedmioty. Były to wielorakie wytwory codziennego użytku, narzędzia pracy i wypoczynku. Skrojone nań buty, naczynia i części ubioru. Sprzęt i żywność. Jednak wynik eksperymentów biologicznych był tylko częściowo pozytywny. Nie osiągnięto owych parametrów rozwoju. Mutanci byli znacznie sprawniejsi, a więc i więksi. Ale nie tak, nie w takim stopniu jak planowano. Tak - zamiary naukowców nie w pełni zostały zrealizowane...
Nieobecny na powyższym obrazie mutant jest pokaźnych rozmiarów, lecz nie aż takich jak oczekiwano i jak widać na rysunku, zamierzono.
Tagi: egzolunarystyka, egzoksiężyce


Komentarze
Pokaż komentarze (2)