Jestem właśnie po lekturze na pewnym forum dyskusji nt. Intronizacji Chrystusa.
Przygnębiające wrażenie. Moc nieporozumień przełożona na emocje. Mieszanka wybuchowa. A jakże, są eksplozje. Ktoś komuś coś przytyka. Ktoś się obraża i milknie. Ktoś triumfuje. Ma słowo ostatnie.
A źródłem nieporozumień - media. One sprawę rozdmuchały. Kłamstwem. Po co? To odrębna kwestia.
A same kłamstwa czegóż dotyczą? Intencji pomysłodawców. Stosunku Kościoła do sprawy. Kompetencji Sejmu. I wielu, wielu innych pomniejszej rangi lub subtelniejszych kwestii.
Idea mająca łączyć - dzieli. Więc może trzeba inaczej?
Mam kontrpropozycję. O wiele lepszą:
Mamy bogatą tradycję zdrady narodowej. Królewięta magnackie czasów I RP. Partie szlacheckie. Rokosze. Targowica. Kolabranci czasów rozbiorów. Folksdojcze i szmalcownicy czasu niemieckiej okupacji. Patrioci czasu imperium sowieckiego. Euroentuzjaści gotowi dla profitów sprzedać wszystko na pniu. Dla byle posady w unijnym kotle. No i agenci czasu współczesnego. Jeszcze nie ujawnieni.
Tak, są podstawy by mniemać iż takiej Polsce potrzebny jest właściwszy Patron.
A któż jest symbolem Zdrady? Ponadczasowym. Zakorzenionym w świadomości.
Judasz. I garść należnych mu srebrników.
Postać tragiczna. Bez niej nie byłoby Pasji. Nie byłoby Zbawienia.
Czyż można wskazać lepszy symbol?
Symbol wzniosły.
On pogodził by rozdarty Naród.
Tak! Judasz na Króla Polski. Natychmiast. Subito.
Więc może by jakaś grupa posłów Wysokiej Izby zechciała podchwycić mój pomysł?
Nie widzę żadnych partyjnych przeciwskazań. Prawa autorskie odstępuję nieodpłatnie. Nie jestem małostkowy.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)