Blogowanie to nie felietonistyka. To rzucanie nie zawsze uładzonych myśli. Jak to w pamiętniku. Więc i ja rzucę. Co mi tam!
Gdy niegdyś paru komików utworzyło Partię Przyjaciół Piwa nie byłem zaskoczony.
W tych pionierskich czasach demokracji każdy kretynizm był czymś nowym, nadzieję niosącym. Motłochowi.
Nie dziwiła czarna teczka Stana, broszurka "Jak zostać prezydentem" z serii "Dla przygłupów", to czemu miały dziwić chęci wejścia w politykę koneserów pianki?
Ale trochę czasu minęło. Mamy demokrację dojrzałą, stabilną. Wydawać by się mogło, że podziały polityczne biegną przede wszystkim po odmienności poglądów na gospodarkę, sojusze zagraniczne, dostęp do surowców i źródeł energii.
A tu masz babo placek. Nie dość, że w gdzieś tam w dalekim Beneluksie powstała Partia Pedałów, to zaraza i do nas dotarła. Mamy - Partię Kobiet. Nawiedzone agitatorki kursują po kraju i buntują nam żony, córki i matki. Chcą je "wyzwolić" z pęt "męskiego szowinizmu". A przy okazji z różnych wrednych "zahamowań".
(vide “Mówią o mnie: marksistka i katolicki beton”)
Jedna z liderek tej rodzącej się w bólach (w polityce nie stosuje sie jeszcze cesarki) Partii - ta która rok temu po aferze z przedrzeźnianiem niejakiej Buczek z kółka różańcowego, łamiącym się z histerii głosem w tv Puls (chyba) skamlała, że już dłuzej nie wytrzyma w tym "ciemnogrodzie" i wróci do krainy wolności i tolerancji - właśnie wróciła do Salonu by obwieścić radosną wieść: "Będzie manifa. Chodźcie z nami."
Ale do rzeczy. Mamy nowy trend. Partia pedałów. Partia kobiet. To dlaczegóżby nie partie meneli, podlotków, matołów z amnestii Giertycha czy zdesubekizowanych esbeków. Właściwie przecież kazdą paranoję można ubrać we wzniosłe hasła Postępu i Tolerancji. Nawet kretynizm leczony w Tworkach.
Ciekawe, czy trend się utrzyma? Bardzo bym chciał. Byłoby weselej.
Bo to co jest zaczyna już być nudne.
Kretynki (i kretyni) wszystkich eurolandów, łączcie się.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)